Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrągły stół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrągły stół. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

Dotychczas niepublikowana przeze mnie bibuła "GDAŃSK" z 1982 roku i uchwały GSR z 1991 roku

Przygotowując się do nagrania filmu dokumentalnego na potrzeby gdańskiego IPN zajrzałem do dużych gabarytowo wydań encyklopedyczno-słownikowych, w których znalazłem bardzo ciekawe zakładki, o których w ogóle zapomniałem.

Publikuję je tu według dat ich druku - publikacji.

Komunikat Nr 2 Ogólnopolskiego Komitetu Strajkowego z 14 grudnia 1981 r. z godz. 10:00 podpisany przez Jana Waszkiewicza, członka Prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"



Z dnia 16 grudnia 1981 roku w czasie trwania brutalnej pacyfikacji Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego (GSR), bo faktycznie Stoczniowcy Stoczni Gdańskiej im. Lenina (SG) wyszli w nocy z 14 na 15 grudnia 1981 r. po wkroczeniu oddziałów ZOMO, które dotarło też na teren GSR lecz po jego otoczeniu przez Stoczniowców GSR wycofał się na teren SG.
Na terenie SG pozostało w ukryciu około 100 ludzi z róznych zakładów i z terenu całej Polski w tym studenci.


Ulotka dwustronna z czerwca 1982 roku:

 - 1 str. z 21 postulatami gdańskimi z dnia  22 sierpnia 1980 r. z Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia


- 2 str. z grafiką jak niżej:


Biuletyn Informacyjny "Solidarności" nr 7 z dnia 28 czerwca 1982 r. pt. "GDAŃSK":


 Str. 2

 Str. 3

 Str. 4


Biuletyn Informacyjny "Solidarności" nr 8 z dnia 30 lipca 1982 r. pt. "GDAŃSK":

Na str. 1 opis strajku w Mojej Gdańskiej Stoczni Remontowej  im. J. Piłsudskiego z dnia 02 lipca 1982 roku zakończony sukcesem Załogi GSR.

Str. 2


Str. 3


Str. 4



Jako były członek Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" i członek komitetów strajkowych od 15 sierpnia 1980 r. brałem udział w przywróceniu imienia Józefa Piłsudskiego w dniu 12 maja 1989 r, w którym odbyła się też rejestracja NSZZ Solidarności w moim nowym zakładzie pracy, w którym w stanie wojennym utworzyłem Tajną Komisję Zakładową "Solidarności", której przewodziłem nieprzerwanie od 1982 roku, a następnie po wyborach pełniąc funkcje przewodniczącego do końca kwietnia 1991 roku.
Brałem też udział jako osoba zaproszona w Zakładowym Zebraniu Delegatów NSZZ "Solidarność" GSR im. J. Piłsudskiego, z którego zachowały się dwie uchwały z dnia 17.06.1989 roku w brzmieniu:

Uchwała programowa:

Str. 2


Uchwała Nr 4


Str. 2

Niestety nie pozwolono mi wrócić do pracy w Mojej GSR im. Józefa Piłsudskiego, której imię nadaliśmy 11 listopada 1981 roku, bo według orzeczenia tzw. Komisji Pojednawczej zagrażałbym umowom społecznym tzw. okrągłostołowym, bo byłem ekstremą i oszołomem niepasującym do PRL Bis poczętym w Magdalence przez komunistów i zdrajców podszywających się pod Polaków tzw. POP-ów tj. Pełniących Obowiązki Polaków i pseudo solidarnościowców - zdrajców i zaprzańców.

Obibok na własny koszt

Gdańsk, dnia 10 maja 2016 roku.






piątek, 26 czerwca 2015

Konfident kolegi konfidenta

Oj będzie się działo.
Nowe nieznane fakty z akt IPN, które przekreślą wieloletnie legendowanie się konfidentów bezpieki, dezerterów i społecznych  donosicieli, który nie tylko kablował mnie, bo oni kablowali też w przeszłości na swoich kolegów z opozycji.
Niektóre zaświadczenie IPN wydane zbyt pochopnie konfidentom, którzy wystąpili o ich wydanie na etapie tworzenia IPN są dziś mniej warte od wydanego zaświadczenia "pokrzywdzonego" dla konfidenta  TW Bolka.

czwartek, 26 lutego 2015

Dziś niezbędny jest Ogólnopolski Ruch na rzecz Demokracji Bezpośredniej - nie korpus wyborczy



Być może to ja się mylę, lecz uważam, że dziś tu i teraz nie mamy czasu na żadne korpusy wyborcze, które w ramach kontroli całego procesu wyborczego mogą pełnić jedynie funkcję uzupełniającą, bo w każdym bądź razie już nie istotne ani nie kluczowe, tak jak uważają to ci wszyscy, który usiłują korpus dopiero powołać.
Dość tymczasowości i akcyjności, która zawsze szła w gwizdek bez jakichkolwiek widocznych i perspektywicznych efektów.
Dziś potrzebna jest masowa i ogólnopolska instytucja społeczna, która nie będzie tymczasową pod potrzebę chwili – wyborów czy to prezydenckich czy parlamentarnych w 2015 roku.
Dziś potrzebny jest ogólnopolski ruch na rzecz demokracji bezpośredniej, a nie jakieś pospolite i tymczasowe akcje powoływane ad hoc, a tym bardziej takie, które obarczone są od poczęcia przyszłymi waśniami, załganiem, obłudą i iluzją rzekomego zwycięstwa wyborczego, bo ktoś tam będzie patrzył na liczących głosy, ktoś, kto karty wyborczej nie będzie mógł nawet dotknąć.
Korpus będzie to jak zwykle chimeryczny potworkiem rzekomej ochrony rzekomych wyborów, które nawet z głosowaniem nie mają prawie nic wspólnego, bo nikt głosów już nawet ich nie liczy, lecz drukuje z góry ustalony i uzgodniony wynik wybiórczy.
Casus wyśmiania 130 tysięcy głosów, które nawet nie zainteresowały w pełni dyspozycyjny sąd sterowany ręcznie przez reżim jest jawnym i czytelnym przekazem o tym, czym są te rzekome pseudo wybory i czym na pewno już w III RP one nie są.
Niestety mamy pecha, bo mamy jedynie rzekomo wolną Polskę i podobnie mamy rzekomą jedną partię opozycyjną, a tymczasem nie mamy ani jednego ani drugiego.
Ba, nie mamy nawet wróbla na dachu, bo Nasz dom Polska, od piwnicy aż po sam dach płonie, a i ani jednego strażaka gotowego ten pożar gasić w tej upodlonej kolonii pogorzelcy już nie uświadczą.
Partia opozycyjne, o której myślę nie była i nie będzie zainteresowana powstaniem takiego masowego ogólnopolskiego ruchu na rzecz demokracji bezpośredniej, bo taki masowy ogólnopolski ruch byłaby śmiertelnym zagrożeniem dla tej partii, która jest za zachowaniem dotychczasowej egzystencji i trwanie na okupowanych od dziesiątek lat pozycjach jedynej partii opozycyjnej, w której tak wiele ludzi pokładało przez kilkanaście lat swoje nadzieje i jej zawierzyło w dosłownie w ciemno.
Tymczasem ona swoimi projekcjami i przedstawianymi Polakom mirażami przyszłych zwycięstw wyprowadziła Nas Polaków na chaszcze i manowce, na które już wielokrotnie w minionych kilkunastu latach dotarliśmy nie osiągając jakiegokolwiek namacalnego i realnego celu ani tym bardziej zwycięstwa.
Tymczasem ta sama POokrągłostołowa i systemowa partia opozycji nauczyła się żyć i to dostatnio na Nasz Polaków koszt niezgorzej od łajdaków, którzy nieustannie Polskę okupują od września 1939 roku.
Nauczyli się dostatnio żyć na koszt prawych, uczciwych, naiwnych i łatwowiernych Moich Rodaków, których oni z bezwzględną premedytacją zaczęli prowadzać po kolejnych manowcach, a przy tym obiecując po raz kolejny swoje iluzje, zwidy i miraże nie do dosięgnięcia za Ich życia.
Dlatego też ja przestałem się łudzić i poczynając od 2104 roku przestałem brać udział w hucpie nazywaną wyborczą, w której bezmyślne i bezrefleksyjne trwanie jest trwanie na pozycji zaprzaństwa i zdrady Polski.
Jestem człowiekiem walki i czynu, a nie czczego gadania po próżnicy, które od kilkunastu lat serwuje mi przez kilkanaście już lat te jedyna i rzekoma partia opozycyjna, której jedyną zasługą jest pielęgnowanie i konserwacja umów z Magdalenki i okrągłego stołu, przy którym po dziś dzień pożywiają się razem z reżimem PRL Bis.

Obibok na własny koszt

 
PS
W 2010 r. w Moskwie B. Komorowski spacerował pod rękę z W. Jaruzelskim z PZPR, a w 2015 r. w Kijowie z R. Czarneckim z PiS. W końcu dwóch z „charyzmą” to nie jeden, prawda?
Onwk.

PPS
Komentarz @JerzyJJ:

 Fakt, że Islandię „pozamiatano” i nie urządzono cyrku jak z Grecją jest więcej niż zastanawiający, warto się dogrzebać do prawdy. Islandia jest o tyle specyficznym krajem, że nie stanowi żadnej większej atrakcji ani ekonomicznej, ani surowcowej, ani też turystycznej, w każdym razie nie takiej jak Grecja. 
Idealnie nadawał się ten kraik na przetestowanie mechanizmu „Dług” i być może idealnie została wpadka zakamuflowana. Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! 
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. 
Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. 
I to wszystko w pokojowy sposób. 
To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? 
Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? 
Oto krótka chronologia faktów: 
Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. 
Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory. 
Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. 
W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. 
Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. 
Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. 
W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. 
Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. 
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". 
W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". 
Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? 
Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! 
W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. 
Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. 
Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. 

wtorek, 13 stycznia 2015

Ja pierdolę ten cały zakłamany i załgany polski pseudo patriotyzm


Ja pierdolę ten cały zakłamany i załgany polski pseudo patriotyzm widoczny gołym okiem w, koło, bo jak nie płaczą po Jaruzelskim, 
to płaczą po Józku Oleksym 
albo po innym komuniście, jak:
po Leszku Kołakowskim czy po Tadeuszu Konwickim.



A tu żonka innego rzekomego patrioty, która z bandą ze WSI wypisuje laurki i epitafia wraz z komentarzami wielbicieli tego komucha i bezpieczniaka:



Ta też bawiła się w kolportaż, komuszej bibuły Leszka Kołakowskiego razem z @sigmą (neonowy dorobek: http://sigma.neon24.pl/ - polecam też lekturę jej dorobku na niepoprawni.pl)), znaczy Ewą Sioma Oświęcimską, która taką samą komuszą bibułę drukowała razem ze swoim mężem i kolegami w swoim domu, za co zostali odznaczeni najwyższymi odznaczeniami państwowymi.


Ilu było jeszcze takich jak oni drukarzy i kolporterów w tak zwanych, nie wiem czasem, dlaczego nazywanym „podziemiu solidarnościowym”, którzy drukowali i kolportowali komunistyczną propagandę nieco skrzywionych od głównego nurtu komunistycznego lewaków i komunistów, którzy jak się dziś okazuje mieli tak ogromne wzięcie we wszelkiej maści konstruktywnej opozycji.

Krytykują TW Bolka, który w przeciwieństwie do nich nie drukował i nie kolportował bibuły z dziełami komunistycznych propagandystów, co nie przeszkadzało temu łajdakowi i zdrajcy pić gorzałki i brudzie czy bratać się z komunistycznymi zbrodniarzami, lecz mimo to nie drukował i nie kolportował dzieł komunistów jak te liczne gwiazdy i gwiazdeczki komuszo-solidarnościowo-opozycyjne wyhodowane przez bezpiekę Czesława Kiszczaka.

Na marginesie informuję, że ja w tym samym czasie w mojej prywatnej podziemnej drukarni na gdańskiej Oruni pisałem drukowałem i kolportowałem ulotki UBeckim Bolku, a także wykonywałem przedruk książki o mordzie rodziny carów pt. „Ostatnie dni Romanowów”, w której padały liczby i dane oprawców i władz bolszewickim w układzie narodowościowym i wyznaniowym, pośród którymi w ponad 90 kilka procentach stanowili zbrodniarze żydowscy z różnych krajów świata.
Drukowałem książkę, która była zakazana w Rosji sowieckiej od zawsze, tak jak od zarania PRL w PRL-u, a nie dzieła komunistów i terrorystów z PZPR biegających w naganem i terroryzujących polskich chłopów i ich rodziny po polskich wsiach i kradnących wszystko, co się da w ramach rozbójniczych wymuszeń i obowiązkowych dostaw.


Ja pierdolę bez solenia i bez czosnku takie ostatnio rzeczy czytam, że całkiem się nie dziwię, ze dziś mieszkam w tym burdelu urządzonym przez różnych pseudo patriotów III RP, którzy drukarzy i kolporterów komuszej bibuły mają za swoich bohaterów.


Rzygać mi się chce, bo mdlić, to już mnie mdli od ponad ćwierć wieku, bo nie płakali po ofiarach tych komunistów, a płaczą po komuszych katach i zbrodniarzach.

Tak jakby nie wiedzieli, kim oni byli i komu służyli, a komu za życia szkodzili i śmiertelnie zagrażali, bo oto na jednej z rzekomo polskich i patriotycznych portali zamieszczają wpis takiej oto treścią opatrzony fotografia byłego komucha:

S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

 † Nie żyje Tadeusz Konwicki

Posted in ■ aktualności, ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 8 Styczeń 2015
Po długiej chorobie zmarł Tadeusz Konwicki – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Miał 88 lat.
Pisarz urodził się na Litwie, podczas wojny walczył w szeregach AK.
Za podpisanie listu protestacyjnego w związku z usunięciem z partii prof. Leszka Kołakowskiego sam usunięty z PZPR. Od latach 70. związany z opozycją, publikował w wydawnictwach podziemnych i emigracyjnych.
Jak informuje rp.pl Tadeusz Konwicki ciężko chorował od wielu miesięcy. Został wypisany ze szpitala na święta. Zmarł w domu w obecności najbliższych.
Wywiad-rzeka z Tadeuszem Konwickim: „W pośpiechu”.

Tę wyjątkową książkę, można kupić w wSklepiku.pl.

Polecamy!
rp.pl. wpolityce.pl
fot. wikipedia/CC BY-SA 3.0 pl



Ba jak widać reklamują książkę komucha, kolejnego komuszego autorytetu, którego on bronił, a którego inni konstruktywni opozycjoniści w stanie wojennym drukowali i kolportowali po Mszy Świętej pod kościołami, za które po 1989 roku otrzymali najwyższe odznaczenia państwowe, jak Ewa Sioma Oświęcimska z mężem i kolegami za druk dzieł komunisty Leszka Kołakowskiego.


Dalej po sznurkach?

Za co te najwyższe odznaczenia zostały nadane tym młodym komunistycznym działaczom i uczniom komunisty Leszka Kołakowskiego?
Czy za to, że promowali komunizm i skrycie promowali w ten sposób komunistyczną literaturą mające jeden cel, którym było niszczenie od środka KK?

Nie dziwię się skoro na tym portalu nie publikowano przez pewien czas Aleksandra Ściosa, bo napisał w wymianie opinii ze mną kilka słów słusznej i zasadnej krytyki o tym, że zamieszczają tam teksty łajdaków, beneficjentów i pasożytów w czasach PRL-u.

Teraz płaczą nad zmarłym komuchem, który pisał listy protestacyjne w obronie wyrzuconego z PZPR żydowskiego komunistycznego terrorysty, który biegał z naganem po polskich wsiach z żydo-komunistycznymi bojówkami dokonującymi zaboru płodów rolnych i zwierząt gospodarskich w ramach tzw. dostaw obowiązkowych oraz tego komucha, który egzaminowała studentów z pistoletem leżącym na biurku.
Najwidoczniej nie znają lub nie chcą znać opinii Leszka Żebrowskiego o wyczynach Lecha Kołakowskim, bo być może to są ich swojaki z pejsami.

Nie dopuszczam do siebie nawet myśli, że oni nie wiedzą choćby tego o tych dwóch komunistach, podobnie jak pejsata niezależna płacze nad trumną komucha Józka Oleksego.
Ba, nawet Jarosław Kaczyński bardzo ciepło wspominał Józka TW Olina.



Jeszcze inni czczą i ochraniają innego komucha ze zbrodniczego Korpusy Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zbrojnego ramienia MBP/UB Zygmunta Baumana.

Leszek Żebrowskim o Leszku Kołakowskim (od 11:45), o ile ci pseudo-patrioci nie wiedzą, kim był i co wyczyniała ten komuch, którego broniła komuch Tadeusz Konwicki, nad którym dziś płaczą:




Oto oblicze pseudo patriotów, którzy raczą dziś pouczać i strofować na bezpieczną odległości tych, którym śmierć i poniewierka zaglądała i zagląda do oczu od dziesięcioleci i którzy nie mieli okazji przez całe swoje życie poczuć się, choć na chwilę wolnym i szczęśliwym człowiekiem, w przeciwieństwie do nich samych, żyjących na obczyźnie, to fakt, lecz nie pod butem i karabinem lub ekonomicznym unicestwieniem i niebytem społecznym bez jakichkolwiek środków do życia, bo tak ich koledzy, o których wspominają z sentymentem i ckliwie, o którzy dorwali się do władzy „oszołomów” i „radykałów” pozbawili oraz ich rodziny.

Jest to po prostu eksterminacja polityczna i społeczna ludzi prawych i uczciwych, którzy przez dziesięciolecia cale walczyli z łajdakami komunistycznymi i solidarnościowymi, którzy grabili mienie ogólnonarodowe poczynając od 1989 roku pod hasłami prywatyzacji, transformacji, restrukturyzacji i innowacyjności.

Na mnie pierwszy zapis i wilczy bilet powstał już w sierpniu 1989 roku, który ostatecznie zapadła po czerwcowym zamachu nocnej zmiany w czerwcu 1992 roku, a który faktycznie i formalnie trwa od sierpnia 1992 roku po dzień dzisiejszy.

To z tego m.in. powodu oburzam się i nie mam chęci na jakiekolwiek kontakty żadnymi pseudo patriotami i pseudo oburzonymi, którzy wcześniej byli fanatycznymi lokajami TW Bolka i pomniejszych jego borsuczymi, borawczokowymi itd. odmianami turystami łonowymi, łajdakami i łobuzami.
Nie poszedłem na współpracę z łajdakami z nowej Solidarności bezpieki Cz. Kiszczaka i dlatego nie mogłem wykonywać swojego wyuczonego zawodu oraz pracować podłóg swojego wykształcenie i doświadczenia zawodowego.
Ba, nawet uniemożliwiano mi wykonywanie koncesjonowanego wolnego zawodu, który wykonywałem wcześniej niż on się stał koncesjonowanym w 1997 roku, bo wykonywałem go na bazie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością już od 21 lipca 1993 roku, a nawet wcześniej, bo poczynając od jesieni 1990 pełniąc funkcje pełnomocnika i dyrektora naczelnego w tej dziedzinie w dużym przedsiębiorstwie państwowym.
Gdybym opisał, jakich prac imał się człowiek wykształcony i specjalista w dziedzinie finansów, rachunkowości budżetowej i podatkowej, to mało osób byłoby skłonnym uwierzyć w moją opowieść, nawet opartą o dokumentację źródłową i sądową.

Ja pierdolę, bo nie chcę mieć nic wspólnego z taką solidarnościową opozycją jak tą, którzy dziś płacze nad zimnymi czerwonymi ścierwami i zbrodniarzami komunistycznymi, którzy czasami dla widowni potrafią cyniczne udawać polskich patriotów płaczących rzekomo po ofiarach tych samych komunistycznych oprawców i katów.

Hasło „cynizm i hipokryzja” winne być w ich herbarzach obowiązkowe.

Obibok na własny koszt