Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jałmużna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jałmużna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Resortowi mają się coraz lepiej w III RP


Resortowi mają się coraz lepiej w III RP

Resortowi mają się dobrze. Komunistycznym decydentom i aparatczykom... rosną emerytury
Kto zyska najwięcej na waloryzacji emerytur? Okazuje się, że nawet o 50-60 zł miesięcznie wzrosną świadczenia komunistycznych funkcjonariuszy, podczas gdy zaledwie o 36 zł brutto więcej otrzyma większość polskich emerytów. Dlaczego? Zgodnie z wyliczeniami, najwięcej dostaną po prostu ci, którzy mają co najmniej 5300 zł emerytury brutto. Do tej właśnie grupy zaliczają się m.in. byli funkcjonariusze SB, WRON czy MSW.

Jak wynika z wyliczeń "Faktu", dzisiejsza emerytura generała Władysława Ciastonia, byłego wiceszefa MSW w PRL to ok. 8000 zł. Od marca wzrasta ona o 55 zł. O tyle wzrośnie też świadczenie gen. Józefa Sasina, byłego funkcjonariusza SB. Czesław Kiszczak, były szef MSW – dziś dostaje ok. 9 tys. zł wojskowej renty inwalidzkiej – może zatem liczyć na 60 zł miesięcznie więcej!

To nie koniec efektu działań rządu, ponieważ decyzją marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego projekt ustawy ustawy Solidarnej Polski – który przewidywał kolejne obcięcie emerytur byłych funkcjonariuszy SB i WRON do ok. 1,5 tys. zł – kilka tygodni temu trafił do kosza. Stało się tak dlatego, że Jarosławowi Żaczkowi, jednemu z posłów podpisanych pod projektem, wygasł mandat (poseł po wyborach trafił do samorządu) i projekt stracił poparcie wymaganej liczby parlamentarzystów.

Fakt.pl informuje, że Platforma Obywatelska i rząd nie ukrywały, że mają sceptyczny stosunek do pomysłu, by ciąć emerytury byłych funkcjonariuszy ponieważ: „Byli funkcjonariusze bezpieczeństwa państwa mieliby obniżoną emeryturę za całą swoją służbę, nawet jeśli w organach bezpieczeństwa państwa służyli bardzo krótko” – brzmiało uzasadnienie do rządowej opinii na temat tego projektu. Tymczasem dziś wmawia się emerytom, że podwyżka ok. 1 zł dziennie, jest dla nich bardzo korzystna. Wstyd.
Kontynuacja za niezależną.pl:
III RP proponuje ochłapy byłym opozycjonistom. Dostaną groszowe świadczenia
Minister finansów Mateusz Szczurek skąpi pieniędzy na świadczenia dla byłych opozycjonistów, którzy w III RP żyją w nędzy. Zamiast zapowiadanych 800 zł, dostaną zaledwie 400 zł brutto. O świadczenia będą mogły się starać jedynie osoby, których dochód miesięczny nie przekracza 960 zł brutto.

W ciągu ostatniego tygodnia odbyła się prawdziwa batalia w sprawie senackiego projektu ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych. Jeszcze kilka dni temu jeden z głównych jego orędowników Jan Wyrowiński, wicemarszałek Senatu z PO, był sceptyczny i nie wierzył, że w ogóle w tej kadencji uda się przyjąć jakąkolwiek ustawę. Wszystko blokowało Ministerstwo Finansów i jego szef Mateusz Szczurek, który twierdził, że wprowadzenie nowego prawa kosztowałoby miliardy złotych.

– Rzeczywiście minister finansów popadł w histerię. Najgorsze jednak mamy już za sobą. Bardzo możliwe, że niedługo ustawa przejdzie przez Sejm – mówi „Codziennej” Jan Rulewski, senator Platformy Obywatelskiej, współtwórca senackiego projektu. Polityk przyznaje, że został on znacznie okrojony. – Dzisiaj trudno wskazać jedną grupę społeczną, która jest zadowolona z obecnego kształtu ustawy, ale jest to wynik kompromisu – tłumaczy Rulewski. Zdaniem opozycji kompromis jest jednak zgniły i wypacza ducha ustawy.

Przypomnijmy, że pierwotnie projekt zakładał wsparcie byłych działaczy podziemia antykomunistycznego na poziomie najniższej emerytury (ok. 800 zł). O pieniądze mogliby się ubiegać byli opozycjoniści, którzy dziś mają renty i emerytury niższe niż 2 tys. zł. Świadczenie objęłoby również osoby, w których rodzinach na głowę przypada nie więcej niż 1250 zł. Na tak „wysokie” świadczenia nie godził się Szczurek. Zdaniem ministra mogłoby to kosztować budżet kilka miliardów złotych (senatorowie szacowali ten koszt na 200 mln zł). O pomoc mogłyby się starać osoby zweryfikowane przez historyków IPN‑u.

Posłowie postanowili zmienić jednak kryteria. Podczas prac sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny posłowie koalicji przeforsowali zmianę projektu. Zapisano w nim, że o pomoc mogą się ubiegać jedynie osoby samotne z dochodem nieprzekraczającym 960 zł lub rodziny, w których na głowę przypada mniej niż 800 zł. Zasiłek zmniejszono do 400 zł. W związku z tym koszty wprowadzenia ustawy zmniejszyły się do 25 mln zł.

Zdaniem posłanki PiS‑u Elżbiety Rafalskiej z komisji polityki społecznej jest to żenujące. – Dzisiaj wychodzi na to, że po 25 latach wolności Polska hojnie wspiera komunistycznych aparatczyków wysokimi emeryturami. Nie potrafimy jednak pomóc i udzielić wsparcia ich ofiarom i ludziom, którzy walczyli, żeby Polska była państwem demokratycznym. To wstyd, głównie dla rządzącej od ośmiu lat koalicji PO-PSL – mówi nam Rafalska.

Mieszko II | 10.03.2015 [09:32]

Nie chcę jałmużny!
Ja chcę by komunistyczni zbrodniarze i ich siepacze byli pozbawieni emerytur resortowych, a ich rodziny resortowych rent rodzinnych.
Niech otrzymują je na zasadach ogólnych z wyłączeniem czasookresu służby na rzecz sowieckiego okupanta.
Mieszko II


 Mój komentarz:

Jak to się ma do zasiłków jałmużniczych, o które zabiega Andrzej Rozpłochowski i inni, który chcą dostawać kilka groszy jałmużny nie zważając na to, że komunistyczni łajdacy i zbrodniarze mają krocie wyższe emerytury tak jak ich dzieci i rodziny renty rodzinne?
Czy nie pora zmądrzeć i odebrać zbrodniarzom i łajdakom komunistycznym jak i ich rodzinom świadczeń resortowych za to, że mordowali polskich patriotów i bohaterów?
Dobro Polski tego wymaga, dobro moralne i ludzkie tego też wymaga, które przez kolejne dziesięciolecia było i jest po dzień dzisiejszy poniewierane przez zaprzańców i zdrajców mieniących się przedstawicielami Narodu Polskiego rozsiadłe i rozpasane w sejmie i senacie, że o stołkach prezydencko-rządowych nie wspomnę oraz innych agendach państwowych samorządowych i gospodarczo-finansowych.
Jan Wyrowiński i Jan Rulewski wini się wstydzić zdradą, w której tkwią przez dziesięciolecia całe biorąc udział w antyspołecznym i antypolskim projekcie jakim była Magdalenka, okrągły stół, rzekomo niekomunistyczne rządy, Unie Demokratyczne, Unie Wolności i w końcu nowa jakościowa PZPR czyli PO.
W pogoni za jałmużną dla siebie, bo ja jestem gotów z niej zrezygnować na rzecz odebrania przywilejów komunistycznym łajdakom i zbrodniarzom, bo taki właśnie był i jest mój priorytet.
Chcę jeść suchy chleb, lecz nie chcę by kosztem zniewolonego i mordowanego w przeszłości Narodu Polskiego oprawcy żyli na Jego koszt i żyli sobie w III RP jak pączki w maśle, bo ich miejsce było i jest w więzieniach, a nie na wolności.
Gdy o tym pisałem i piszę znajdują się mendy udające wielkich i zasłużonych opozycjonistów, którzy nie tylko na mnie donoszą i mnie sprzedają różnym łajdakom i beneficjentom PRL, lecz i do prokuratur, policji, że ja jestem jakoby nienawistnikiem, ba, antysemitą i propagujący rzekomo mowę nienawiści w Internecie, bo rzekomo wzywającym też do publicznych samosądów.
Właśnie w dniu wczorajszym otrzymałem powiastkę od policji, że mogę już odebrać zatrzymane nośniki pamięci, bo na nich nie było treści prawem zakazanych i zabronionych.
Mogę jedynie napisać, że jeden z tych, kogo uważałem za człowieka prawego, uczciwego, prawdomównego i honorowego okazał się donosicielem i łajdakiem pozbawionym zdolności honorowych, a na dodatek zdolnym do tańców z trumną Mojej zmarłej sp. Mamy.
Nie muszę już wymieniać ani imienia ani nazwiska tej kreatury, bo sprzedała go publicznie inna konfitura, z którą tenże konfident się zadał publicznie i poza publicznie, a także wypełnił publiczną deklarację przystąpienia do łajdaczego klubu turystyczno łonnych spadów internetowych.
I czy nie jest to prawdą, że wystarczy raz się skurwić, a kurwą zostaje się już na całe życie, bo rzekomy „znaczący opozycjonista”, który chciał uchodzić za gwiazdę właśnie tak jak Kieżun na własne życzenie zapisał się do klubu łajdaczego, wpadł do rynsztoku i popłynął z jego wartkim nurtem obok marynarskiego łajna z Gdyni.

Obibok na własny koszt

PS
Każdy, kto dziś chwali się w laurkach budową „demokratycznej” i „wolnej” III RP, Magdalenką i OS, orderami, krzyżami, medalami i dyplomami jest po prostu albo tylko zaprzańcem albo i zdrajcą. 
Wszyscy oni winni się ich wstydzić, a nie publicznie obnosić i się nimi chwalić, bo otrzymali je od kolejnego okupacyjnego reżimu za jego wystrojenie i umocnienie oraz za swoje zaprzaństwo i zdradę, której ci załgani obłudnicy nie potrafią dostrzec po dziś dzień. 
Ba, za ich wieloletnią omertę dotycząca ich wiedzy o agenturalnej i konfidenckiej przeszłości ich kolego TW Bolka z konstruktywnej opozycji, która według mnie ocierała i ociera się o zdradę Polski i Polaków.
Onwk.

wtorek, 5 maja 2015

Ustawa o działaczach opozycji - zagrywką wyborczą?

Wyszło tak jak o tym pisałem już na wstępie procedowania nad projektem społecznym ustawy i przed tym nim zajęli się nią zaprzańcy i zdrajcy w senacie PRL Bis, których udział nie mógł wróżyć nic dobrego.
Tym bardziej, że niektórzy z pomysłodawców sami przebierali nóżkami, by zabłysnąć i mieć z tego osobistą, choćby tylko medialną korzyść.
Pisałem o tej żenującej propozycji zapomóg jamłużniczych, która w pierwszej kolejności miła zamknąć gęby krytykom ("niereformowalnych oszołomów") mundurowych ustaw emerytalnych, na podstawie których zbrodniarze komunistyczni i kaci Polaków po dziś dzień otrzymują bardzo wysokie emerytury, a ich rodziny (o wiele wyższe niż przeciętny Kowalski) rent rodzinnych.
I oto stało się, że ci co walczyli o Niepodległą Polskę zostali przez usłużnych idiotów i lokai tak wcześniejszego jak i obecnego reżimu wyrzuceni ustawowo na wysypiska śmieci i do śmietników, by tam mogli dokonać swojego żywota.
Stało się to przy niezrozumiałym przeze mnie zachwycie pseudo patriotów, którzy jak trzeba było walczyć z komuną tu i teraz dali jak przystało na dekowników drapaka do bezpiecznych i zasobnych gospodarczo rajów, z których dziś śmią dokazywać tym, którzy z Polski nie uciekali jak tylko nadarzyła się ku temu okazja.

Oto dzieło łajdaków, którzy dla świętego spokoju swoich komunistycznych oficerów prowadzących i komunistycznych zbrodniarzy uchwalili kompromitującą ich ustawę, z której Czesław Kiszczak i jego bandyci mogą być dumni.

Poniżej zamieszczam refleksje dwóch Stowarzyszeń, które również nie uwzględnia całościowo tematu haniebnej ustawy, która kompromituje rzekomych polskich parlamentarzystów i usłużnych idiotów, którzy do tej haniebnej ustawy i dla celebry własnej osoby dali swoje imiona i nazwiska.

Cytuję w całości:

Warszawa, dnia 25 kwietnia 2015 r.

REFLEKSJE
po przegłosowaniu przez Polski Parlament dokumentu, któremu nadano tytuł:
„Ustawa o działaczach opozycji antykomunistycznej
i osobach represjonowanych z powodów politycznych”

Po upływie ponad ćwierć wieku od porozumień „okrągłego stołu” nadal bezwzględnie obowiązuje zasada sformułowana przez Pierwszego Premiera Wolnej Polski, noszącego chlubny przydomek Siła Spokoju: pacta sunt servanda. Znaczy to, że do końca polskiej historii, do którego nieuchronnie w tej sytuacji zmierzamy – układ jest zamknięty: bohaterom Polski Ludowej przysługują wszelkie honory i przywileje, natomiast reszta społeczeństwa powinna „skorzystać z okazji, by siedzieć cicho” (jak to – w odniesieniu do innej sytuacji politycznej – ujął z wdziękiem prezydent podobno zaprzyjaźnionego z nami kraju). Szkoda tylko, że w tym ferworze zwycięstwa zapomniano, jak „Strona Rządowa” potraktowała inne „pakta”: Porozumienia Sierpniowe, które złamała już po szesnastu miesiącach, w najbrutalniejszy sposób – wypowiadając wojnę Narodowi , podczas gdy te pookrągłostołowe mają być przestrzegane Na Wieki Wieków Amen.
Nic więc dziwnego, że dawni utrwalacze władzy (a może nie tylko „dawni”, wszak - jak twierdzi aktualny przywódca światowego postępu – kagiebowcem pozostaje się do końca życia) przejadają poważną część budżetu przeznaczonego na bezpieczeństwo w Kraju: ich emerytury, na które nigdy nie potrącano z wynagrodzeń, finansowane są przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – mają coraz lepsze „zaopatrzenie na starość” (waloryzacja procentowa, promująca wysokie świadczenia) w stosunku do „zusowców”, płacących na ten cel haracz od każdej zarobionej w życiu złotówki.
Taka „filozofia” polityczna musi znaleźć przełożenie na egzystencję byłych działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych, ponieważ zakłada niezbywalne zasługi obozu rządzącego Polską Ludową w „przemianach ustrojowych”, niemal eliminując ich czynnik sprawczy: nieprzerwany opór społeczeństwa przeciw dziwolągowi ustrojowemu i wyrzeczeniu się suwerenności państwowej. Ludziom, którzy szli w manifestacjach na czołgi (stan wojenny) nawet nie z szabelką, lecz z gołymi rękami – odmawia się tytułu Weterana i miejsca w Domach Kombatanta, zdominowanych już przez nowych bohaterów: bojowników Armii Ludowej i dzielnych obrońców istniejącego systemu.
Omawiana Ustawa nie tylko potwierdza powyższe refleksje, ale je umacnia: mimo wzmianek o zasługach w wybiciu się Polski na niepodległość - stopuje Konstytucję w obowiązku zapewnienia godnego życia osobom dla tej sprawy zasłużonym. Nawet ta jałmużna (czterysta zł.) dla pobierających emerytury w wysokości ok. 1000 zł.(brutto) została tak obwarowana zastrzeżeniami, że prawie nikt z niej nie skorzysta, ponieważ uzależniona jest od innych dochodów osoby samotnej lub od dochodów osób pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym. Poza tym przyznawana jest (z nielicznymi wyjątkami) na okres jednego roku. Zatem emeryt, dorabiający do swojego głodowego świadczenia, nie zaryzykuje utraty pracy, bo po roku może się okazać, że już nie zasługuje na jałmużnę, chociażby z powodu przekroczenia wskutek waloryzacji nawet o złotówkę określonego Ustawą pułapu. Z kolei ojciec straci do niej prawo, gdy zamieszkujący z nim syn otrzyma od swego pracodawcy 50 zł. podwyżki. Nieliczni szczęśliwcy, którym uda się te pułapki ominąć, będą musieli co dwanaście miesięcy dokumentować swoje prawo do korzystania z dobrodziejstw Ustawy. Wskazuje to jednoznacznie, że jej twórcy nie kierowali się, jak twierdzą, zapisami uprawnień kombatanckich – lecz rygorami świadczeń socjalnych (zasiłki dla ubogich).
A co z działaczami i represjonowanymi, pobierającymi emerytury o 20 zł. wyższe? Jak już należycie udokumentują swoje zasługi dla Kraju – otrzymają blaszkę i papierek, czyli odznakę i legitymację. O przynależności do jakiego klubu, stowarzyszenia, związku będą one świadczyć, skoro tylko oficjalnie zorganizowane środowiska mogą je nadawać swoim członkom ? Ustawa mówi: „ustanawia się”, czyli należy rozumieć, że to Parlament przyjął rolę organizatora środowisk niepodległościowo – antykomunistycznych, tylko że one nie są jego członkami. Nadawanie odznak i wydawanie legitymacji Ustawa powierza Szefowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, do których jednak tych środowisk nie zaliczono. Zatem czy przedstawiciel związków Kombatantów i Osób Represjonowanych ma prawo nadawania odznak i legitymacji osobom, które nie są członkami tych związków, a nawet zostały zakwalifikowane do całkowicie odrębnego środowiska: zasłużonego dla Ojczyzny działalnością polityczną?
Projekt Obywatelski Ustawy zakładał utworzenie Korpusu Weterana, skupiającego wszystkich aktywnie zaangażowanych w walkę cywilną na rzecz niepodległości i demokracji, o potwierdzonym statusie działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, którym Projekt ten nadawał symboliczny tytuł Weterana Opozycji Antykomunistycznej. Tak zorganizowane środowisko byłoby władne ustanowić odznakę i legitymację członkowską.
Niestety rozwiązanie to nasi ustawodawcy uznali za przesadnie honorowe. Ludziom, którzy latami uprawiali konspirację (druk i kolportaż wydawnictw drugiego obiegu, rozpowszechnianie ulotek, tzw. mały sabotaż na murach itp.), podlegali inwigilacji i szykanom w miejscach pracy ( odmowy awansu i podwyżek płac, przenoszenie na gorsze i mniej płatne stanowiska, wydalanie „z wilczym biletem”), doświadczali upokarzających rewizji, przesłuchań i zatrzymań, byli pałowani i gazowani na manifestacjach oraz poddawani przeróżnym szantażom psychicznym (np. grożenie zemstą na członkach rodziny, szczególnie na dzieciach) - lewicowy poseł z mównicy sejmowej rzucił w twarz: wyciągacie rękę po pieniądze a możecie cieszyć się wolnością. Wielka szkoda, że nie powiedział tego swoim ideologicznym pobratymcom, którzy zaskarżyli Państwo Polskie (a jego partia to popierała), przed Europejskim Trybunałem, gdy Rząd w minimalny sposób obciął ich „ubeckie” emerytury. Oni nawet mają za co cieszyć się tą wolnością, wywalczoną – wbrew nim samym - przez środowiska antykomunistyczne, za tę walkę przez nich represjonowane.
Ustawa przyjęta w obecnym kształcie w żadnym stopniu nie naprawia wieloletnich krzywd społecznych ani nie buduje sprawiedliwości dziejowej – środowiska niepodległościowe są nią głęboko rozczarowane. Oceniają ją jako niekonstytucyjną oraz dyskryminującą innych działaczy i osoby represjonowane, których egzystencja jest bardzo daleka od poziomu godnego życia. Kryteria przyznawania tej zapomogi, penetrujące dochody nie tylko opozycjonistów ale także współdomowników oraz konieczność cyklicznego dokumentowania tych dochodów, połączona z ciągłą obawą o to, co będzie za rok - po prostu odzierają ludzi walczących o Polskę z należnej im godności.
Wady Ustawy widzą nawet parlamentarzyści, pracujący nad nią i nakłaniający do przyjęcia jej w obecnym kształcie, rzekomo dlatego, że lepsza ustawa „byle jaka” niż żadna: bo złą można poprawić a nad „żadną” trzeba zacząć prace od podstaw, czyli od szukania sprzymierzeńców do tej idei, a kadencja się kończy i nie wiadomo w jakim składzie będzie obradował przyszły Parlament. Gdyby przyjąć taki tok rozumowania, należałoby zapytać, dlaczego gremium niechętne godnego potraktowania podziemia niepodległościowego miałoby nagle wpaść w zapał ulepszania ustawy totalnie krytykowanej przez to podziemie? Jeśliby natomiast przyszły parlament składał się z entuzjastów opozycji antykomunistycznej, to przecież można by być spokojnym o los takiej ustawy.
Co więc zadecydowało o pośpiesznym uchwaleniu Ustawy, mimo niedoróbek legislacyjnych, na które wskazywało Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu, właśnie w tej kończącej się kadencji? Sądzimy, że prawdziwa przyczyna ma datę 10 maja bieżącego roku.
Różne środowiska, zrzeszające opozycjonistów z czasów PRL, występowały wielokrotnie od wielu lat do wszystkich przedstawicielstw władzy ustawodawczej i wykonawczej III RP z przekazem, że od dwudziestu lat Polska czeka na kompleksowe unormowanie sytuacji finansowej i godnościowej osób czynnie zaangażowanych w odzyskanie suwerenności Ojczyzny i doprowadzenie do zmian ustrojowych, umożliwiających normalny rozwój gospodarczy i polityczny Kraju. Bardzo długo te apele, kierowane również bezpośrednio do obecnego Prezydenta – pozostawały bez echa. „Coś drgnęło” półtora roku temu, by następnie ulec kilkakrotnemu paromiesięcznemu „zamrożeniu”. Sprawa ruszyła „z kopyta” w okresie zbliżającej się kampanii wyborczej i wtedy okazało się, że nie ma czasu nawet na rozpatrzenie poprawek legislacyjnych, bo ustawa musi wejść w życie natychmiast.
Nie negujemy dobrych intencji niektórych członków komisji sejmowych i senackich, pracujących nad Ustawą – bo ich nie znamy. Oceniamy jedynie „owoce”, po których należy je poznać. A one, zarówno sama ustawa jak i tryb jej procedowania – nasuwają podejrzenie, że ponownie zostaliśmy potraktowani jak mięso armatnie: raz gdy Układ szedł po władzę oraz teraz gdy walczy wszelkimi metodami o jej utrzymanie.
Ciągle wierzymy, że Nasza Ojczyzna zdobędzie się kiedyś na „oddzielenie ziarna od plew”, czyli docenienie Jej prawdziwych obrońców a nie „przebierańców”. I choć starsze pokolenia opozycjonistów pewnie tego nie doczekają – zawsze aktualne są słowa Wieszcza:

I TEN SZCZĘŚLIWY,
KTO PADŁ WŚRÓD ZAWODU,
JEŻELI POLEGŁYM CIAŁEM
DAŁ INNYM SZCZEBEL
DO SŁAWY GRODU.


za Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej Członków i Współpracowników
 

Alina Cybula Borowińska
Hanna Jakóbowska
Barbara Kądziela
Halina Kamać


za Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89
 

dr Daniel Alain Korona

Koniec cytatu.



Obibok na własny koszt

Gdańsk, 5 maja 2015 roku