Jazgarz z Gdyni już o nowym ekranie i jego kontynuacji jakim
jest nEonie24 pisze, że już nie jest prawicowy, a dotychczas to rzekomo według
jego był, o czym głosił na Nasze Blogi, nowym NIE(poprawni) i we WSIowym
towarzystwie trepów, do których i jego ojciec należał będąc przewodniczącym felczerskiej
trepiej komisji poborowej przy Wojskowej Komendzie Uzupełnień LWP w Gdyni.
Oraz o tym, że Darski spowodował to, że on przestał tam
pisać od tego roku, co jest kłamstwem, bo starał się oszukiwać Darskiego pisząc
pod innym nickiem, a mianowicie @czujne oko do końca stycznia 2014 roku robiąc
z Darskiego podśmiechujki.
Jednocześnie kontynuując swoją tamtejszą twórczość pod
drugim nickiem @jazgdyni.
Teraz tak pisze na nowym NIE(poprawnych):
Cytuję:
„Kim więc są bohaterowie portalu Neon24?
Proponuję
wykluczyć witrynę Neon24 z kategorii polskich portali prawicowych i niepodległościowych
i umieścić tam, gdzie jest ich miejsce – na lewo od http://www.sld.org.pl/
portalu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.”
Oraz:
Cytuję:
„Neon24 ex Nowy Ekran
jazgdyni - 14 luty, 2014 - 10:35
Ponad dwa lata pisałem na Neonie24/ Nowym Ekranie.
Czy ja, prawicowiec, katolik i konserwatysta byłem głupi i ślepy? Chyba nie,
byłem tam przez pewien czas w szacownym gronie blogerów - śp. Sewolf, Coryllus,
Ścios... Bo Nowy Ekran na początku miał maskę. Wabił otwartością, brakiem
cenzury i świetnym poziomem technicznym.
Tak było, mimo zawirowań z odejściem całej redakcji, aż do połowy 2013 roku. Wówczas portal, pod nowym przywództwem i nową redakcją odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Nieprzyjemne i zupełnie nie w moim stylu.
Dodatkowo, na przełomie 2013/2014 portal zmienił właściciela i jest własnością tajemniczej organizacji. Od tego momentu linia programowa zaczęła się wyraźnie definiować.
Jaka ona jest?
Wszyscy chyba to widzą.
Tak było, mimo zawirowań z odejściem całej redakcji, aż do połowy 2013 roku. Wówczas portal, pod nowym przywództwem i nową redakcją odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Nieprzyjemne i zupełnie nie w moim stylu.
Dodatkowo, na przełomie 2013/2014 portal zmienił właściciela i jest własnością tajemniczej organizacji. Od tego momentu linia programowa zaczęła się wyraźnie definiować.
Jaka ona jest?
Wszyscy chyba to widzą.
Ps. Dzięki stanowczości pana Darskiego od tego roku już tam nie piszę
(wiadomo jaka jest ludzka inercja). Mimo, że pozostała tam moja strona Klub
Dyletantów, którą osobiście założyłem, gdy portalem rządziła jeszcze poprzednia
ekipa. Klubu Dyletantów zabrać nie mogę, bo zabezpieczenie nazwy kosztuje w
Polsce 550 zł minimum. Więc niech umrze śmiercią naturalną, aż znajdzie się
nowa przystań.”
Pisanie o innych, którzy w ogóle się na nEkranie jak i nEonie24 nie
udzielali, że to powodowało jego tam pobyt jest zwyczajnym łgarstwem pamiętając
jego radosną twórczość na nowym NIE(poprawnych) oraz Nasze Blogi, na których
nEon24 chwalił za jego prawicowość, brak cenzury i walory techniczne.
Zarówno @SeaWolf jak i inni prawicowi Blogerzy zorientowawszy się o
tamtejszych założycielach i WSIowym środowisku od Dukaczewskiego, Wileckiego,
Toczka, SÓW i Pro Milito w ogóle się tam nie „produkowała” choćby i jedną
kropką lub spacją.
-------
Szanowny Panie Aleksandrze Ścios,
Przeczytałem ostatnio kolejne (według mojej osobistej wiedzy) i mnogie
łgarstw napisane przez syna trepiego felczera z LWP, który rzekomo czekał na
wolną Polskę wysyłając młodych Polaków pod rozkazy komunistycznych dowódców tak
tubylczych jak i moskiewskich z kraju mongolsko-stepowego.
Chodzi o trepiego felczera, z którego jego syn, marynarski pasożyt od
przemytu kontrabandy robił i robi legendarnego tytana pracy, w tym szczególnie,
jako przewodniczącego felczerskiej wojskowej komisji poborowych przy Wojskowej
Komendzie Uzupełnień Ludowego Wojska Polskiego z Gdyni.
Tenże do niedawna wyznawca Ekranu i nEonu24 oraz jego licznych
kontynuacji śmiał porównywać się do rzekomej Pana obecności na nE (o ile dobrze
pamiętam, to chyba tylko jeden wpis Pan tam popełnił, po którym Pan zaniechał
tam pisać, prawda?), tak jak i do tamtejszej krótkotrwałej obecności śp. @Seawolfa vel. śp. Tomasza Mierzwińskiego,
który @Seawolf ten zaułek moskiewski opuścił już w połowie roku 2011.
Mam ten luksus, że się jedynie zalogowałem by w ten sposób zastrzec mój
nick na nE, lecz nie popełniłem tam ani jednego wpisu czy komentarza - choćby
ze spacją lub jedną kropką.
W komentarzu na nowym NIE(poprawni.pl) tak uzasadnił swój wieloletni
pobyt na tych WSIowych portalach od trzecich i kolejnych dróg do kolejnego
jasyru zastawianego po raz enty przez tutejszą wschodnią dzicz moskiewską z
tubylczymi usłużnymi idiotami i zdrajcami.
Cytuję:
„Kim więc są
bohaterowie portalu Neon24?
Proponuję wykluczyć witrynę Neon24 z kategorii polskich portali prawicowych i niepodległościowych i umieścić tam, gdzie jest ich miejsce – na lewo od http://www.sld.org.pl/ portalu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.”
Proponuję wykluczyć witrynę Neon24 z kategorii polskich portali prawicowych i niepodległościowych i umieścić tam, gdzie jest ich miejsce – na lewo od http://www.sld.org.pl/ portalu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.”
Oraz komentarz:
Cytuję:
jazgdyni - 14 luty, 2014 - 10:35
Ponad dwa lata pisałem na Neonie24/ Nowym Ekranie.
Czy ja, prawicowiec, katolik i konserwatysta byłem głupi i ślepy? Chyba nie,
byłem tam przez pewien czas w szacownym gronie blogerów - śp. Sewolf, Coryllus,
Ścios... Bo Nowy Ekran na początku miał maskę. Wabił otwartością, brakiem
cenzury i świetnym poziomem technicznym.
Tak było, mimo zawirowań z odejściem całej redakcji, aż do połowy 2013 roku. Wówczas portal, pod nowym przywództwem i nową redakcją odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Nieprzyjemne i zupełnie nie w moim stylu.
Dodatkowo, na przełomie 2013/2014 portal zmienił właściciela i jest własnością tajemniczej organizacji. Od tego momentu linia programowa zaczęła się wyraźnie definiować.
Jaka ona jest?
Wszyscy chyba to widzą.
Tak było, mimo zawirowań z odejściem całej redakcji, aż do połowy 2013 roku. Wówczas portal, pod nowym przywództwem i nową redakcją odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Nieprzyjemne i zupełnie nie w moim stylu.
Dodatkowo, na przełomie 2013/2014 portal zmienił właściciela i jest własnością tajemniczej organizacji. Od tego momentu linia programowa zaczęła się wyraźnie definiować.
Jaka ona jest?
Wszyscy chyba to widzą.
Ps. Dzięki stanowczości pana Darskiego od tego roku już tam nie piszę
(wiadomo jaka jest ludzka inercja). Mimo, że pozostała tam moja strona Klub
Dyletantów, którą osobiście założyłem, gdy portalem rządziła jeszcze poprzednia
ekipa. Klubu Dyletantów zabrać nie mogę, bo zabezpieczenie nazwy kosztuje w
Polsce 550 zł minimum. Więc niech umrze śmiercią naturalną, aż znajdzie się
nowa przystań.”
Komentarz
o nr: #417268
Oba
cytaty pochodzą z tego źródła:
Nie jest też prawdą by na nE pisał jakiś tajemniczy @Sewolf, no chyba,
że chodzi o śp. @Seawolfa, który zapewne brzydziłby się znajomością z kimś tak
odrażającym i załganym jak @jazgdyni czy @czujne oko.
Tymczasem można by rzec jeszcze wczoraj tenże @jazgarz (tak ten pomiot
ze WSIowego, nE i jego kontynuacji nazwałem z racji tego, że mieszka nad morze,
a herb miasta to śledzie lub pomuchle, znaczy dorsze, a on sam zachowywał się i
nadal zachowuje jak pasożyt, to tak jak jazgarz, która jest rybą pasożytem,
która zżera ryb szlachetnych) nE i nEno24 zachwalał za jego patriotyzm,
prawicowość, rzekomy brak cenzury jak i za jego walory techniczne tych WSIowych
portali SÓW i Pro Milito rodem ze WSI ruskiej, bo przecież nie polskiej.
Można było o tym przeczytać m.in. na Nasze Blogi w komentarzach pod
notką „Prowokator”, na nEonie24 jak i na nowym NIE(poprawni.pl) oraz w licznych
jego notkach i komentarzach, których jest zatrzęsienie w sieci.
Pod tym wpisem polecam szczególnie komentarze:
Jeszcze wczoraj wychwalał nE i nEno24, tak jak samego Ryszarda Oparę, a
przy tym obrażał pouczał niszczył więzi międzyludzkie, towarzyskie i
„przyjaźnie”, które przez lata zawiązały się wirtualnie pomiędzy Blogerami oraz
publicznie oszukiwał i kpił z Józefa Darskiego vel. Targalskiego pisząc pod
innym nickiem tj. @czujne oko na profilu o nazwie „profesor” na nEonie24.
Jednocześnie kontynuując swoją tamtejszą twórczość pod
drugim nickiem @jazgdyni.
Każdego poucza i rozstawa po kątach niczym terrorysta komunistyczny
„profesor” Kołakowski bez profesorskiego dorobku, który jako komunistyczny
terrorysta biegał po polskich wsiach z bandą komunistycznych Kuroniów,
Geremków, Modzelewskich, Michników oraz im podobnych komuszych fanatyków z
naganami i wintowkami na postronkach, podobnie jak przesłuchiwał studentów
mierząc ich wiedzę lufą skierowanego w ich stronę nagana podczas ich
„egzaminowania z wiedzy”.
Krawat czerwony był dla tego czerwonego buraka rekwizytem obowiązkowym
do przystąpienia do egzaminu.
Pan cytował wypowiedź jednego naczelnego redaktora z nE, którą
przywołała także Pani Urszula Domyślna w swoim komentarzu na S24, która
brzmiała tak:
Cytuję:
„w moim przekonaniu, to MY powinniśmy zrobić wszystko, aby z pośród
nas poszukać sobie nowych przywódców, a ONI niech się biją na śmietniku
historii.”
Ten jazgarz z Gdyni napisał coś do tego podobnego, które brzmiało tak:
„@Ryszard Opara 20:34:00
Panie Ryszardzie!
Ludzie nie potrafią się w tym połapać.
Róbmy wszystko, by zaistniał ład i prządek. Nie tylko semantyczny, ale ten zwykłu - ludzki.
Pozdrawiam
jazgdyni 05.01.2014 22:44:08
Komentarz ten z nEonu24 przywołał w swoim komentarzu na Nasze Blogi
@Wiktor Stachowicz 07.01.2014 13:06 pod
tym wpisem tego załganego WSIowego parobka z Gdyni:
Szanowny Panie, pozwolę przywołać Pana opinię S24 z 2 czerwca 2011 roku.
Cytuję:
„Myślę, że cały czas mamy do czynienia z
procesem oddzielania ziaren od plew, a pewne wybory i sympatie dowodzą raczej,
że miano "blogera prawicowego" jest mocno nadużywane i nieprawdziwe.”
Ten Pana komentarz jest wciąż aktualny I na czasie, jak mało, kiedy.
Polecam dla „prawicowych” idiotów z nE, nEonów24, trzecich obiegów,
dróg wszelakich w kierunku wschodnim czy nowego NIE(poprawni) i ich wszelkich
możliwych macek tej czerwonej wielogatunkowej czerwonej ośmiornicy.
Jak można dziś po prawie trzech latach powoływać się na takich Blogerów
jak Pan czy śp. @Seawolfa przy swoim obłudnym i cynicznym wybielaniu się ze
swojego wieloletniego udziału, rzekomo nieświadomego w projekcie WSI, tym
bardziej po wypisywaniu takich bredni w swoich komentarzy na Nasze Blogi czy na
nowym NIE(poprawnych) i nEonach24?
Szczyt hipokryzji jest nie do pokonania przez jakiekolwiek nowo-odkryte
Himalaje głupoty.
Jeśli ktoś w dniu 14 lutego powołuje się na śp. @Seawolfa, to
najwidoczniej nie wie, o czym w ogóle pisze, bo albo fałszywie albo kłamliwie
oraz z cała premedytacją usprawiedliwia siebie po prawie trzech lata po komentarzu
samego śp. @Seawolfa w przedmiocie jego przygód z nE i WSIą oparną Wileckich,
Toczków czy Wileckich.
@Seawolfa, który gdzieś tak od połowy maja 2011 roku zakończył swoją
przygodę z tym opranym i WSIowym portalem.
Cytuję:
"@eska
"Najlepszy dowód to fakt, ze Ty ciągle
tkwisz na pierwszym miejscu wśród popularnych, choć już chyba od dwóch tygodni
nic tam nie piszesz."
To prawda. Dwa tygodnie nie piszę, a ciągle jestem na pierwszym miejscu. Jak ktos mnie wyprzedzi, prześlę im butlę szampana z gratulacjami.
W tym tempie, to bedzie za około miesiąc mojego "niepisania", hi,hi!
Ale staraja sie chłopaki, jak mogą, paru wstawia mój nick w tytule pięciu tekstów pod rząd, jakby błagali, czytajcie mnie, czytajcie hi,hi! Albo sie chwalą, że o nim wspomniałem. Syndrom Hinckleya?
No, ale jestem skromny, co? hi,hi!"
To prawda. Dwa tygodnie nie piszę, a ciągle jestem na pierwszym miejscu. Jak ktos mnie wyprzedzi, prześlę im butlę szampana z gratulacjami.
W tym tempie, to bedzie za około miesiąc mojego "niepisania", hi,hi!
Ale staraja sie chłopaki, jak mogą, paru wstawia mój nick w tytule pięciu tekstów pod rząd, jakby błagali, czytajcie mnie, czytajcie hi,hi! Albo sie chwalą, że o nim wspomniałem. Syndrom Hinckleya?
No, ale jestem skromny, co? hi,hi!"
SEAWOLF2.06.2011
23:19
Cytuje:
„@Aleksander
Ścios
Byłem jednym z najżarliwszych entuzjastów NE,
pamiętam swoje naiwne teksty, obronę NE na innych forach.
Nic z tego nie zostało. Moja zaufanie do tej grupy (bo , jak słyszę, ta sama grupa kombinowała ten sam numer juz przedtem, jeszcze przecd Smoleńskiem, te same nazwiska) spadło do 5% po artykule ŁŁ z pomysłem "trzeciej drogi", a po tym , co zobaczyłem potem, po swojej krytyce, po kłamstwach, niedomówienieach, po skrawkach informacji wyciąganych kawałek po kawałku, jak psu z gardła, po obelgach, pogróżkach, atakach jakichs psycholi, wynosi o,o%
Kiedyś pisałem, że jestem dumy z tego, ze tam pisze od poczatjku, teraz mi wstyd.Głupi byłem, ot i wszystko. Każdy sie może pomylić.”
Nic z tego nie zostało. Moja zaufanie do tej grupy (bo , jak słyszę, ta sama grupa kombinowała ten sam numer juz przedtem, jeszcze przecd Smoleńskiem, te same nazwiska) spadło do 5% po artykule ŁŁ z pomysłem "trzeciej drogi", a po tym , co zobaczyłem potem, po swojej krytyce, po kłamstwach, niedomówienieach, po skrawkach informacji wyciąganych kawałek po kawałku, jak psu z gardła, po obelgach, pogróżkach, atakach jakichs psycholi, wynosi o,o%
Kiedyś pisałem, że jestem dumy z tego, ze tam pisze od poczatjku, teraz mi wstyd.Głupi byłem, ot i wszystko. Każdy sie może pomylić.”
SEAWOLF
2.06.2011 20:25
Również powołując się w lutym 2014 roku na Pana rzekomą tam obecność,
to tak jakby nie zauważył Pana wpisu na temat nE na S24.
Tamże, za Panem, cytuję:
„W ocenie takich postaci
przyjmuję jedną (jak dotąd niezawodną) zasadę: nie ufać nikomu, kto był w SB
lub robił karierę w LWP.
Niezależnie, co dziś mówi i deklaruje.”
Niezależnie, co dziś mówi i deklaruje.”
Ojciec tego kłamcy robił
karierę w LWP, jako trepi felczer w randze przewodniczącego wojskowej komisji
poborowej przy WKU LWP w Gdyni, bo przecież ta funkcja nie należała do
obligatoryjnej ścieżki kariery w tzw. służbie zdrowia w czasach PRL, prawda?
Cytuję:
„Nazywanie
Nowego Ekranu "prawicowym środowiskiem blogerskim" uważam za grube
nadużycie i efekt niezrozumienia naszej rzeczywistości.
Radzę poczytać
tych "prawicowców" i zapoznać się z historią "moczaryzmu".
Nie chodzi też o żadne "wzajemne zwalczanie". To uproszczenie, które ma na celu postawienie znaku równości między środowiskami autentycznej opozycji, a farbowaną "trzecią siłą".”
Nie chodzi też o żadne "wzajemne zwalczanie". To uproszczenie, które ma na celu postawienie znaku równości między środowiskami autentycznej opozycji, a farbowaną "trzecią siłą".”
ALEKSANDER
ŚCIOS2.06.2011 21:56
Oraz kolejny ważny cytat:
„Najlepiej zapytać samego Szeremietiewa, bo
każde moje słowo na swój temat, ten pan odbiera jako niebywały atak.
Napisałem już kiedyś, że Szeremietiew i Opara znają się jeszcze z lat 90. zatem obecność tego pana na NE mnie nie dziwi….”
ALEKSANDER ŚCIOS
Napisałem już kiedyś, że Szeremietiew i Opara znają się jeszcze z lat 90. zatem obecność tego pana na NE mnie nie dziwi….”
ALEKSANDER ŚCIOS
Cytuję:
„Nic mi nie
wiadomo o "nieudanym sprawowaniu urzędu państwowego" przez Romualda
Szeremietiewa i taki wniosek jest całkowicie chybiony.
Zawsze natomiast należy z rezerwą traktować powoływanie się na minione zasługi i status opozycjonisty. Znamy nadto wiele przykładów postaci III RP, by wiedzieć, że te wartości nie mają większego znaczenia.”
Zawsze natomiast należy z rezerwą traktować powoływanie się na minione zasługi i status opozycjonisty. Znamy nadto wiele przykładów postaci III RP, by wiedzieć, że te wartości nie mają większego znaczenia.”
Romuald Szeremietiew bazuj przez dziesięciolecia na starych czasach,
które nie zawsze są porządnie udokumentowane dokumentami o 100% wiarygodności,
bo nawet jego autobiografia zawiera przekłamania jak i nieścisłości.
Oraz jako ten, co się bratał z TW Bolkiem i Mieciem Wachowskim w 1995
roku utracił całkowicie wiarygodność, bo qurwa, to zostaje się po pierwszym
razie, a nie po którymś kolejnym prostytuowaniu, prawda?
--------------------
Szanowna Pani Marylo,
Niech Pani odgadnie, na jakim portalu nie było akurat ani jednego z
trzech artykułów Pana Aleksandra Ściosa?
Oraz opublikowanego między tymi trzema artykułami o numeracji od 1 do 3
czwartego artykuł o bolszewickim agencie z WSI.
Chodzi mi o te cztery artykuły Pana Aleksandra Ściosa:
http://blogmedia24.pl/node/66397
http://blogmedia24.pl/node/66436
http://blogmedia24.pl/node/66460
http://blogmedia24.pl/node/66414
http://blogmedia24.pl/node/66436
http://blogmedia24.pl/node/66460
http://blogmedia24.pl/node/66414
Ten Pani komentarz, który niżej cytuję, pasuje jak ulał do tych, co to
chcą wydawać certyfikaty patriotyzmu, którego niestety oni sami nie są w stanie
dziś zaliczyć, bo oderwali się od dzisiejszych realiów i tkwią trzydzieści lub
więcej lat wstecz, gdy czasy byłe całkiem inne i nijak nieprzystające do
dzisiejszych czasów, które ja oceniam jako o wiele bardziej złożone i
trudniejsze od tych minionych w tym czasu stanu wojennego, bo wówczas, to byli
ONI i MY, gdy tymczasem dziś ONI i ci rzekomo wcześniejsi „MY” są w dużej
liczbie po tej samej stronie co wcześniejsi ONI w antypolskiej i antypaństwowej
i antynarodowej stronie niedookreślonych i nie oznaczonych flagami barykad i okopów.
Dziś jest według mnie o wiele trudniej zachować się jak należy, prawda?
Cytuję za Panią:
Nigdy nie brakowało takich "naszych patriotów". Akurat przykład płk. Kuklińskiego jest jak papierek lakmusowy dla różnego oszołomstwa, co chce rozdawać świadectwa "najprawdziwszych Polaków", ale nie ma po temu ani kwalifikacji, ani zasług.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt.
PS
Takich mamy rzekomo „naszych” polskich patriotów,
na których wystarczy użyć papierek lakmusowy, a to katyński, a to wołyński, a
to smoleński, a to w przedmiocie Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, a to
Warszawskich Powstańców, a to Żołnierzy Wyklętych, a to męczennika
błogosławionego księdza śp. Jerzego Popiełuszki, a to Łupaszki, a to Inki, a to
Ponurego, Huzara i wielu innych w tym bezimiennych, o których śmierci nawet My,
Polacy w ogóle nie wiemy, tak jak nie znamy miejsc zakopania, bo przecież mowy nie
może o pochówkach Naszych Polskich Bohaterów i Patriotów Naszego Polskiego
Narodu, którzy swoje życie często bardzo młode oddawali na ołtarzy Naszej
Ojczyzny, Polski.
Ciągle i nieustanne okazuje się, że nie jak w tej
sprawie to w innej musi wyleźć spod zapoconego sowieckiego szynela jakaś
zakamuflowana i legendująca się sowiecka lub inna innostronna menda, która
raczy nas łajać i pouczać z zaświatów i zza oceanów i mórz, zapominając, ze
walka o Polskę trwa tu i teraz, a nie gdzieś na zamorskiej obczyźnie.
Onwk.
-----------
Swego czasu na byłych Niepoprawnych pod wpisem @Wojciecha Pomorskiego, który
podawał się za politycznego emigranta i 11 letniego opozycjonistę z Bytowa
zapowiedziałem, że zamierzam opublikować polecankę o internowanych w stanie
wojennym.
Polecankę zamierzam utworzyć na bazie opracowania IPN, którą zamierzałem
przekształcić na plik tekstowy, tak by nie trzeba było pobierać pliku PDF na
swój komputer, lecz można było przeczytać bezpośrednio wchodząc na moją
polecankę.
W ten sposób mogłem uwypuklić problem osób internowanych oraz tych spośród
nich którzy poszli na współpracę, a także tych którzy za paszporty zdradzili
swoich dotychczasowych kolegów i przyjaciół, wytłuszczając i podkreślając pewne
fragmenty, a także dodając swoje uwagi i komentarze napisane na bazie innych
ogólnie dostępnych dokumentów.
W mojej polecance nie było fotografii zawartych w opracowaniu IPN, lecz
tekst był zgodny z oryginałem.
W związku z tym, że wpis @Wojciecha Pomorskiego został usunięty z
Niepoprawnych przez autora lub administrację Niepoprawnych muszę dowód na
okoliczność zapowiedzi skierować na moją stronę, na której zamieściłem znaczną
część usuniętej notki wraz z komentarzami pod nim.
Notka mogła być usunięta m.in. z tego powodu, że autor został zdemaskowany,
bo jak wynika z dokumentów sejmowej komisji nie był on emigrantem politycznym,
lecz był emigrantem po niemieckich korzeniach.
Ponadto, autor jako syn powoływał się na swojego ojca, który nie był
aresztowany w stanie wojennym, lecz tylko zatrzymanym na 48 godziny.
Co do rzekomego strajku głodowego jego ojca w czasie tych 48 godzin to mam
swoją opinię jaką posiadam z autopsji a nie z jakichś tam opowiadań
megalomanów, którzy spędzili 48 godzin w areszcie na komendach MO.
Ja spędziłem trzy dni i w tym czasie dostałem do zjedzenia miskę zupy
grochowej i dwie kromki chleba oraz wodę, którą podawano nam we wiadrach z
chochlą do celi trzyosobowej w której było upakowanych 34 mężczyzn, pobitych do
tego stopnia, że kilku musiało zabrać pogotowie do szpitala.
Zostałem zatrzymany z innymi 100 mężczyznami w dniu 31 sierpnia 1982 roku i
nie przypominam sobie byśmy dostali cokolwiek do jedzenia poza wiadrem wody
kranówki w kolejnych dwóch dniach tj. 1 i 2 września 1982 roku.
Za to jak dziś pamiętam, że pod celą jeden z zatrzymanych miał kurze jaja,
które częściowo były potłuczone, a w związku z tym, że nieraz wypijałem na
surowo jajka na wolności tak i tym razem wziąłem te jajka, ktoś inny miał
kawałek chleba i tak urządziłem sobie małą przekąskę na którą inni patrzyli z
niedowierzaniem i wstrętem.
Poza miską zupy grochówką i kawałkiem chleba jaki dostałem w areszcie w
komendzie MO w Tczewie, kolejny posiłek otrzymaliśmy pod celą nr 34 III
Oddziału Centralnego w Areszcie Śledczym w Gdańsku, do której trafiliśmy jako
trzej gdańszczanie z Oruni, którzy mieszkali przy ulicy Brzegi, Podmiejskiej i
Ptasiej. W dniu 4 września dołączył Ryszard Frydrychowski z Gdyni Chyloni,
który trafił pod naszą celę już z wyrokiem z Gdyni.
To Ryszard Frydrychowski podczas widzenia z rodziną i adwokatem przekazał
mój gryps do mojej żony z prośbą o ewakuację mojej tajnej drukarni z pomocą
mojego kolegi Tadeusza Krzysztofa Kremera z Gdańska, który miał samochód Mini
Moris i który pomagał księdzu Adamowi przy wydawaniu darów przy naszym kościele
parafialnym Św. Ignacego Loyoli przy ulicy Brzegi.
Moja tajna drukarnia, o której nie wiedziała nawet moja żona mieściła się w
naszej komórce przy ulicy Ptasiej 4. Została bezpiecznie ewakuowana i w ten
sposób zakończyła się moja przygoda z pisaniem ulotek własnego autorstwa i ich
kserowaniem na dwóch kserokopiarkach KF oraz powielaniem na posiadanym przeze
mnie czarnym, emaliowanym powielaczu ROTO, a także ich osobistym kolportażu w
Gdańsku w tym w samym sercu gdańskiej starówki, bo na ulicy Długiej i Długim
Targu, przy którym wówczas pracowałem po wyrzuceniu mnie z Gdańskiej Stoczni
Remontowej im. Józefa Piłsudskiego za działalność związkową – tak mam napisane
w opinii służbowej GSR.
Kilku mężczyzn miało tak stłuczone jądra, że były wielkości piłki do
szczypiorniaka – piłki ręcznej, które nie mieściły się w Ich spodniach i majtkach,
tak że musieli zdjąć spodnie i majtki.
Niestety nie udało mi się wymusić na przesłuchujących mnie w charakterze
świadka w prokuratorze z IPN w Gdyni tych drastycznych moich uwag o tamtych
pobitych mężczyznach bo prokurator twierdził, że to nie jest przedmiotem
prowadzonego śledztwa w sprawie zbrodni komunistycznych popełnionych tylko i
wyłącznie na mojej osobie, bo rzekomo tamci już to zeznawali w swoich
zeznaniach, co do dziś wydaje się dla mnie niedorzecznością, jaką opowiadał mi
przesłuchujący mnie prokurator IPN.
Podobnie było z opisywaniem i zamieszczeniem w protokole przesłuchania moich
przeżyć podczas pobytu areszcie komendy MO w Tczewie, które prokurator usiłować
bagatelizować, co znalazło swoje odbicie w wydanym w okresie późniejszym
postanowieniu Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przy IPN, w
których nie znajdziemy ani jednej z bardzo wielu drastycznych scen jakie się
wówczas tam odbyły i jakim ja byłem poddany osobiście.
Nie ma tam nic o tym jak chciano zmiażdżyć moją prawą dłoń uderzając w nią
piętą w wojskowym bucie przez funkcjonariuszy ZOMO i ROMO na betonowych
schodkach przed drzwiami wejściowymi od strony podwórza, gdy tam zostałem
podczas ścieżki zdrowia podcięty i przewrócony na narożnik betonowych schodów,
na których to według mnie doszło do złamania żeber i mostka, który nie był
zabezpieczony i dlatego zrósł się nieprawidłowo, a dwa żebra przekształciły się
w dwa stawy rzekome, bo nigdy się mi nie zrosły.
O złamaniach dowiedziałem się
już po wyjściu z aresztu, gdy stawy rzekome już były potwierdzonym na zdjęciu
RTG faktem, który wówczas mogła być leczony operacyjnie jedynie poprzez
operację ortopedyczną polegającą na pobraniu fragmenty kości z kości biodrowej,
zmieleniu jej, otwarciu mostka i żeber, obłożenia zmieloną miazgą kostną
powstałych stawów rzekomych, z których usunięte byłby narosłe chrząstki i które
musiały być owinięte spiralą z drutu oraz zespolone płytki AO.
Nie wraziłem zgody na zabieg operacyjny i stan na dzień dzisiejszy jest
taki, że mam o dwa stawy więcej od innych ludzi – stawy rzekome są pomiędzy żebrami,
a moim mostkiem.
Jest to mój stały ślad po moim pobycie w katowni tczewskiej, gdzie
przeszedłem ścieżki zdrowia, polowanie w Nairobi i takie tam inne fizyczne
znęcania się przez komunistyczne kanalie niczym nie odbiegające od tych
opisywanych w książkach o UB i SB.
Tak więc opowieści ojca autora, że będąc zatrzymanym podjął strajk głogowy,
o których napisano w „Encyklopedii Solidarności”, to ja bym na półkę z bajkami
o rzekomej martyrologii poleciłbym włożyć, a nie umieszczał jej w dziale historycznym lub opisywać to w jakimkolwiek
periodykach o znaczeniu historycznym, bo na odległość według mnie śmierdzi
konfabulacją, tak jak opowieści jego syna o kombatanctwie w wieku 11 lat i
emigracji politycznej w 1989 roku jego syna, który wybrał obywatelstwo niemieckie
po korzonkach rodzinnych.
Jestem bardzo ciekaw zachowania się jego niemieckich przodków tak przed I
WŚ, w okresie międzywojennym jak i w okresie II WŚ oraz w czasach powojennych,
bo być może nie byłoby się czym pochwalić w Polsce, no chyba miałoby to miejsce
w Niemczech i w rodzinie jego teściów, o których napisał, że był esesmanami w
czasie II WŚ, w których rodzinę się z premedytacją wżenił będąc świadom tych
faktów przed ślubem z ich niemiecką córką.
Najwidoczniej DM esesmanów dla syna rzekomego głodującego podczas
zatrzymania bytowskiego opozycjonisty nie śmierdziały ani wówczas jak się
starał o niemieckie obywatelstwo po korzonkach dziadków, jak i wówczas gdy
zabiegał o rękę córki byłych esesmanów niemieckich, o których przeszłości w
zbrodniczej formacji niemieckiej wiedział już przed ślubem z lubą niemiecką
dziewką rodziców z hitlerowską i esesmańską przeszłością.
-------
Obecnie skanuję trzy pierwsze numery Biuletynów Informacyjnych Komitetu
Założycielskiego NSZZ „Solidarność” z Gdańska oraz dwa Pisma MKZ NSZZ
„Solidarności” z siedzibą w Gdańsku pod zmienioną szatą i ze zmienionym
formatem z A4 na A3 (przed składem), która na winiecie z logo powołuje się na
pierwszy nr Biuletynu Informacyjnego z dnia 23.08.1980 roku w Stoczni Gdańskiej
– pierwszy o nr 6/35 z dnia 2 marca 1981 roku i ostatni, jaki posiadam o nr
32/62 z dnia 26 listopada 1981 roku.
W tym ostatnim numerze doszło do pierwszych sabotaży, bo brakuje w nim
kilka stron.
Ale nie to jest przedmiotem moich dociekać, bo akurat do moich dociekań
wystarczyłyby tylko pierwsze strony kontynuacji Biuletynu Informacyjnego,
którego nazwę z Nr 6/35 zmieniono na „Pismo…”, to akurat jest ważne jak i to,
że podkreślono ciągłość publikacji po numerach wydanych w Stoczni Gdańskiej im.
Lenina.
To bym pominął milczeniem, lecz nie mogę pominąć milczeniem kontynuacji
tej numeracji oraz wykorzystaniem starego logo i winiety w kolejnych wydaniach
tym razem, jako „Pisma Regionu Gdańskiego Nr 14/229 już w dniu 26 kwietnia 1989
roku, która wyszła z drukarni całkiem nowej Solidarności niemającej nic
wspólnego z I Solidarnością, na której została zamieszczona informacja o tym,
że pierwszy numer wydano w dniu 23.08.1980 r. w Stoczni Gdańskiej.
Ta informacją była przecież nieprawdziwa, bo nie było jakiegokolwiek
związku to wydanie przez zdrajców z magdalenki i od OS z tamtym, które było
wydawane podczas sierpniowych strajków w 1980 roku i miała zamierzony cel,
którym było umyślne i świadome wprowadzenie w błąd Polaków, co do tego, że
rzekomo jest to kontynuacja tej samej pierwszej Solidarności, która była
zarejestrowana w 1980 roku.
W tym pierwszym numerze z 1989 roku, na jako dotychczas natrafiłem w
swoich zbiorach jest kilka ciekawych informacji dla znawców i wytrawnych
poszukiwaczy prawdy.
Ale to już każdy musi sam z tych informacji, jakie tam zostały
zamieszczone wyłuskać bez mojej pomocy, bo nie chce by ktokolwiek zarzucił mi
manipulację treściami tam zamieszczonymi.
Tu w moim albumie pod tymi linkami można przeczytać i pobrać kilka
numerów Biuletynów Informacyjnych NSZZ „Solidarności” lub Pisma NSZZ „Solidarność”
oraz wszystkie posiadane przeze mnie numery Biuletyny Informacyjne, jakie były
wydrukowane w sierpniu 1980 roku w Wolnej Drukarni Stoczni Gdańskiej:
Falsyfikat TW Bolków nosi numer 14/228 i został wydany pod
datą 24 kwietnia 1989 roku.
---------
Data, godzina i linki do publikacji Aleksandra Ściosa na
S24:
2.05.2011 19:54
5.05.2011 19:42
10.05.2011 17:37
15.05.2011 17:20
2.06.2011 18:28
A mimo to ta turystka łonowa z Gdyni wyciera swoją paskudną i załganą
gębę innymi oraz usprawiedliwia się ze swoich bliskich kontaktów z WSI i
Oparami na nE i nEonie24 cudzym kosztem, jak @Aleksandrem Ściosem i @Seawolfem
vel. śp. Tomaszem Mierzwińskim.
Menda jak to menda, prawda?
--------
Łobuz z Gdyni łże jakby był najęty przez swoich kolesi ze WSI Nowego
Ekranu
Ten zaślepiony Nowym Ekranem i jego licznymi kontynuacjami jak np.
nEon24.pl idiota z Gdyni, którego ja nazywam JAZGARZEM, bo on jest i zachowuje
się w blogosferze właśnie tak jak ten rybi pasożyt zachowuje się w morzach i
oceanach, gdy wyżera cudzą [pracę i niszczy cudzy trud zżerając ikrę złożoną
przez ryby z gatunków szlachetnych.
Ten był pasożytem, jako przemytnik kontrabandy, dla którego praca
marynarza była jedynie koniecznym dodatkiem do ciężkiej pracy przemytnika
kontrabandy, o czym sam się chwalił publicznie w swoim wpisie „Przemytnicy i
cinkciarze” oraz zwierzył się publicznie, ze Jaruzelskiego nienawidzi za to, że
ten wprowadzając stan wojenny ukrócił mu przemytniczą kontrabandę i w swojej notce
na nowym NIE(poprawni.pl) żądał oddania najlepszych dla jego 10 lat utraconych
w jego przemytniczym biznesie przy przemycie kontrabandy.
Ten pasożyt marynarski pasożytował na umęczonym, zniewolonym,
ubezwłasnowolnionym przez komunistów Narodzie Polskim i wykorzystywał
bezwzględnie Polaków będącym w przymusowej sytuacji, którą urządzili Im tacy
legendarni trepi felczerzy jak jego ojciec, który jako nie byle, kto w
strukturze PRL przewodniczył wojskowej komisji poborowej Wojskowej Komendzie
Uzupełnień Ludowego Wojska rzekomo Polskiego swoją tytaniczną pracą i codzienną
pracą ustanawiał władzę ludową i demokrację socjalistyczną dokonując masowych
poborów do okupacyjnej ruskiej i sowieckiej armii pod nazwą Ludowego Wojska
Polskiego.
Otóż ten notoryczny łgarz, łotr, łobuz, mitoman, grafoman, który z tej
bezkompromisowej współpracy i tytanicznej pracy swojego ojca wysługującego się
na rzecz komunistów w czasach PRL zrobił z ojca „tytana pracy” i gdyńską
trepio-felczerską „legendę” z WKU LWP (prawie wyzwoliciela i bojownika o
niepodległy PRL), który wykorzystał niewiedzę wiceprezydenta i przewodniczącego
Rady Miasta Gdyni, przewodniczącej Rady Dzielnicy Gdynia-Orłowo oraz radnych
miasta i dzielnicy (gdyby wiedzieli to by bardzo źle świadczyło o członkach
władz Miasta Gdyni) do zainstalowania tablicy pamiątkowej gdyńskiej „legendzie”,
który wiernie służył PRL i zabiegał o pełnienie w PRL zaszczytnych funkcji,
jakim było pełnienie funkcji felczerskiego przewodniczącego wojskowej trepiej
komisji poborowej, tak jakby przewodniczenie trepiej komisji lekarskiej
należało do normalnej ścieżki awansu zawodowego każdego lekarza w PRL.
Ta turystka łonowa miała czelność tłumacząc się ze swojej paroletniej
służby na WSIowym i oparnych portalach Nowego Ekranu, nEonu24 i licznych kontynuacjach
wytrzeć swoją gębę i zresetować swoje wątpliwe sumienie (według mnie on nie ma
nie tylko sumienia, ale i nie posiada zdolności honorowych) pomawiając
Aleksandra Ściosa o to, że rzekomo Pan Aleksander Ścios tak jak on się squrwił
z WSIkami pomawiając Go o to, czego On nigdy nie czynił, – BO ON W
PRZECIWIEŃSTWIE DO GDYŃSKIEGO JAZGARZA NIGDY NIE PISAŁ NA NOWYM EKRANIE a tym
bardziej na jego licznych kontynuacjach.
Tłumacząc się ze swojego trzyletniego udziału we WSIo-Oparnych trzecich
drogach pomawia przy okazji innych wybielania swojej załganej i pokracznej
osobowości.
Powołał się przy tym nie tylko na Aleksandra Ściosa, ale i śp.
@Seawolfa, który już od połowy maja 2011 roku nie pisał na Nowym Ekranie ani na
jego licznych kontynuacjach.
Popełniłem błąd i zarejestrowałem mój nick na tym WSIoOparnym portalu,
lecz nie postawiłem tam poza tym choćby jednego znaku jak np. kropki.
Podobne jak posiadam konto na Nasze, Blogi lecz tam podobnie jak na
Nowym Ekranie i jego kontynuacjach nie komentowałem podobnie jak na
WSIoOparnych i POrąbanych mokradłach spod szyldu ZP Grunwaldu.
Pod notką na Nasze Blogi
przyparty do muru wycofał się chyłkiem nie przepraszając za swoje oczywiste i
bezpodstawne pomówienie publiczne Aleksandra Ściosa.
Natomiast nie dokonał stosownego sprostowania swojego komentarza w tym
samym brzmienia na nowym NIE(poprawnych), na który tak jak wisiał tak i wisi
jego komentarz z oczywistym i bezpodstawnym pomówieniem jakby nic się nie
stało, bo nikt nie zwróciła na nowym NIE @gaWRiONa na ten fakt uwagi, bo tam
pozostali już same niekumane głąby o rybiej pamięci – max trzysekundowej.
Czy można kogoś tak ohydnego i próżnego uważać za rzekomo naszego?
NIE!!!
Po trzykroć NIE!!!
Te turystki łonowe obupłciowe albo nie czytają ze zrozumieniem tego, co
czytają, albo rżną głupa, bo doskonale wiedzą i rozumieją, co czytają, a tylko
dla publiki udają przygłupów, którzy rzekomo są rzekomo ślepi i nie kumają, bo
są rzekomo ociężali umysłowo, choć nie są też lotni, tak jak każde kiwi czy emu
z głową w piasku.
@Józef Darski vel. Targalski stara się tez zagadać jakby nie dostrzegł
oczywistego łgarstwa i pomówienia Aleksandra Ściosa przez swojego
nowo-ekranowego pupila wyłowionego z sieci WSI i wpuszczając ten pasożytniczy
narybek jazgarzy na swoje Nasze Blogi, które od poczęcia wydawał się chybionym,
bo działającym pod fałszywą flagą przedsięwzięciem innych, lecz tym razem nie
polskich czy sowieckich służb specjalnych rozgrywających Polską i Polakami ze
wzgórz Golan i pustyni Synaj.
Ohydne postępowanie cechuje nie po raz pierwszy tego rzekomo polskiego
patriotę z dziadkiem pułkownikiem LWP w albumie rodzinnym.
-------------
Cały zestaw
wiedzy o "nowym ekranie" i jego powiązaniach z ludźmi byłej WSI:
http://www.cogito.salon24.pl/303129,kto-buduje-trzecia-sile
http://www.cogito.salon24.pl/305425,trzecia-sila-droga-donikad
http://www.cogito.salon24.pl/306926,kres-trzeciej-drogi
http://www.cogito.salon24.pl/312186,nowy-ekran-stare-metody
http://wzzw.wordpress.com/2011/05/18/tomasz-parol-vel-lazacy-lazarz-wpis...
http://www.cogito.salon24.pl/303998,sowa-idzie-na-wojne
http://www.pb.pl/2192357,40770,opara-idzie-na-wojne-z-pekao
http://www.pb.pl/2192511,92951,prokuratura-sciga-opare
http://wzzw.wordpress.com/2011/12/08/jaki-wyrok-dostanie-ryszard-opara-k...
http://niezalezna.pl/24072-generalowie-znow-w-akcji
http://wordpress.com.salon24.pl/397617,spacerkiem-po-wsi-z-syborgiem-w-k...
http://www.mediarp.pl/publicystyka/mediom-klamac-nie-pozwolmy-nie-klam-r...
http://wzzw.wordpress.com/2012/04/16/parol-ryszarda-opary-czesc-3-genesi...
http://www.cogito.salon24.pl/303129,kto-buduje-trzecia-sile
http://www.cogito.salon24.pl/305425,trzecia-sila-droga-donikad
http://www.cogito.salon24.pl/306926,kres-trzeciej-drogi
http://www.cogito.salon24.pl/312186,nowy-ekran-stare-metody
http://wzzw.wordpress.com/2011/05/18/tomasz-parol-vel-lazacy-lazarz-wpis...
http://www.cogito.salon24.pl/303998,sowa-idzie-na-wojne
http://www.pb.pl/2192357,40770,opara-idzie-na-wojne-z-pekao
http://www.pb.pl/2192511,92951,prokuratura-sciga-opare
http://wzzw.wordpress.com/2011/12/08/jaki-wyrok-dostanie-ryszard-opara-k...
http://niezalezna.pl/24072-generalowie-znow-w-akcji
http://wordpress.com.salon24.pl/397617,spacerkiem-po-wsi-z-syborgiem-w-k...
http://www.mediarp.pl/publicystyka/mediom-klamac-nie-pozwolmy-nie-klam-r...
http://wzzw.wordpress.com/2012/04/16/parol-ryszarda-opary-czesc-3-genesi...
http://www.niepoprawni.pl/content/kombinacja-operacyjna-lazacy-lazarz-wp...
http://madziarsekator.nowyekran.pl/post/14815,walki-frakcyjne
http://rebelya.pl/discussion/26540/baczek-ok-kk-nieok/#Item_0
http://palnick.nowyekran.pl/post/15136,lazarzu-oczekuje-twojej-odpowiedz...
http://niezalezna.pl/10850-lazacy-lazarz-nazywa-sie-tomasz-parol-i-nie-j...
http://www.niepoprawni.pl/content/dziwnych-kombinacji-ciag-dalszy-czyli-...
http://tomaszandrzej.nowyekran.pl/post/15126,czy-lazacy-lazarz-przeprosi...
http://tomaszandrzej.nowyekran.pl/post/14901,czekam-na-twoja-odpowiedz-l...
http://madziarsekator.nowyekran.pl/post/14815,walki-frakcyjne
http://rebelya.pl/discussion/26540/baczek-ok-kk-nieok/#Item_0
http://palnick.nowyekran.pl/post/15136,lazarzu-oczekuje-twojej-odpowiedz...
http://niezalezna.pl/10850-lazacy-lazarz-nazywa-sie-tomasz-parol-i-nie-j...
http://www.niepoprawni.pl/content/dziwnych-kombinacji-ciag-dalszy-czyli-...
http://tomaszandrzej.nowyekran.pl/post/15126,czy-lazacy-lazarz-przeprosi...
http://tomaszandrzej.nowyekran.pl/post/14901,czekam-na-twoja-odpowiedz-l...
http://walski.nowyekran.pl/pos...
http://tomaszandrzej.nowyekran...
http://lazacylazarz.nowyekran....
http://tomaszandrzej.nowyekran...
http://lazacylazarz.nowyekran....
--------------
Szanowna Pani Marylo,
Niech Pani odgadnie, na którym rzekomo „naszym” i rzekomo „polskim patriotycznym”,
a także rzekomo „antykomunistycznym” portalu, na którym najchętniej zasłużenie
„nasi patrioci” nadawaliby każdemu według własnego gustu i upodobań certyfikaty
„polskiego patriotyzmu” nie ukazał się ani jeden z trzech docinków artykułów
Aleksandra Ściosa o Pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim oraz o ruskim pachołku z
WSI?
Tych czterech artykułów Aleksandra, Ścios tam się nie znajdzie nawet
przy wykorzystaniu najnowocześniejszych refleksów przeciwlotniczych:
Podpowiem, że na tym portalu, na którym promowany był oszczerca
Aleksandra Ściosa, który pomówił publicznie Aleksandra Ściosa o to, że Ten
rzekomo kiedykolwiek pisał na Nowym Ekranie tłumacząc swój tak trzyletnią
służbę oparnym i sowieckim agentom ze WSI.
Przecież ten załgany turysta łonowy pod swoją notką na Nasze Blogi
zachwalał ten rzekomo prawicowy Nowy Ekran i jego kontynuacje, jaką
dziś jest niechybnie nEon24 portal Opary, któremu tak jak @Darskiemu i
@gaWRiONowi publicznie lizał i liże przy każdej okazji rowa.
Cytuję:
Panie Ryszardzie!
Ludzie nie potrafią się w tym połapać.
Róbmy wszystko, by zaistniał ład i prządek. Nie tylko semantyczny, ale ten zwykłu - ludzki.
Pozdrawiam
jazgdyni 05.01.2014 22:44:08
Komentarz ten z nEonu24 przywołał w swoim komentarzu na Nasze Blogi
@Wiktor Stachowicz 07.01.2014 13:06 pod
tym wpisem tego załganego WSIowego parobka z Gdyni:
Szanowny Panie, pozwolę przywołać Pana opinię S24 z 2 czerwca 2011
roku.
Cytuję:
„Myślę, że cały czas mamy do czynienia z
procesem oddzielania ziaren od plew, a pewne wybory i sympatie dowodzą raczej,
że miano "blogera prawicowego" jest mocno nadużywane i nieprawdziwe.”
Ten Pana komentarz jest wciąż aktualny i na czasie, jak mało, kiedy.
Polecam dla „prawicowych” idiotów z nE, nEonów24, trzecich obiegów,
dróg wszelakich w kierunku wschodnim czy nowego NIE(poprawni) i ich wszelkich
możliwych macek tej czerwonej wielogatunkowej czerwonej ośmiornicy.
Jak można dziś po prawie trzech latach powoływać się na takich Blogerów
jak Pan czy śp. @Seawolfa przy swoim obłudnym i cynicznym wybielaniu się ze
swojego wieloletniego udziału, rzekomo nieświadomego w projekcie WSI, tym
bardziej po wypisywaniu takich bredni w swoich komentarzy na Nasze Blogi czy
NIEpoprawnych i nEonach24?
Szczyt hipokryzji jest nie do pokonania przez jakiekolwiek nowoodkryte
Himalaje głupoty.
Jeśli ktoś w dniu 14 lutego powołuje się na śp. @Seawolfa, to
najwidoczniej nie wie, o czym w ogóle pisze, bo albo fałszywie albo kłamliwie
oraz z cała premedytacją usprawiedliwia siebie po prawie trzech lata po
komentarzu samego śp. @Seawolfa w przedmiocie jego przygód z nE i WSIą oparną
Wileckich, Toczków czy Wileckich.
@Seawolfa, który gdzieś tak od połowy maja 2011 roku zakończył swoją
przygodę z tym opranym i WSIowym portalem.
Na Nasze, Blogi @Józef Darski vel. Targalski zagaił coś o Romaszewskim,
ale zaniemówił i nie zwrócił uwagi na to oczywiste łgarstwo jego załganego
pupilka wyłowionego z sieci WSI na licznych nowo-ekranowych mackach i
kontynuacjach.
Najzabawniejsze jest to, że najwidoczniej @Józef Darski lubi jak mu
tacy jak tej z Gdyni rowa liże publicznie, a przy tym nie zauważa, że ten sam,
co mu rowa liże publicznie naśmiewa się i kpi pisząc pod innym Nickiem „@czujne
oko” na profilu „profesora”, bo ten łgarz ma jakieś chorobliwe i wybujałe
ciągoty profesorsko-belfrowskie, bo zwykł pouczać wszystkich użytkowników i to
na każdym możliwym forum.
Zwróciła na to oczywiste pomówienie @Magda Figurska i @ Sir Winston:
Natomiast na nowym NIE(poprawni), gdzie pozostały już tylko rybie umysły
o trzysekundowej pamięci to na to oczywiste publiczne pomówienie nikt nawet nie
zwrócił uwagi, a sam pomawiający łobuz, chociaż się przyznał do rzekomego
nieświadomego błędu na portalu Nasze Blogi, to jednak na nowym NIE(poprawni) nie
poczuł się do obowiązku dokonania stosownego sprostowania i przeproszenia
pomówionej publicznie osoby Pana Aleksandra Ściosa.
Takie zachowanie wskazuje, że rzekoma pomyłka była dokonana celowo i z
premedytacją dla uzyskania należytego usprawiedliwienia własnej osoby w służbie
Oparze i jego WSIowym towarzyszom z sowieckiej rozwiedli ulokowanej dziś w stowarzyszeniach
SOWA i PRO MILITO Dukaczewskiego, Wileckiego, Toczka i inszych komuszych
zaprzańców i tubylczych zdrajców ze WSI vel. IW/WSW.
I takiego marynarskiego pasożyta resortowo-trepiego beneficjenta PRL z
racji bycia synem felczersko-trepiej legendy i tytana pracy na rzecz LWP i PRL
na rzekomo „naszej” i rzekomo „patriotycznej” stronie się promowało, a
tymczasem trzech kolejnych artykułów Aleksandra Ściosa o Pułkowniku Ryszardzie
Kuklińskim się nie zauważyło.
Tak wiec ma Pani papierek lakmusowy podwójnych standardów polskiego
patriotyzmu.
Promowanie syna trupiego felczera, który jako syn robi z usłużnego
trepiego felczera legendę i tytana pracy na rzecz PRL i LWP, a nie promuje się
polskiego patrioty i bohatera, jaki był i jest Ryszard Kukliński.
Jako syn beneficjent i budowniczego od lat 50 PRL i LWP jak najbardziej
na TAK, lecz przeciwnik PRL i komunizmu już NIE za bardzo.
--------------
Szanowny Panie Aleksandrze Ścios,
Z ogromną przykrością muszę Pana poinformować, że został Pan pomówiony
publicznie przez usłużnego i udzielnego WSIowego nEonowca z byłego nE o to, że
rzekomo Pan razem z nim pisywał na nE.
I ta rzekom Pana jak i śp. @Seawolfa tamtejsza obecność była tym, dla
którego i on tam tkwił oraz udzielał się ze swoją radosną twórczością w tym
przy publicznym lizaniu rowa Ryszardowi Oparze tj. tak jak to dziś czyni w
stosunku do rowa Targalskiego jak i @gaWRiONa z nowego NIE(poprawni).
Na nowym NIE(poprawni) nie dokonał stosownego sprostowania i
przeproszenia Pana, pomimo tego, że na Nasze Blogi nieporadnie i nie honorowo,
bo chyłkiem unikając przeprosin Pana jak i czytelników za tą swoją według mnie
świadomą, celową i dokonaną z premedytacja manipulację Pana wizerunkiem
wirtualnym.
Zaświadcza o tym brak jego sprostowania z własnej inicjatywy na nowym
NIE(poprawni), które winno być dokonane bez jakichkolwiek prośby, zwracania
uwagi czy ingerencji osób postronnych.
Dowodzi to braku zdolności honorowych u tego załganego i zakłamanego
osobnika z nE z Gdyni, którego rzekomo śp. @Seawolf namawiał na pisanie (w
domyśle na nE i nEonie24pl), którym według mnie Nasz @Seawolf by się brzydził,
bo był człowiekiem odważnym i honorowym, który potrafił publicznie przyznać się
do swoich błędów w tym do swojego osobistego udziału i wspierania wsiowego
portalu Oparów, Toczków, Wileckich, Porębów.
Dowód jest tu, pod tym wpisem (jak i we wpisie) mając na uwadze
dotychczasową jego twórczość na nE i jego licznych kontynuacjach w tym
nEon24.pl.
Pisałem Panu o tym łgarzy na Blogmedia24.pl, który tworzy na poczekaniu
swoje grafomańskie i mitomańskie martyrologie rodzinne, a to w Grodnie gdzie
wymordowano całą jego rodzinę w dniu 20.09.1939 r., gdy tymczasem na portalu
internetowym „Nasze Miasto Gdynia” piszą, ze ojciec urodzony w 1924 roku w
wieku 6 lat stał się podwójnym sierotą, czyli w roku 1930, a tymczasem dla
rodzinnej martyrologii w innym własnym wydaniu wychodzi na to, ze sierotą
został mając 15 lat, a to napisała o Oświęcimiu w takim kontekście jakby jego
matka była jedną z tamtejszych więźniarek, a w innym komentarzu pisze, ze jego
matka tam gdzieś się urodziła i mieszkała niedaleko i stąd wiedziała o
szczegółach eksperymentów doktora Mengele, a to znów pisał o niemieckiej
zbrodni w Piaśnicy, w której byli rzekomo zamordowani krewni jego matki
urodzonej i mieszkającej koło Oświęcimia, a to licznej rodziny na
bezgranicznych wschodnich kresach od Wilna po Lwów. A to o „bandzie” Łupaszki
jakoby jego ojciec miła coś wspólnego, który już w 1945 roku rozpoczął studnia
medyczne w Lublinie i po roku kontynuował studia na AM w Gdańsku. Po studiach
już w latach 50. XX wieku awansował na kierownika i dyrektora, był też członkiem,
a później przewodniczącym trepiej felczerskiej komisji poborowej przy Wojskowej
Komendy Uzupełnień Ludowego Wojska Polskiego w Gdyni.
Ci, co udzielali się w „bandzie” Łupaszki („„bandzie” Łupaszki”, to w
taki sposób on napisał o żołnierzach z oddziału Łupaszki) to labo byli
mordowani i zakopywani w nieznanych po dziś dzień dołach śmierci albo byli
więzieni i torturowani w lochach Urzędów Bezpieczeństwa PRL na terenie całej
Polski, jak była długa i szeroka.
Tymczasem jego „legendarny” ojciec, o którym w październiku
zainicjowała i zainstalował płytę pamiątkową w Gdyni wykorzystując kampanie
wyborczą w Gdyni mówił, że jego ojciec był „tytan pracy”, który nie szczędziła
jak widać sił na rzecz PRL i jego zbrojnego ramienia w służbie sowieckiej Rosji,
jakim było Ludowe Wojsko Polskie dowodzone przez namiestników
warszawsko-moskiewskich i generałów Układu Warszawskiego z Moskwy.
Napisał Pan do mnie, na Blogmedia24, ze pan nie zajmuje się wojenkami
na portalach, a tymczasem to tamtejsze szemrane i wsiowe towarzystwo zajmuje
się Panem wycierając swoje załgane gęby Panem i uzasadniając swoje skundlenie
rzekomo pana obecnością pośród nich samych.
Panie Aleksandrze nie możemy przemilczać tak haniebnego zachowania tych
ludków ze WSI opranej i zadżumionej czerwonym wirusem, bo musimy celnie i mocno
walić prosto w ich czerwone ryje choćby jakąś gazrurką.
Nie możemy pozwolić by rury do napychania ich kombinatów
mięsno-warzywnych przedstawiały siebie gdziekolwiek by to nie było za rzekomo
„naszych” i rzekomo „polskich patriotów”, bo oni takimi nigdy nie byli, nie są
i nigdy nie będą, bo coś takiego już się nie zmieni przed swoją śmiercią na
lepsze.
Pani Maryla napisała, że sprawa Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jest
dla Niej papierkiem lakmusowym na polski patriotyzm, „naszych patriotów”,
którzy potrafią innych tylko certyfikować.
No i wychodzi na to, że akurat Pana trzy kolejne artykułu o Pułkowniku
oraz kolejny o WSIowym zaprzańcu z WSI nie zostały zawieszone na jednej ze
stron internetowych chcących uchodzić przed Polakami za rzekomo „nasze”
patriotyczne środowisko niepodległościowe.
Czyżby kolejne plewy odpadają we wialni XXI wieku od polskiego zdrowego
ziarna?
--------------------
Szanowna Pani Urszulo,
z turystami i jemiołą nie utrzymywałem i nie utrzymuję
jakichkolwiek kontaktów, bo na to po prostu nie zasługują, a i nie ukrywam, że
i ja nie mam na to najmniejszej ochoty.
Czarnecki jest jak dla mnie nikim, no i oczywiście
szkodnikiem, który powinien zniknąć z życia publicznego, bo przynosi jedynie
szkody dla polskich spraw, że też tego nie widzi Jarosław Kaczyński.
Abstrahując od wszystkich jego innych mankamentów, to
wystarczy, że dyskwalifikują go z polityki jego przypadłości logopedyczne,
którymi jak widać on się w ogóle nie przejmuje chociaż powinien bo nie potrafi
się w sposób zrozumiały wysłowić, a mimo to pacha się na wizję i w eter.
On nawet do śp. Andrzeja Leppera nie przystawał, lecz akurat
tam mieli jak widać więcej pojęcia o jego "możliwościach" oratorskich
i nikt go nie posyłał do TiVi.
Nawet jego możliwości wklepywania literek z sensem z
klawiatury posiada widoczne przypadłości mało-poznawcze, bo nawet nie
organoleptyczne.
Pani Urszulo, na NB tylko posiadam konto tak jak na nE i
nEonach nie znajdzie Pani moich komentarzy choćby zawierających jedna kropkę.
To co myślę o zarządcy NB i tam piszących perełkach
wyłowionych od Opary napisałem u siebie na blogu, a wcześniej to nawet
napisałem o tym co sądzę o nowo-ekranowym pasożycie z Gdyni dla samego
Targalskiego, który mimo to resortowego beneficjenta przytulił i roztoczył nad
tym wsiowym pasożytem opiekę.
Podobnie jak na innym portalu, na którym chcą rozdawać
certyfikaty polskiego patriotyzmu, na którym zawisły publikacje pasożyta i
beneficjenta PRL z WSIowego nE i jego kontynuacji nEonu24.
Tak promowali marynarskiego pasożyta, bo przemytnika
kontrabandy, który nienawidzi Jaruzelskiego nie za zbr0dnie czy stan wojenny
lecz za to, że tenże komunistyczny bandyta i zbrodniarz ukrócił jego kontrabandę,
która był jego podstawowym zajęciem w czasach PRL, a praca marynarska była
tylko koniecznym dodatkiem do jego ciężkiej pracy przemytnika, który żerował na
Polakach wykorzystując ich przymusową sytuację w związku ze zniewoleniem
Polskiego Narodu przez komunistów.
Jak można promować takich pasożytów, którzy swoich rodziców,
budowniczych komunistycznego reżimu w PRL jak i jego komunistycznego zbrojnego
ramienia Ludowego Wojska Polskiego robią legendami i tytanami pracy rzekomo na
rzecz wolnej i niepodległej Polski, której ten budowniczy PRL nie dożył rzekomo
wolnej polski, o którą raczej on nigdy nie walczył i nie marzył, bo wiernie
służył komunie i PZPR.
Z takimi się nie rozmawia i nie dyskutuje, bo na nich to są
stosowne środki chemiczne, jak choćby stary i wypróbowany azotox oraz szatra
maść.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt
------
Szanowna Pani Urszulo,
W jednym z wcześniejszych Pani komentarzy napisała Pani, że
na Majdanie byli ludzie odważni i zdeterminowani, których porównała Pani do
górników z KWK „Wujek” z dniu 16 grudnia 1981 roku.
Szanowna Pani, w tym samym dniu tj. 16 grudnia 1981 roku
mogło dojść być może do jeszcze większej tragedii narodowej, w której m.in. ja
mógłbym dziś mieć swój niepośledni osobisty udział.
Opiszę to pokrótce tu na blogu Pana Aleksandra.
Mam cichą nadzieję, że nie zostanę za to danie świadectwa
nie zostanę wytargany za uszy, bo wszak musi ktoś to opisać i opowiedzieć, bo
wiedza o tamtych wydarzeniach jest po dziś dzień żadna, gdyż Moi Koledzy z
Komitetu Strajkowego jak i ja sam przez ponad trzydzieści lat nie opowiadaliśmy
i nie opisywaliśmy tamtych wydarzeń jakie miały miejsce w dniach 14-16 grudnia
1981 roku na terenie Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego
(dalej GSR), Stoczni położonej na gdańskiej wyspie Ostrów, na którą można było
się dostać przez dwie przeprawy drogowe przez dwa mosty pontonowy.
Jeden był/jest na terenie Stoczni Gdańskiej im. Lenina
(dalej SG), na który dojechać można jadąc prosto od strony gdańskiego ponika
przez bramę nr 2, a drugi był/jest w ciągu ulicy Na Ostrów, który należał do
Naszej Stoczni remontowej, na których w sierpniu 1980 roku spędziłem kilkaset
godzin, bo od 15 do 31 sierpnia 1980 roku byłem tam 24/24/7 wykonując swoje
obowiązki straży porządkowej powierzone przez Komitet Strajkowy GSR.
W dniu 14 grudniu 1981 roku jako członek Komisji Zakładowej
obecny na terenie GSR na mocy statutu Solidarności zostałem członkiem Komitetu
Strajkowego GSR oraz przewodniczącym wydziałowego Komitetu Strajkowego GSR.
W nocy z 14 na 15 grudnia 1981 roku od strony pomnika przez
most pontonowy SG (dziś historyczną bramę miedzy GSR i SG, która w dniu 16
sierpnia 1980 roku została zaspawana po tym jak została podjęta próba
zakończenia strajku w SG przez Lecha Wałęsę) dotarł przez bramę między dwiema
stoczniami tj. GSR i SG oddział ZOMO złożony z około 100 zomowców.
Oddział ZOMO został otoczony przez około 1000 Stoczniowców
GSR w taki sposób, że był to bezpośredni kontakt, w którym nie powinien znaleźć
się żaden oddział, bo mogliśmy ich rozbroić i powiązać ich jak baranów orz
poukładać na śniegu by skruszeli.
W tym czasie koledzy z filii Morskiej Obsługi Radiowej
Statków, która miała siedzibę na terenie Naszej GSR prowadzony był ciągły
nasłuch radiowy wojska i milicji.
Członkowie Komitetu Strajkowego w tym i ja rozpoczęliśmy
negocjacje z dowódcą, którego nakłanialiśmy na wycofanie się tą samą drogą, którą
do nas przybyli, czyli przez bramę między dwiema gdańskimi stoczniami, którą do
naszej stoczni GSR przyszli po godzinie 3 rano w dniu 15.12.1981 r.
Dowódca kontaktował się radiowo z dowództwem.
Słyszeliśmy to co mówiła, lecz nie słyszeliśmy co mówią w
dowództwie i w tym pomógł nasłuch Naszych Kolegów radiowców z MORS, którzy
słyszeli całą rozmowę jak i rozmowy między członkami sztabu.
Gdy tylko dotarła do nas informacja, że dostali rozkaz
wycofania się z terenu Naszej GSR, członkowie Komitetu Strajkowego zaapelowali
tak do Stoczniowców by pozwolili zomowcom się wycofać przez bramę na teren
Stoczni Gdańskiej im. Lenina, a zomowców by ci nie ważyli się na jakiekolwiek
ruchy i prowokacje, bo wówczas jako Komitet Strajkowy nie będziemy w stanie
zapewnić im bezpieczeństwa.
Wycofali się i nie doszło do jakichkolwiek walk miedzy
Stoczniowcami, a zomowcami.
Ponad tą samą bramą którą wycofali się zomowcy, a która
została zaspawana w dniu 16.08.1980 r. toczyły się burzliwe „rozmowy” z Anną
Walentynowicz („rozmowy” - to było bluzgi, ubliżania, przekrzykiwanie), o
których pisze w swojej książce „Anna Solidarność” Sławomir Cenckiewicz.
Będzie o niej mowa w dalszej części mojego świadectwa
prawdzie z tamtych ponurych dni i nocy stanu wojennego.
Po wycofaniu się oddziału ZOMO w siedzibie Komisji
Zakładowej NSZZ Solidarność GSR, która była poza ogrodzonym terenem stoczniowym
na wprost bramy nr 2 GSR w parterowym baraku zebrał się Komitet Strajkowy GSR.
Zapadła decyzja by udał się na teren dwóch sąsiednich
gdańskich stoczni nasz zwiad, który miął przeprowadzić rozpoznanie, co do stanu
tam strajkujących ludzi, po dokonaniu zwiadu Komitet Strajkowy miał wznowić
obrady by przedsięwziąć działania w przedmiocie kontynuowania strajku jak i
sposobu jego kontynuowania.
Chodziło o to czy mamy czynić przygotowania do czynnego
oporu i obrony całej wyspy Ostrów, czy tylko stawiać bierny opór trwając na
terenie Naszej GSR.
Po powrocie zwiadowców Komitetu Strajkowego GSR,
otrzymaliśmy następujące informacje.
- Na terenie SG im. Lenina jest tylko około 100 – 120 ludzi (z różnych zakładów i środowisk trójmiejskich) ukrytych w różnych zakamarkach stoczniowych, bo pozostali stoczniowcy zostali wyprowadzeni i odjechali do domów autobusami postawionymi przez komunistycznych zamachowców.
- W bunkrze na terenie SG im. Lenina prawdopodobnie ukryli się i zabarykadował oddział ZOMO, których stoczniowcy ze SG im. Lenina z tamtejszymi komitetami strajkowymi (ogólnopolskim, regionalnym i stoczniowym) chcieli zaspawać drzwi wejściowe do tego bunkra.
- Na terenie Stoczni Północnej im. Bohaterów Westerplatte ludzi nie stwierdzono, bo ta trzecia pod względem wielkości gdańska stocznia w ogóle nie podjęła strajku.
- Na terenie Naszej GSR przed nocną „wizytą” ZOMO strajkowało ponad 3 tysiące Stoczniowców GSR, a nie zbieraniny jak było to w SG im. Lenina.
Zaproponowane zostały dwa warianty strajku.
- Obrony czynnej całej wyspy Ostrów z terenami należącymi do SG im. Lenina oraz Naszej Stoczni remontowej.
- Obronny biernej tylko na terenie Naszej Stoczni Remontowej z opuszczeniem posterunku na moście pontonowym należącym do GSR w ciągu ulicy Na Ostrów.
Mapa dotycząca opisywanego przeze
mnie obszaru Gdańska o wyspy:
Tu jest plan wyspy Ostrów z moimi opisami:
Doszło do zażartej dyskusji Komitetu Strajkowego. Byłem za
czynną obroną wyspy Ostrów, lecz okazało się, że moja opcja znalazła się w
mniejszości i wybór padł na bierny i tylko bierny opór oraz trwanie do końca
czyli pacyfikacji lub zwycięstwa.
Część z członków KS była gotowa stawić czynny opór. Moi
ludzie mieli dość poważne zadania do wykonania m.in. z tego powody, że
posiadali specjalistyczny sprzęt załadunkowo przeładunkowy jak i znali się na
obsłudze mostu pontonowego GSR w ciągu ulicy Na Ostrów.
Planowaliśmy przygotowanie do rozczepienia i rozerwania obu
mostów pontonowych przez cztery stoczniowe holowniki w momencie wjechania na
nie czołgów, wozów pancernych i bud z ZOMO, tak by jak najwięcej z nich zostało
zatopionych w stoczniowych kanałach, a jednocześnie by odciąć całą wyspę od
połączenia ze stałym lądem.
Miały być też zaminowane butlami z gazami technicznymi
przyczółki mostów od strony wyspy na wypadek gdyby któryś z czołgów lub wozów
pancernych zdołał dotrzeć na drugą stronę Mastów od strony wyspy.
Bramy miały być zaspawane oraz zabarykadowane
półfabrykatami, ciężkim sprzętem i innymi ciężkimi elementami ze stoczniowej
produkcji oraz słabsze fragmenty ogrodzeń miedzy budynkami przez które mogłyby
ewentualnie wjechać czołgi zaminowane butlami z gazami, które byłby ukryte pod
zwałami śniegu.
Pacyfikacja wyspy od czasy rozłączenia mostów i zatopienia
będących na nich czołgów i wozów pancernych byłaby możliwa jedynie drogą wodną
i powietrzną.
Przypuszczaliśmy, że moglibyśmy pozyskać broń palną, która
według naszej wiedzy mogła się znajdować na remontowanych w Naszej Stoczni
statkach oraz broń, które mogła się znajdować w magazynach na terenie Stoczni
Północnej im. Bohaterów Westerplatte jak i w magazynie wojskowy na terenie
Naszej Stoczni, który znajdował się w bunkrze pod budynkiem dyrekcji GSR.
Gdyby wówczas w nocy około godz. 5 w dniu 15.12.1981 roku
zapadła decyzja obrony czynnej, to dziś bogatszy o dzisiejszą wiedzę i fakty, w
tym wiedza o tragedii jaka miała miejsce w KWK „Wujek”, to dziś jestem tego
pewien, że na terenie naszej GSR ofiar mogło być też bardzo dużo.
Nie zamierzam się licytować z kimkolwiek, lecz jestem pewien
tego, ze dziś miałbym na swoim sumieniu i rękach krew Moich Kolegów
Stoczniowców z GSR im. Józefa Piłsudskiego, bo przecież kopalnia „Wujek” była
brutalnie i zbrodniczo pacyfikowana w tym samym dniu 16 grudnia 1981 roku co i
Nasz GSR, która też pomimo tylko biernego oporu była brutalnie pacyfikowana przez oddziały pancerne Ludowego
Wojska Polskiego z Kołobrzegu, ZOMO, ROMO, MO, SB, ORMO i towarzyszy partyjnych
z PZPR.
Do dziś zachodzę w głowę dlaczego nie zostałem zatrzymany
już w chwili doprowadzenia mnie do Sali BHP razem z Antonim Macierewiczem,
szczególnie po tym jak żarliwie namawiałem Moich Kolegów z Komitetu Strajkowego
do czynnej obrony wyspy Ostrów podczas nocnych obrad Komitetu Strajkowego GSR.
Tym bardziej, że odium prac przygotowawczych w tym
minowaniem i wzmacnianiem wyspy spadłaby właśnie na mój wydział i moich ludzi z
wydziału, którzy tak jak ich 27. letni przewodniczący też rwali się do prac
fortyfikacyjnych i obrony wyspy.
PS
Na planie zaznaczyłem pomarańczową linią drogę mojej
wspólnej marszruty z terenu GSR do Sali BHP, którą odbyłem w jednej dwójce i pod
konwoje oddziału ZOMO w okularach przeciwsłonecznych przy trzaskającym mrozie z
Antonim Macierewiczem, który wbrew łgarzowi z Gdyni nie był internowany w
pierwszych godzinach stanu wojennego, lecz został razem ze mną pojmany około
południa w dniu 16 grudnia 1981 roku na terenie GSR, a zatrzymany dopiero już
będąc w Sali BHP SG im. Lenina.
Onwk.
-----
Szanowny Panie Aleksandrze,
Bo oto widzimy, że to są zwyczajne tchórzliwe pętaki, na
których nie mogą niestety już liczyć Polacy i Polska, bo zaprzedali się
pieniądzu i złotym koronowanym i nie cielcom.
Co innego studia radiowo-telewizyjne, nawet te bardzo
wrogie, a z goła czym innym jest zawsze niebezpieczna i wroga ulica, która
tchórzy szybko eliminuje ze swoich szeregów, bo tam od zawsze trwa naturalna i
ciągła selekcja, gdzie tchórzy nie wytrwa dłużej jak do pierwszego szturmu,
ataku, pierwszych rannych i zabitych.
Poznałem „odważnych” szczurów, którzy rzucali się do dzikiej
ucieczki na sam głos wydobywający się ze szczekaczek z megafonu ZOMO, który był
za betonowym ogrodzeniem, którego milicyjne suki, na których były zamontowane
nie byłyby w stanie pokonać.
TW coś tam coś tam od zawsze odgrywali bohaterów ale tylko
wówczas gdy po stronie przeciwnej byli ich oficerowie prowadzący, którzy kazali
im odgrywać ekstremistycznych i bardzo wrogich i bardzo manifestantów, bo
wiedzieli, że im nic nie grozi nawet gdy ich pojmą zomowcy.
Prowokatorów należy zawsze wypatrywać w szpicy, na pierwszej
linii i na tyłach.
Ci z przodu prowokują, a ci z tyłu biegną za uciekającymi by
wskazać ich ewentualne miejsca ukrycia, po czym wzywają posiłki i wskazują
miejsca kryjówek.
-------
Szanowna Pani Urszulo,
z turystami i jemiołą nie utrzymywałem i nie utrzymuję
jakichkolwiek kontaktów, bo na to po prostu nie zasługują, a i nie ukrywam, że
i ja nie mam na to najmniejszej ochoty.
Czarnecki jest jak dla mnie nikim, no i oczywiście
szkodnikiem, który powinien zniknąć z życia publicznego, bo przynosi jedynie
szkody dla polskich spraw, że też tego nie widzi Jarosław Kaczyński.
Abstrahując od wszystkich jego innych mankamentów, to
wystarczy, że dyskwalifikują go z polityki jego przypadłości logopedyczne,
którymi jak widać on się w ogóle nie przejmuje chociaż powinien bo nie potrafi
się w sposób zrozumiały wysłowić, a mimo to pacha się na wizję i w eter.
On nawet do śp. Andrzeja Leppera nie przystawał, lecz akurat
tam mieli jak widać więcej pojęcia o jego "możliwościach" oratorskich
i nikt go nie posyłał do TiVi.
Nawet jego możliwości wklepywania literek z sensem z
klawiatury posiada widoczne przypadłości mało-poznawcze, bo nawet nie
organoleptyczne.
Pani Urszulo, na NB tylko posiadam konto tak jak na nE i
nEonach nie znajdzie Pani moich komentarzy choćby zawierających jedna kropkę.
To co myślę o zarządcy NB i tam piszących perełkach
wyłowionych od Opary napisałem u siebie na blogu, a wcześniej to nawet
napisałem o tym co sądzę o nowo-ekranowym pasożycie z Gdyni dla samego
Targalskiego, który mimo to resortowego beneficjenta przytulił i roztoczył nad
tym wsiowym pasożytem opiekę.
Podobnie jak na innym portalu, na którym chcą rozdawać
certyfikaty polskiego patriotyzmu, na którym zawisły publikacje pasożyta i
beneficjenta PRL z WSIowego nE i jego kontynuacji nEonu24.
Tak promowali marynarskiego pasożyta, bo przemytnika
kontrabandy, który nienawidzi Jaruzelskiego nie za zbr0dnie czy stan wojenny
lecz za to, że tenże komunistyczny bandyta i zbrodniarz ukrócił jego
kontrabandę, która był jego podstawowym zajęciem w czasach PRL, a praca
marynarska była tylko koniecznym dodatkiem do jego ciężkiej pracy przemytnika,
który żerował na Polakach wykorzystując ich przymusową sytuację w związku ze
zniewoleniem Polskiego Narodu przez komunistów.
Jak można promować takich pasożytów, którzy swoich rodziców,
budowniczych komunistycznego reżimu w PRL jak i jego komunistycznego zbrojnego
ramienia Ludowego Wojska Polskiego robią legendami i tytanami pracy rzekomo na
rzecz wolnej i niepodległej Polski, której ten budowniczy PRL nie dożył rzekomo
wolnej polski, o którą raczej on nigdy nie walczył i nie marzył, bo wiernie
służył komunie i PZPR.
Z takimi się nie rozmawia i nie dyskutuje, bo na nich to są
stosowne środki chemiczne, jak choćby stary i wypróbowany azotox oraz szatra
maść.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt
---------------------------
Zamieściłem te moje komentarze tu u siebie by nie zaśmiecać na innych portalach. Tu też każdy może to przeczytać bez ograniczeń oraz skomentować - rzecz jasne merytorycznie i w sposób kulturalny.
Podane przeze mnie informacje proszę traktować jako moje zeznanie złożone w charakterze naocznego świadka tamtych wydarzeń, które jestem gotów złożyć pod przysięgą w IPN.
Pozdrawiam czytelników.
Obibok na własny koszt
@Ryszard Opara 00:04:49
OdpowiedzUsuńSzanowny Panie
Obrażać bezpodstawnie (i podstawnie raczej też) nie wolno.
Jestem na to uczulony i kiedyś stanąłem w Pana obronie swoim wpisem, zadając sobie trud prześledzenia Pańskiej międzynarodowej kariery.
Więc proszę nie pisać, że nikt nie stanął w Pana obronie.
Sam pan wielokrotnie powtaża, że prawda jest najważniejsza.
I nie może tu być żadnej manipulacji.
Pan Sakiewicz jest dla mnie postacią dwuznaczną i nie mam dla niego szacunku.
Chciałbym, by Pan tak postępował, abym ja nie stracił szacunku do Pana.
Z poważaniem
nadużycie link skomentuj
jazgdyni 05.01.2013 07:39:32
http://szymowski.neon24.pl/post/84795,tajna-kasa-sakiewicza