Warto przypomnieć coś, co już w dniu 4 i 5 stycznia 2015 roku okazało się niechcianą i rzekomo nachalną konwersacją, której autor tekstów Lech Zborowski sobie nie życzył.
Każdy może poznać prawdę i wychwycić dezinformację i kłamstwa w komentarzach Lecha Zborowskiego bez mojej pomocy i wskazówek oraz bez czytania korespondencji mailowej, lecz tylko przeglądając mój blog, dokonując prostych porównań dat moich publikacji oraz uważnego przeczytania ze zrozumieniem, lecz bez emocji mojego tekstu z dnia 7 listopada 2014 roku.
Każdy przyzna mi rację, że Lech Zborowski naruszył Wieczny Pokój Duszy Mojej zmarłej śp. Mamy, którą Lech Zborowski poważył się wyciągnąć z gronu by jej trumną okładać publicznie Jej syna, który śmiał przypomnieć historyczne fakty z przeszłości, które od lat są znane publicznie dla tych którzy chcą je poznać.
Okazuje się, że są święte krowy i święte legendy byłych konstruktywnych opozycjonistów strzegących przez lata całe tajemnicy o agenturalnej przeszłości ich kolegi TW Bolka, którego wspierali i wsadzali na coraz wyższe i bardziej znaczące stołki w hierarchii związkowej i państwowej.
Ba, o tej ich omercie dotyczącej ich TW Bolka nawet nie wspomniałem, bo dopiero byłby wrzask i tupanie.
Dziękuję dziś Bogu, że w stanie wojennym uchował mnie od kontaktów z Lechem Zborowskim i jego kolegami jak Borsuk, bracia Merkel itd. itp. gwiazdami solidarnościowego podziemia, które nie tylko było pod czujnym okiem bezpieki, to na dodatek kierowane przez różnych TW coś tam coś tam, którzy razem z bezpieką przytulali pieniądze i sprzęt poligraficzny przysyłany z zachodu dla podziemnej Solidarności kanałami bezpieki Czesława Kiszczaka.
Kto kradła to już wiem mniej więcej jak i kto został powieszony z powodu posiadania o tym wiedzę, lecz nie wiem kto brał udział w operacji bezpieki z maszyną poligraficzną, w której zamontowany był nadajnik radiowy.
Skoro "wybitny działacz WZZW" był za krytyczny mój tekst mnie zadenuncjować swoim klubowym łajdakom, to mogę się wiele domyślać ile mógł i potrafił kablować w ważniejszych sprawach.
Żałosny konspirator, który nie pytany a jednak donosi i sprzedaje innego człowieka, który mu nieopatrznie zaufała, ba, nawet otaczał go nieuzasadniona tak do końca atencją, która dla łajdaków zawsze musiała się wydawać nieprawdziwą i fałszywą, co sam w swoim komentarzu własnoręcznie potwierdził.
Żałosny i zidiociały pseudo bohater, który dał drapaka z PRL już w 1983 roku, który uważa, że ja pisze pod pseudonimem dla własnej wygody, bo nic mi w rzekomo tej rzekomej wolnej rzekomej Polsce już mi ani mojej rodzinie nic nie grozi.
Tymczasem kretyn nawet nie wie, że nie ma potrzeby mnie zamykać już w więzieniu, bo wystarczyło bandytom w tym ich po dziś dzień kolegom uczynić ze mnie nieistniejący byt, który po zamachu czerwcowym 1992 roku nie mógł znaleźć pracy w swoim wyuczonym zawodzie pomimo wieloletniej praktyki w zawodzie - z zakresu ekonomii, finansów i kredytów, rachunkowości budżetowa i podatków.
Ba, nawet potrafili umilić mi wykonywanie wolnego zawodu do tego stopnia, ze w końcu sam zrezygnowałem, bo miałem dość wciąż trwających i nie kończących się kontroli różnych urzędasów z nowej ferajny, której zbyt dokładnie patrzyłem na ich łapki i przeszkadzałem w kradzieży mienia Polaków..
Sam wpis na listę wolnego zawodu trwał nie miesiąc lub trzy lecz ponad 27 miesięcy, bo o to postarała się nie tylko 3miejska banda aferałów z wojewodą od kominiarzy ale i kilku ministrów, którzy postanowili mi umilić życia za mój pomysł na utworzenie jednego z największych holdingów produkujących i sprzedających materiały budowlane w całej europie.
Stan wojenny, strajk okupacyjny i jego pacyfikacja, konspiracja, pisanie, drukowanie i kolportaż ulotek, a nawet pobyt w gdańskim więzieniu i ścieżki zdrowia były niczym w stosunku do tego co miła miejsce z moim osobistym udziałem już od 1989 roku i w latach następnych do dziś.
Trzeba być mega łajdakiem i mega kurwą by bratać się z pasożytami i beneficjentami w czasach PRL, a przy tym potomkami czerwonych budowniczych PRL i Ludowego Wojska Polskiego, które wiele razy strzelało do Polaków w czasach PRL, i nie był to tylko Poznań 1956, Wybrzeże 1970 i stan wojenny, lecz także okres od 1944 do 1956, gdy LWP wspierało Smiersz, NKWD, KBW, UB, MO w walce z drugim polskim podziemiem antykomunistycznym.
Dziś dzieci czerwonych skurwysynów śmią i mają czelność swoich rodziców dekowników i stroicieli PRL przedstawiać jako "Żołnierzy Wyklętych", którym klaszczą dzieci kolejnych czerwonych lokai i dekowników, bo oni nawet nie wiedzą kim byli ci "Żołnierze Wyklęci".
Wszak zięć dublowych UBeków i rezydent moskiewski w Belwederze, syn trepa z LWP, Bronisław Komorowski objawił osobiście w dniu 1 marca 2015 roku, że to komunistyczni zbrodniarze byli ofiarami "Żołnierzy Wyklętych".
Nikt nie zwraca uwagi, bo nie czyta tekstów ze zrozumieniem, w którym sam zainteresowany mitoman od pisania na zawołanie różnych historyjek martyrologicznych, w których raz jego dziadkowie zginęli, a to raz w tragicznym wypadku (według portalu Nasze Miasto i Dziennik Bałtycki z października 2010 r. wychodzi, że jego dziadkowie zginęli w 1930 roku), a to znów rzekomo zostali rozstrzelani na podstawie sowieckich list proskrypcyjnych w Grodnie we wrześniu 1939 roku.
Ba, ostatnio trafiłem na tekst komentarza, który zaprzecza innym komentarzom wcześniej już mi znanym.
Ad rem, bo nie o tym miałem pisać, a właściwie archiwizować by dowody kłamstwa nie znikły ot tak, "przypadkiem".
Cytuję:
Szanowny Panie
Witam w klubie. Wyglada na to, ze mamy tego samego "sympatyka". Jakis
czas temu "obibok" zacząl wpisywac bardzo zyczliwe i wyjatkowo dlugie
komentarze pod moimi tekstami. To przerodzilo sie z czasem w
korespondencje emailową. Rowniez niezwykle zyczliwą do tego stopnia, ze
niekonczące sie pochwaly dzialaczy WZZow powodowaly u nas spore
zażenowanie. Z czasem w polaczeniu z innymi oznakami spowodowalo to
uczucie niepewnosci co do intencji "obiboka". [...]
Źródło, w które jest kopalnią kłamstw, manipulacji, dezinformacji, insynuacji, pomowień niegodnych istoty ludzkiej, bo zawierające tańce z trumną Mojej zmarłej śp. Mamy, która nie miała nic a nic wspólnego z moją publikacją przed Jej śmiercią, a nie jak śmiał insynuował łgarz po.
Cytuję dalej:
Po rozmowie z WZZowskimi przyjaciolmi zdecydowalem sie na ograniczenie czestotliwosci kontaktow.[...]
Jest to kolejne kłamstwo, które w prosty sposób potrafię obalić publikacją maili kierowanych do mnie przez Lecha Zborowskiego po 5 styczniu 2014 roku (tego dnia wysłałem ostatni mój mail do Lecha Zborowskiego), na które to ja mu nie odpowiadałem po tym jak otrzymałem informację od jednego ze wspólnych znajomych informację o tym, że kierowana do jego korespondencja elektroniczna wraz z moimi danymi jest rozsyłana do nieznanych mi osób trzecich bez mojej wiedzy i zgody.
Właśnie w swoim komentarzu paszkwili tę okoliczność potwierdził sam zainteresowany.
Ja nic nie ograniczałem, lecz po prostu zerwałem definitywnie kontakt z dwulicową i załganą osobą, która nie oparła się pokusie by użyć trumny Mojej śp. Mamy do okładania Jej syna, chociaż doskonale wiedział, ze Moja śp. mama nie miała nic a nic wspólnego z moją publikacją z dnia 7 listopada 2014 roku, bo Moja śp. Mama zmarła 9 listopada 2014 roku.
To było łajdactwo niegodne istoty ludzkiej, bo ocierające się o cmentarne wynaturzenie.
Ba, posunął się jeszcze dalej twierdząc publicznie, że moją kolejną i rzekomą następną publikacją tuż po śmierci Mojej śp. Mamy była rzekomo ta moja publikacja sprzed śmierci Mojej śp. Mamy tj. z dnia 7 listopada 2014 roku.
Dziwne, że pisząc swój zakłamany paszkwil nie zauważył tej faktycznie i kolejnej mojej publikacji, która ukazała się po 40 dniach mojej żałoby w dniu 21 grudnia 2014 roku, a nie w rzekomo kolejnym czy następnym dniu po śmierci (czy jak on napisał po pogrzebie, o terminie którego nikomu i nigdzie nie pisałem) Mojej śp. Mamy.
W związku z tym, że w tym samym komentarzu raczył kłamać m.in. co do treści wysłanego do mnie w dniu 15 listopada 2014 roku maila dotyczącego mojej krytycznej i polemicznej publikacji, którą upubliczniłem na dwa dni przed śmiercią Mojej śp. Mamy, a nie po, czuję się zwolniony z tajemnicy korespondencji otrzymanej od Lecha Zborowskiego, który raczył kłamać także co do jej treści i przedstawiając siebie jako jakiegoś herosa, gdy tymczasem rzeczywistość była i jest zgoła całkiem inna i stawiająca w bardzo wątpliwym świetle kłamcę, który publicznie chciałby uchodzić za prawego i prawdomównego człowieka, którym niestety nie jest..
Zdziwiłem się gdy późną nocą w dniu 5 lutego 2015 roku przeczytałem dwa komentarze, paszkwile pełne kłamstw, manipulacji, dezinformacji, pomówień, insynuacji oraz publiczną deklarację Lecha Zborowskiego o jego przystąpieniu do klubu łajdaczych spadów internetowych, pasożytów, beneficjentów i rodzinnych budowniczych PRL.
Wkrótce był donos, policja, zatrzymanie sprzętu komputerowego i znów nici prowadza do "wybitnego działacza z WZZW", który jako jedyny byt nieznany mi w realu otrzymał ode mnie wiele dokumentów, które nigdy do jego nie winne trafić.
Nie przypuszczam, że donos popełnił "Docent", Wincenty Koman, Prezes J. Kaczyński, A. Macierewicz, P.Naimski, Sł. Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk czy jeden z wiceministrów w rządzie PiS, którzy posiadali podobne informacje jak Lech Zborowski.
Tym bardziej sprawa stała się jasną, gdy inny konfident zadenuncjował publicznie Lecha Zborowskiego jako tego, który lubi strzelać z mailowego ucha łajdakom bez pytania go o to, co on sam raczy donieść w zębach.
Bardzo mnie zdziwiło mnie to, że Lech Zborowski czynił mi zarzut o moje komentarze, które według jego opinii były zbyt obszerna i za przydługa, co zakłóciło zapewne przyjętą narrację autora, lecz o dziwo mnie wówczas nie powstrzymał i nie poinformował o tym, że on nie życzy sobie bym komentował jego teksty, co bym natychmiast uczynił, a tak mam wyrzuty sumienia, że nagabywałem i go molestowałem moimi komentarzami.
Po jaką cholerę komentowałem u tej legendującej się gwiazdy z WZZW, któremu jak i innym najlepiej wyszła w życiu omerta i opalanie się w blasku TW Bolka z wiedzą o jego konfidenckiej współpracy od grudnia 1970 roku z bezpieką, którą oni poznali już w 1979 roku i to w liczbie około 40 uczestniczących wówczas w spotkaniu członków WZZW.
Ich wieloletnią omertę o TW Bolku po dziś dzień uważam za zdradę, z której mieli szansę wiele razy wyplątać lecz oni trwali i przez wiele lat TW Bolka wspierali grzejąc się w jego blasku, aż do jego prezydentury, przy której też wili swoje małe szczęśliwe gniazdka.
Będą to aż trzy teksty autorstwa Lecha Zborowskiego, pod którymi poważyłem się bez jego zgody nieopatrznie komentować.
Jak widać było to o trzy mosty" za daleko.
Niżej upublicznione komentarze dotyczą tekstu Lecha Zborowskiego opublikowanego w dniu 10 czerwca 2013 roku na byłych niepoprawni.pl
obiboknawlasnyk... - 10 czerwca, 2013 - 12:47
Będąc na w pierwszym terminie pogrzebu rzekomo śp. Anny
Walentynowicz, którego udziału broń Panie Boże nie żałuję, podczas
którego poznałem przypadkowo sąsiadki św. Pamięci Anny Walentynowicz z
mieszkania przy ul. Grunwaldzkiej, dla trolli i Tomaszków zaręczam, ze
bardzo małego, w przeciwieństwie do Bolków, Borsuków, Borowczaków i
inszych wymownych i niewymownych zaprzańców, rzekomych wytrwałych i
heroicznych bojowników, chyba, że o własne, to i tak, to i owszem.
Gdy te panie, sąsiadce stojące obok mnie z kolegą zobaczyły szklące się
moje oczy spytały czy znałem śp. Annę Walentynowicz, odrzekłem, że tak a
pierwszy takie większy kontakt z Nią miałem w dniu 16 sierpnia 1980
roku, gdy przekrzykiwałem się z Nią ponad zaspawaną bramą między naszymi
stoczniami, Gdańską Stocznią Remontową, a Stocznią Gdańską im. Lenina
(celowo piszę o jej imieniu, bo nią dowodzili wówczas bojówkarze Bolka i
Borowczako-podobnych z wyłączeniem niektórych tylko nazwisk spośród
tego grona).
Wówczas te panie tak skomentowały obecność na pogrzebie śp. Anny
Walentynowicz, co po niektórych zaprzańców i śmiertelnych wrogów
przybyłych na uroczystości pogrzebowe do kościoła.
Podczas mszy pogrzebowej w kościele poznałem też koleżankę śp. Anny
Walentynowicz, która była internowana z Śp. Anną Solidarność w Gołdapi.
Opowiadania przeciągnęły się aż na cmentarz podczas ostatniej drogi z
kaplicy cmentarnej aż do samego grobu rodzinnego. Szliśmy razem z
kolegą, który tak jak i ja pomagał iść tym starszym paniom, które nam
przedstawiły się już w kolegiacie jako sąsiadki śp. Anny Walentynowicz.
Idąc pod rękę z tymi sąsiadkami za trumną śp. Anny Walentynowicz z
cmentarnej kaplicy Cmentarzu Srebrzysko ich opowiadania o swojej zmarłej
sąsiadce nie miały końca przez dość długą drogę od kaplicy do miejsca
Jej spoczynku.
Obie sąsiadki oświadczyły, że Borowczak łże jak bura suka w wywiadzie
telewizyjnym udzielonym telewizorowniom przez kościołem Św. Brygidy po
lub przed mszą świętą w intencji tragicznie zmarłem śp. Anny
Walentynowicz (widziałem i słyszałem ten wywiad na własne oczy i uszy).
W tym wywiadzie Borowczak przedstawiał siebie jako wielkiego przyjaciela
śp. Anny Walentynowicz, że u niej bywał w jej mieszkaniu przy
Grunwaldzkiej na proszonych herbatkach i domowego wypieku ciasteczkach.
Sąsiadki tym kłamstwom zaprzeczyły i oświadczyły mi jak i dla mojego
kolegi Artura, że śp. Anna Walentynowicz mogła go przyjąć tylko przed
progiem i ze szmatą w dłoni by tego gnojka nią obłożyć, a nie wpuszczać
czy zapraszać na herbatkę czy ciasteczka.
Niestety nie pamiętam ani imion ani nazwisk tych sąsiadek, do której w
drodze z kaplicy nad grób dołączyła jej córka i inni członkowie rodziny,
którzy mogą zaświadczyć temu, co piszę wyżej.
Zresztą sama śp. Anna Walentynowicz w czasie naszych licznych i długich
rozmów telefonicznych mówiła o tych szmatach, na które w jej domu zawsze
czeka szmata na przywitanie.
Było to podczas naszych licznych telefonicznych rozmów (nawet w tym celu
zaordynowałem sobie pakiet gratisowych minut na te nasze długie
rozmowy, bo Anna czuła się w tamtym okresie bardzo osamotniona ) gdy
wspominaliśmy nasze wspólne przeżycia jak i nasze spotkania w tym w
areszcie Śledczym w Gdańsku jakie mieliśmy przypadkowo przy okienku w
administracji, w którym śp. Anna Walentynowicz zdawała do depozytu złoty
medalik na łańcuszku, o którym to fakcie opowiedziałem jej synowi
Januszowi Walentynowicz po pogrzebowej mszy świętej podczas Jej drugiego
pogrzebu w dniu 28.09.2012 roku.
Tak więc zarówno sama śp. Anna Walentynowicz jak i jej sąsiadki
zaświadczyły o tym, że Borowczak był osobą niepożądaną w jej środowisku,
a tym bardziej w jej mieszkanku przy ulicy Grunwaldzkiej w Gdańsku
Wrzeszczu.
Jak przystało na porządnego chomika, posiadam do dziś w swoich zbiorach archiwalnych rachunki telefoniczne z tamtego okres.
Tyle co mogę napisać o tej łajzie stoczniowej.
No i nie tak dawno pisałem w jednym ze swoich komentarzy o tym bolkowym
bufonie, w tym o tym jak się on zachowała w stosunku do Pani Olszewskiej
z kiosku z pamiątkami, która zwróciła się do jego w wsparcie finansowe
na zakup kwiatów i zniczy pod pomnik Poległych Stoczniowców w Gdańsku,
gdy ten jako jeden z dyrektorów stoczni wypłacał pieniądze z bankomatu
przy historycznej stoczniowej bramie Nr 2.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt
PS
Chociaż moje informacje nie są istotnymi, to jednak warto przekazać
innym moje świadectwo o tym co mówiła śp. Anna Walentynowicz jak i jej
sąsiadki, co niniejszym uczyniłem.
Onwk.
PPS
W chwili wolnego czasu napisze kolejny komentarz i w nim ustosunkowuje się już i li tylko do treści samej notki Autora.
Onwk.

WZZW - 10 czerwca, 2013 - 14:23
wzzw.wordpress.com
Dziekuje za to swiadectwo. Zdecydowanie nie zgadzam sie z Panskim
okresleniem przytaczanych przez Pana informacji jako nieistotne. To
wlasnie takie relacje daja mozliwosc porownania z innymi i ulozenia
wszystkich czesci opisywanej prawdy w skladna calosc. Wielu ludzi
przekazuje informacje w rozmowach tak jak to uczynily wlasnie sasiadki
Anny Walentynowicz w rozmowie z Panem. Takie relacje jesli nie sa
spisane i przekazane dalej po prostu gina. Bardzo prosze opowiadac. Mial
Pan stycznosc z roznymi wydarzeniami. Nawet jezeli wydaja sie czasem
malo istotne to trzeba je notowac bo ich wartosc moze okazac sie bardzo
duza w polaczeniu z relacjami innych swiadkow.
Pozdrawiam
Lech Zborowski
obiboknawlasnyk... - 10 czerwca, 2013 - 23:29
Czytam a to Pana artykuł, a to przeglądam otrzymane jak i posiadane
materiały o strajku drukarzy w MKZ w Gdańsku i znam osoby w nim
uczestniczące w tym delegata z Naszej Gdańskiej Stoczni Remontowej, o
który nie miałem i nie mam najlepszego zdana.
Taki piskorz.
Gdy przeczytałem o pamiętnym najściu stoczniowej bojówki Bolka na drukarnię tj ten fragment postanowiłem dalej nie zwlekać.
Cytat:
„Dużo
mniej zabawnym szczytem bezczelności jest wyznanie Borowczaka odnoszące
się do budynku MKZ Solidarność, o którym mówi: „Zajęliśmy 3cie piętro
byłego hotelu przy ul. Grunwaldzkiej 103, w pomieszczeniach po klubie -
Ster - zrobiliśmy drukarnię”.
Nie wiem kogo Borowczak ma na myśli mówiąc „my”, bo jakby nie było nie
miał z MKZem nic wspólnego. Jednak ohyda tego wynurzenia leży w tym, że
jedyny związek jaki Borowczak miał później ze wspomnianą drukarnią był
fakt, że współorganizował bojówkę by na nią napaść(!) W tym momencie
ironicznego znaczenia nabiera określenie „zajęliśmy”. Opisuję to
wydarzenie w szczegółach w dalszej części mojej książki.”
Faktycznie Borowczak należał do fanatycznej bojówki Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
Nie wiem czy wiadome jest Panu to, że ta sama bojówka, chciała wymusić
na niektórych członkach Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność GSR
rezygnację albo i ich odwołanie za to że śmiali organizować spotkania z
załogą Naszej Stoczni z śp. Anną Walentynowicz, Joanną i Andrzejem
Gwiazdą i innymi banitami Solidarności?
Jedno z takich największych spotkań przez nas zorganizowanych, pomimo
licznych wcześniejszych gróźb pod adresem niepokornych działaczy z GSR w
tym ze strony Bolka i jego fanatycznych bojówek to było spotkania na
największej stoczniowej stołówce przy wydziale Z-2 jesienią 1981 roku.
Mam więc do Pana pytania, które już od dłuższego czasu chciałem Panu zadać.
Jak ocenia Pan Zdzisława Złotkowskiego, tak w czasie strajku drukarzy
MKZ jak później, gdy po raz wtóry był etatowym pracownikiem ZR
Gdańskiego pod kierownictwem mianowanego do tej roli przez Kiszczaka i
Bolka?
Czy gdyby udało się dla nas w dniu 19.12.1980 roku odwołać go z
delegata GSR do MKZ , to była by to dla dobra czy na szkodę ówczesnego
strajku drukarzy w MKZ?
Z satysfakcją przeczytałem w Pana artykule o moim koledze, radnym
Ryszardzie Śnieżko, którego przy okazji razem z Panem serdecznie
pozdrawiam.
Obibok na własny koszt

WZZW - 11 czerwca, 2013 - 00:49
wzzw.wordpress.com
Klamstwo Borowczaka odnosnie rzucania ulotek na 11 listopada jest tak
oczywiste jak tylko moze byc. My doskonale wiemy kto tam byl. Zaden
obcy Borowczak nie mogl tego robic. On sam przyznaje, ze zaledwie kilka
dni wczesniej poznal Borusewicza. Nawet gdyby na chwile zalozyc, ze
potrzebowal by on do rozdawania ulotek swiezo poznanego Borowczaka to
nigdy nie kazal by mu tego robic w pojedynke. A przeciez Borowczak nie
znal nikogo innego. Ponadto Borowczak sam przyznaje, ze szedl pochod. W
takich sytuacjach nie rzucalismy ulotek bo bylo to marnotrawstwo. Po
prostu dawalismy ludziom do reki. Bezpieka nie atakowala
kilkutysiecznego tlumu. Od tego bylo zomo.
Jedyne ulotki, z ktorymi Borowczak mial cokolwiek wspolnego rozdawal z
Felskim I Pradzynskim w Slupsku zaledwie kilka tygodni przed sierpniem!
Borowczak jest prymitywnym i glupim klamca, bo nigdy nie staral sie
nawet zebrac podstawowych faktow aby chociaz udawac wiarygodnego. To
wynika z medialnej ochrony i poczucia, ze nikt nie bedzie ich klamstw
kwestionowal.
Dziekuje za wazne swiadectwa.
Pozdrawiam
Lech Zborowski
Koniec moich komentarzy pod tekstem Lecha Zborowskiego:
KLIK!
Kolejny drugim według kolejności tekst, pod którym poważyłem się nieopatrznie komentować był z 14 lipca 2013 roku: KLIK!
@Szary Kot @ WZZW Lech Zborowski
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 15 Lipca, 2013 - 22:16
Powstała kolejna załgana praca encyklopedyczna pod patronatem TW coś tam
coś tam.
Tu TW Bolek, Borsuk Borowczak itd. itp. ssąco-skaczące to nawet są
wymieniani jako założyciele WZZW, chociaż Borsuk tak nigdy nawet nie
należał do WZZW, tak jak nigdy nie był formalnie przyjęty do NSZZ
Solidarności jako członka i dlatego nigdy nie zapłacił ani jednej
składki członkowskiej za to przez dziesięciolecia ssał i wysysał cała
gębą pieniądze ze składek płaconych przez członków Solidarności.
Panie Lechu, nie zawracałbym Panu głowy gdybym nie taki kwiatek jak ten
zamieszczony tak w formie papierowej jak i elektronicznej takich bredni.
Nm Pan wejdzie na stronę podaną w linku, niech Pan wygodnie usiądzie
nabierze parę haustów świeżego i rześkiego powietrze policzy do
dziesięciu, zamknie oczy trzymając myszkę na linku i wykona klik, a
później wolno wolniutko podnosi powieki i czyta przez szczelinki.
http://www.encyklopediagdanska.pl/index.php?title=WOLNE_ZWI%C4%84ZKI_ZAW...
(link is external)
Sprawdzę w formie papierowej by porównać oba teksty, a gdy je stwierdzę
to wykonam fotografię i tu ją zamieszczę.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
Obibok na własny koszt
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
#370239
Re: @Szary Kot @ WZZW Lech Zborowski
Obrazek użytkownika
obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
o
biboknawlasnyk... - 15 Lipca, 2013 - 23:18
Wykonałem fotki i wczytałem tekst z encyklopedii gdańskiej
Tak to wygląda w wersji papierowej:
[quote]WOLNE ZWIĄZKI ZAWODOWE WYBRZEŻA (WZZ), opozycyjna organizacja
antykomunistyczna; niezależna organizacja pracownicza; założona w Gd. w
kwietniu 1978 przez Andrzeja Gwiazdę, Krzysztofa Wyszkowskiego i
Antoniego Sokołowskiego. Organizacja powstała jako alternatywa dla
zdominowanych przez PZPR oficjalnych związków zawodowych, skupionych w
Centralnej Radzie Związków Zawodowych (CRZZ). Zasadniczym celem WZZ była
walka o podstawowe prawa pracownicze. Wg wspo¬mnień A. Gwiazdy:
„Startowaliśmy z parteru na spotkaniach nie mówiło się o patriotyzmie
ale o braku rękawic roboczych, o tym, czy ka¬szanka jest w bufecie, o
sytuacji ekonomicznej poszczególnych zakładów". Dzięki takiemu
po¬dejściu program WZZ trafiał do zwykłych ludzi skuteczniej niż
przesłanie intelektualistów z Ko¬mitetu Obrony Robotników (kor).
Związkowcy odwoływali się też do tradycji przedwojennej Polskiej Partii
Socjalistycznej (PPS), WZZ Wy¬brzeża wzorowane były na - założonych z
mie¬siące wcześniej przez Kazimierza Świtonia - Wolnych Związkach
Zawodowych Górnego Śląska. W przeciwieństwie do organizacji ka¬towickiej
WZZ Wybrzeża - choć inwigilowa¬ne - nie zostały rozbite przez Służbę
Bezpieczeń¬stwa. Oprócz wspomnianych założycieli, do gd. WZZ należeli
m.in. » Jerzy Borowczak, Andrzej Bulc, Andrzej Butkiewicz, Bogdan
Borusewicz, Bogdan Felski, Joanna Duda-Gwiazda, Antoni Mężydło, Róża i
Janusz Jancowie, Władysław Buszkiewicz, Lech Kaczyński, Mieczysław
Kamrowski, Jan Karandziej, Andrzej Kołodziej, Bogdan Lis, Mariusz
Muskat, - Alina Pieńkowska, Maryla Płońska, Tadeusz Szczepański,
Ka¬zimierz Szołoch, Jacek Taylor, Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz,
Błażej Wyszkowski i Jan Zapolnik. WZZ Wybrzeża blisko współpracowa¬ły z
kor oraz - Ruchem Młodej Polski (RMP). Organizowały też uliczne
manifestacje. Jedna z największych miała miejsce 18 XII 1979. Pod
historyczną bramą nr 2 Stoczni Gd. im. Lenina zebrało się wówczas kilka
tysięcy ludzi, by uczcie Pamięć ofiar masakry robotników z - grudnia
1970. WZZ Wybrzeża wydawały pismo „Robotnik Wybrzeża" oraz ulotki. W
1980 w niewyjaśnionych okolicznościach zginął dwudziestoletni działacz
WZZ Tadeusz Szczepański. Wg oficjalnego komunikatu utopił się w
Motławie, istnieje podejrzenie, że za jego śmierć odpowiadają
funkcjonariusze SB. Powstanie w sierpniu Solidarność oraz, jej
późniejszy program były w dużej mierze inspirowane programem
wypracowanym przez WZZW. We władzach związku znalazło się też wielu
czołowych działaczy WZZ.
PB[/quote]
Tą załganą gdańską encyklopedię wydano pod auspicjami komitetu
honorowego w skład którego weszli:
Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz, Ewa Kopacz, Donald Tusk.
Celowo nie wymieniłem ich funkcji, bo one mnie nie dotyczą, bo nie ja
ich wybierałem, a ponadto nimi gardzę.
Nie zdziwiłbym się gdyby wśród założycieli WZZW znaleźli się i pozostałe
trzy bezhonorowe i załgane kreatury.
Borusewicz podpisując się pod tym załganym wydawnictwem w tym w części
poświęconej tak WZZW jak i samej Solidarności jak i różnych lisich,
borsuczych i bolkowych TW coś tam coś tam, dał świadectwo swojego
bezgranicznego zakłamania.
Jeśli pojawiły się jakiekolwiek błędy w cytowanym wyżej tekście, to
poproszę o ich wskazanie i dokonanie korekty.
pozdrawiam.
Koniec moich komentarzy pod kolejnym tekstem Lecha Zborowskiego.
Kolejnym trzecim tekstem był tekst dotyczący TW Bolka z dnia 8 września 2013 roku: KLIK!
Mamy tu kawałek periodyku o
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 02:04
Mamy tu kawałek periodyku o nazwie „Gazeta Krakowska” z roku 1983. W nim
zaś artykuł zatytułowany „Nie jesteśmy i nie chcemy być gorsi od
pokoleń, które Polskę budowały i odbudowały”. Na samym środku strony to
jest jeśli ktoś nie dostrzega. W prawym dolnym rogu tego tekstu znajduje
się wypowiedź ucznia XIV liceum im. Mikołaja Kopernika. Uczeń ten mówi o
konieczności rozumienia członkostwa w PZPR i ZSMP w kategoriach
obowiązku. Mówi też o konieczności poznania marksizmu-leninizmu. I co z
tego? Ano to, że uczeń ten nazywa się Antoni Dudek.
Rok 1983, „Gazeta Krakowska”, czerwona gadzinówka. Kogo tam zapraszali,
żeby mówił? Swoich. Czyż nie? No, dobra, miał 17 lat, był młody i głupi.
O nie. W 1983 nie było w Polszcze młodych i głupich proszę Państwa.
[...]
Nienawiść, a w najlepszym razie niechęć do komuny była w roku 1983
powszechna. Trwał stan wojenny. Po co było dawać nazwisko do tej gazety?
Polecam też komentarze.
coryllus.salon24.pl/365750,17-letni-antoni-dudek-budowal-socjalizm (link
is external)
Obibok na własny koszt
PS
Czytając komentarze znalazłem innych członków ZSMP, którzy rzekomo sie
nie zapisywali lecz ktoś ich rzekomo zapisał, zapewne jak TW Bolka na
konfidenta też bez jego wiedzy i zgody, prawd?.
Onwk.
obiboknawlasnykoszt
Obrazek użytkownika
WZZW
WZZW - 9 Września, 2013 - 03:40
wzzw.wordpress.com
Bardzo dziekuje za to ciekawe swiadectwo. Nie znalem tego wczesniej.
Przyznam szczerze, ze w przypadkach oceny ludzi mlodych staram sie
pamietac swoje wlasne mlode lata. Kazdy ma pewnie w pamieci liste
pomylek ze swoich mlodych lat. Niemniej jak Pan slusznie zauwaza byl to
rok '83 i okolicznosci bardzo szczegolne. Pamietam wielu mlodych ludzi,
ktorym wytaczano procesy. Chlopak, ktory probowal dostarczyc nam w
umowione miejsce zywnosc z kosciola zostal bestialsko pobity. Mial
zaledwie 14 lat! W szkolach zakladano grupy uczniowskie. Ludzie mlodsi
od pana Dudka wydawali podziemna prase. Przyklady mozna by mnozyc w
nieskonczonosc. Tak wiec, sa okolicznosci kiedy mlody wiek nie jest tak
jednoznaczna okolicznoscia lagodzaca.
Pozdrawiam serdecznie
Lech Zborowski
@Dixi
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 18:07
No i za młody by wydrukować taką czerwoną propagandową bibułę w
Krakowie, prawda?
Akurat Coryllus nie ma tu nic, a nic do rzeczy, w tym i jego galaktyczna
nad przeciętna genialność gatunku ssąco-skaczących turystów.
Chodziło mi jedynie o grafikę z gazetą i co jest napisane w niej na
temat młodzieńca z ZSMP z krakowskiego liceum.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt

Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść.
Obibok na własny koszt
Z tego dnia jest bardzo dużo fotografii
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 21:29
Te jest akurat niezbyt wyraźne lecz na innych jest siwy wąs tylko nieco krótszy od midi.
A tak w ogóle to nie są to wąsy lecz grzywka łonowa nad ci... konfidenta, która śliniła się na widok eSBeckich srebrników.
Pozdrawiam
Obibok na własny koszt
@Kuki
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 17:59
Podjęto też próbę skompromitowania Lecha Wałęsy, poprzez spreparowanie
nagranej rozmowy z bratem, który odwiedził go w Arłamowie.
Rozmawiali o pieniądzach otrzymanych podczas licznych delegacji
działaczy związkowych do państw europy zachodniej, o która już przed
stanem wojennym dochodziło do licznych awantur awanturników łasych na
nie swoją kasę, bo nie prowadzono w tej materii jakiejkolwiek
rachunkowości.
Chociaż mam dowód na to, że o to zabiegałem w moim piśmie skierowanym do
MKZ w Gdańsku już w dniu 10.09.1980 roku, gdy zobaczyłem jak odbywa się
obrót dużymi pieniędzmi z ręki do ręki, daj, masz, dzięki - jako
pokwitowanie.
Oto jego odręcznie napisany brudnopis, który po przepisaniu na maszynie
do pisania tego samego dnia trafił do sekretariatu MKZ w Gdańsku.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/6FGnRP3sb6TnJMEkPUxuk5BgYCe8m9RApA...
(link is external)
Tak więc rozmowę braci była jakby co o kasie z delegacji poukrywaną w
skarpetach chodziło.
Dziwne,z ę tak łatwo odpuścili kasę pobraną w przeddzień stanu wojennego
przez Władzia Intelektualistę, o której rozliczenie podobnie jak o tą
od agenta Milewskiego z Brukseli, którą się działkowali z Kiszczakiem i
jego podwładnymi. Dlatego być może i sam Pinior musiał pojawić się na
imprezce urodzinowej ŚlepoWRONa, prawda?
Coś za coś.
W końcu skądś i u kierowcy wrocławskiego miejskiego autobusu musiała się
wziąć kasa na tiry, prawda?
Podkreślam w ARŁAMOWIE Wałęsa przebywała od maja 1982 roku, bo wcześniej
był goszczony w rezydencjach rządowych w tym w willi w Chylicach pod
Warszawą, a następnie w rządowych ośrodkach w Starym Otwocku.
Natomiast "nUbla" TW Bolek dostał w roku 1983 rok, którą odebrała
towarzyszka od obalania komuny rondlem Danuśka,
Tłumaczka towarzysząca odebraniu nagrody długo po tym już nie pożyła,
biedna naiwna musiała umrzeć przedwcześnie, bo coś za bardzo wścibiała
noska.
Tak więc Lecha Wałęsy nie mógł rozmawiać z bratem w Arłamowie o
nagrodzie "nUbla".
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Hotel w Arłamowie, były
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 19:25
Hotel w Arłamowie, były ośrodek wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów przed
laty był
dostępny tylko dla elity partyjno-rządowej PRL i gości z “bratnich
krajów”. Po wprowadzeniu
stanu wojennego osadzono w nim przywódcę Solidarności. Lech Wałęsa kilka
tygodni spędził w dwupokojowym apartemencie, pilnowany przez
funkcjonariuszy Służby
Bezpieczeństwa .
Pozoruje rzekome skucie kajdankami.
Gdy tymczasem inni działacze Solidarności skazani, aresztowani i
internowani byli uwięzienie w takich lub podobnych przepełnionych
celach.
W których nie było zasłonek, ani tym bardziej kącika sanitarnego.
Poczytajmy to, co możemy przeczytać w czytelni IPN, w którego
"niedopracowaniu" też pokręcono fakty i daty oraz dodano otoczkę
ochronną dla TW Bolka, chociaż znawcy tematu i historii i z tego
załgania wyłapią całkiem niezłe smaczki jak choćby daty faktycznego
internowania czy zwolnienie, bo tak w jednym jak i drugim przypadku są
nieścisłości. Skoro następnego dnia (9.11.1982 r.) po napisaniu listu
przez kaprala Wałęsę w dniu 8.11.1982 r. pojawił się w Arłamowie
Kiszczak. Następnie 14.11.1982 roku w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej
(w Warszawie, ma się rozumieć) odmawia podpisania jakiegoś dokumentu, to
nasuwa się pytanie: Gdzie był i co robił TW Bolek w dniach od 12 do 14
listopada 1982 roku, skoro z Arłamowa wyszedł rzekomo w dniu 12
listopada 1982 r.? Czyżby wówczas były nadal realizowany plany
reaktywowania spacyfikowanej “Solidarności”, która miała znaleźć się
pod kontrolą partii, lecz TW Bolek nie podjął się tak karkołomnego
zadania. Widocznie zaszkodziły mu te 333 załączniki w szkle z alkoholem w
Arłamowie, prawda?
[quote]30 lat temu, Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ
“Solidarność”odzyskał wolność po trwającym blisko rok internowaniu w
ośrodkach rządowych pod Warszawą i w Bieszczadach. Podawane są dwie
daty: 12 i 14 listopada 1982 roku.
Zwolnienie Lecha Wałęsy z miejsca internowania w Arłamowie miało związek
z napisanym przez niego 8 listopada 1982 roku listem do Wojciecha
Jaruzelskiego. W tym tzw. “liście kaprala do generała”Wałęsa pisał:
“Wydaje mi się, że nadchodzi już czas wyjaśnienia niektórych spraw i
działania w kierunku porozumienia. Proponuję spotkanie i poważne
przedyskutowanie interesujących tematów, a rozwiązanie przy dobrej woli
na pewno się znajdzie”.
Jak tłumaczył we wspomnieniach był to z jego strony krok ryzykowny, ale
ryzyko to było mniejsze niż straty spowodowane przedłużającym się
impasem politycznym.
[...]
W miejscach internowania Lech Wałęsa miał dobre warunki, mogła odwiedzać
go żona i dzieci, przedstawiciele episkopatu, księża. Był świadomy, że
spotkania te są podsłuchiwane. Chwalił wyżywienie, jednak z powodu braku
dostatecznej ilości ruchu mocno przytył. Jak sam mówił, władza więziła
go w złotej klatce, zapewniała dobre warunki, chcąc pokazać, że mógłby
żyć tak jak prominenci. Wspominał, że nosił się z planem ucieczki i że
miał zostać uwolniony przez ludzi “Solidarności”.
[...]
[/quote]
I znów na posterunku, gdzie nic nie robił a tylko pilnował udając, że
drzemie lub śpi, gdy tymczasem w czasie całego strajku
współorganizowanego przez Kiszczaka nastawiał swoje konfidenta uszy.
Możemy to zobaczyć na własne oczy na filmie dokumentalnym Drugi
Sierpień, chodzi o strajk w sierpniu 1988 roku w Stoczni Gdańskiej im.
Lenina.
To wówczas Stelmachowski pochwalił się osiągnięciami zdrajców w
rozmowach z komunistycznymi zbrodniarzami, w tym z Kiszczakiem.
Druga izba senat i wolne wybory do tej nowej izby powołanej w miejsce
skompromitowanej Rady Państwa, częściowe wolne wybory do sejmu, ponowna
rejestracja (nie reaktywacja) Solidarności itd. itp. bo oni wiedzieli
nie tylko jak oni mają się ustawić ale i to, że uda im się zapędzić do
zagrody "polskie bydło", które bez ich galaktycznej mądrości nie
potrafiłoby w ogóle przetrwać choćby dnia. No bo według ich mniemania
polskiego motłochu w ogóle nie należy pytać o nic, bo oni wszak mieli
pozjadane na deser wszystkie najmądrzejsze rozumy świata.
[quote]
Brał udział w organizowaniu strajku w Stoczni Gdańskiej w 1988 roku, zaś
w 1989 roku przewodniczył stronie opozycyjnej w rozmowach Okrągłego
Stołu z władzami PRL.
[/quote]
To już w bieżącym roku 2013 zdrajcy powinni świętować święto swojej
zdrady i pyrrusowe zwycięstwo, które zakończyło się nałożeniem Polsce i
Polakom kolejnych nowych okupacyjnych kajdan.
Skrócona wersję możemy przeczytać TU:
Z perspektywy upływu lat tzw. transformacja ustrojowa jawi się jako
zorganizowana gra operacyjna SB i WSW/WSI i ich agentur ulokowanych w
strukturach pierwszej Solidarności (druga to już nie miała prawa mieć w
kierownictwie radykałów, których w porozumieniu usunięto od 13.12.1981
r. do sierpnia 1988 r., która dokonała transferu władzy w sypiącym się
całego komunizmy w ręce skrupulatnie wybranych osób w większości
niepolskiego pochodzenia, a poprzednio związanych z PZPR i jej aparatem
siłowym. Inicjatywa dogadania się z komunistami wypłynęła w 1988 roku od
byłych członków PZPR, trockistów Kuronia i Michnika.
Jeśli jest to informacja prawdziwa, ro pierwszy kontaktu z SB zostały
zrealizowane za pośrednictwem pułkownika Lesiaka czego w dalszej
konsekwencją była Magdalenka i jej święty okrągły ołtarz nazwany
“Okrągły Stołem”.
Funkcjonariusze aparatu przemocy i ucisku uniknęli w ten sposób
pociągnięcia do jakiejkolwiek odpowiedzialności, a przy okazji dokonali
grabieży majątku narodowego na ogromną skalę, garbiono co się dało.
Między innymi umożliwiając za sowite prowizje dla siebie przejęcie go
przez rozmaite międzynarodowe korporacje za ułamek rzeczywistej wartości
nawet najnowocześniejsze na świecie zakłady jak kwidzyńska Celuloza,
którą zawłaszczono za ułamek jej rzeczywistej i rynkowej wartości.
Podobnie działo się i przy innych prywatyzacjach, przy których w grę
wchodziła symboliczna na stole i w papierach u notariuszy, a miliony na
prywatnych i partyjnych kontach aferałów, nowych posiadaczy nie swojego.
bo ogólnonarodowego mienia Polaków, które grabili i niszczyli, a przy
okazji likwidując miliny miejsc pracy i wspomagając wrogą konkurencję
obcych nam koncernów.
Bardzo wiele tych zakładów zostało celowo i z premedytacją
doprowadzonych do upadłości tylko po to, ażeby je przejąć za grosze albo
po to aby je zamknąć i pozbyć się konkurencji, a poza tym likwidacji
miejsc nie tylko pracy ale i organizowania się Polaków, których
likwidacja też była jednym z celów tych zdrajców z Magdalenki.
Sama nomenklatura oczywiście też się uwłaszczała jeszcze pod koniec
rządów Rakowskiego i nie wiem z jakiego powodu zachwalana reforma
Wilczka, którą ja poznałem z jak najgorszej strony walcząc z
komunistycznymi złodziejami nim powstała ta druga ułomna i bezzębna
Solidarność Bolka, Borsuka i Kiszczaka, która dawała ochronę i obronę
nowej koalicji z Magdalenki.
Chyba każdy pamięta parasole trzymane nad złodziejami przez Solidarność
Kiszczaka, prawda?
Dukaczewski, Petelicki, Czempińskiego, Olechowski, Płażyński, Piskorski
....... – “ojca założyciela” Platformy Obywatelskiej za liczone w
milionach dolarów łapówki za “pomoc” przy prywatyzacji najcenniejszych
kawałków polskiego majątku narodowego.
Był to tylko czubek ogromniej góry lodowej obrazującej to co WSW/WSI i
SB/UOP ale także GRU, STASI i inne obce służby zrobiły z naszym krajem.
Pomogły w tym naszpikowany towarzyszami i agentami ale nigdy nie
zlustrowany aparat prokuratorsko-sądowniczy dzięki któremu, w żadnej z
tysięcy z wielkich afer, nie udało się nikogo skazać, a czasem nawet
oskarżyć. To m.in. dlatego brakuje teraz pracy w Polsce pomimo tego, że
bardzo dużo liczba osób wyemigrowało za pracą.
eżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do prawdziwej roli Wałęsy w
Solidarności a następnie w transformacji ustrojowej – jako GWARANTA
UKŁADU poprzez piastowanie najwyższego stanowiska w państwie – to warto
przypomnieć sobie słynną frazę po owocach poznacie ich.
Zainteresowanych zachęcam do zajrzenia pod poniższe linki:
- Zeznania Janusza Stachowiaka oficera SB prowadzącego teczkę Bolka:
Ryszard Czajkowski działacz WZZ o Wałęsie:
oraz
Henryk Lenarciak były brygadzista o Wałęsie w Grudniu 1970:
Paweł Bożyk – doradca ekonomiczny Gierka przytacza w swojej książce
scenę kiedy szef MSW Stanisław Kowalczyk oznajmia Gierkowi w sierpniu
1980, że Wałęsa to ich człowiek z którym współpracują od wielu lat.
link:
Ponadto są stenogramy z posiedzenia Biura Politycznego PZPR z 1984 r.,
gdzie Rakowski mówi że zupełnie niepotrzebny jest “ostrzał” Wałęsy, bo
to jest człowiek podstawiony i nim się steruje.
[Archiwum Akt Nowych, KC
PZPR, sygn. V/246, fragment stenogramu z posiedzenia Biura Politycznego
KC PZPR w dniu 27 listopada 1984 r., wypowiedź Mieczysława F.
Rakowskiego].
W roku 1989 była Magdalenka, a krótko potem Wałęsa został prezydentem i
zaczął kompletować swój sztab współpracowników m.in. Mieczysława
Wachowskiego [oficera SB i współpracownika KGB] który sam się do niego
zgłosił zaraz po powstaniu Solidarności jako “kierowca”, mianował go
podsekretarzem stanu. Ponadto otoczył się innymi zaufanymi ludźmi jak
Janusz Ziółkowski [sekretarz stanu - współpracownik KGB], Tomasz
Kwiatkowski [TW], Lech Falandysz [TW ”Wiktor”], Jerzy Milewski [TW
”Franciszek”], Andrzej Olechowski [KO ”Must”] i ksiądz Franciszek Cebula
[osobisty kapelan - TW ”Franko”].
I na marginesie przypomnę to, co już pisałem, a co wiąże się w sposób
oczywisty z notką Autora.
Otóż jak opowiadała mi śp. sąsiadka Wałęsów z gdańskich Stogów,
mieszkająca w tym samym bloku i tej samej klatce schodowej przy ulicy
Wrzosy, to kilka razy widziała akcje z wyrywaniem i rozrywaniem wieńców,
z którymi wychodził z mieszkania na podwórze przed blokiem mieszkalnym.
Mówiła mi, że wyglądało to jakby na wyreżyserowane scenki, bo ani LW ani
tajniacy nie byli aż nazbyt agresywni, tak jakby nie chcieli aby stała
się komukolwiek przy tym niszczeniu na oczach mieszkańców wiązanki.
Było to dla tej sąsiadki jakieś takie sztuczne uładzone, bo później
zabierali LW ze sobą samochodem po czym LW pojawiał się w domy tego
samego dnia jakby nic się nie stało.
Inny sprawa związana z dniem 14 sierpnia 1980 roku, to dzień rozpoczęcia
strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w którym to dniu Lech Wałęsa ze
swoją wirtualną, bo według mnie zmyśloną "Grupą Stogi", która tego dnia
miała przeprowadzić akcję ulotkową w pociągach i kolejkach na trasie
Tczew - Gdańsk.
Jechałem tego dnia kolejką PKP do pracy z Pszczółek w GSR około godz.
6:00 i nie widziałem nikogo kto by kolportował ulotki, którą zauważyłem
po przesiadce na dworcu Gdańsk Główny do kolejki jadącej do przystanku
Gdańsk - Politechnika, w której było dużo ulotek jak i widziałem młodych
mężczyzn rozdających ulotki.
Ulotki leżały też na siedziskach i stolikach przyokiennych.
Gdy przejeżdżałem koło bramy nr 1 na wysokości przystanku Gdańsk
Stocznia nie zauważyłem nic szczególnego tak na bramie jak i na
budynkach czy murach, co było widoczne już gdy wracałem do Stoczni
remontowej około 14:30 z Gdańska z zakupionym towarem dla GSR.
Na murach i w oknach oraz na bramie stali już stoczniowcy, pojawiły się
pierwsze napisy na murach.
Nie zauważyłem też nikogo kto by się wdrapywał jak to pokazał towarzysz
Wajda w swoim filmie o agencie TW Bolek, który to fragment pokazały
okupacyjne TiVizorownie w PRL II.
(Pisze o gdańskich Stogach, bo mieszkałem na gdańskich Stogach od
sierpnia 1975 r. do wiosny 1980 r. i nami razu nie słyszałem, by była
jakaś inna grupa poza tą związana z kwiaciarkami Kazimiery K. spod hali
targowej w Gdańsku, u której mieszkaliśmy razem z bratem, budowniczym
pomnika +++ w Gdańsku oraz ze moją żoną .tak u teściów jak i na
wynajętym pokoju, na których bywam i dziś, bo mieszka tam liczna nasza
rodzina i dużo znajomych z tamtych lat.)
Pozdrawiam bardzo serdecznie nie Bolków.
Obibok na własny koszt
PS
Dudek udzielając wywiadu o agenturze na uczelniach mówi o niej tylko (z
małym wyjątkiem) jedynie do roku 1983, gdy tymczasem i w latach
kolejnych ona się szybko rozrastała, bo osiągnęła ponad 100% wzrost.
Obibok na własny koszt
szanowny @Obiboku nwk :)
Obrazek użytkownika gość z drogi
gość z drogi - 9 Września, 2013 - 20:22
gość z drogi
czytam Twoje swiadectwa prawdy i wspomnienia,Twoje i pana Lech
Zborowskiego...i kątek oka oglądam stokrotkę z wajdą...mam nadzieję,że
Ty tego nie oglądasz...
mnie osobiście szlak trafia i i gdyby nie to,ze siły nie te,to
ciepnęłabym telewizorem przez okno...
0chyda...
jedyne co można zrobić to przypominać ,obnażać i nie pozwalać na
złocenie tego "cielca"
pozdrowienia dla niebolków...
wieczorne serdeczności i zdrowia ,zdrowia...bo pracy mnóstwo ....
Witaj Obibok
Obrazek użytkownika Sawicki Marek
Sawicki Marek (niezweryfikowany) - 9 Września, 2013 - 20:32
Tak jest,cały czas piętnować czerwone świnie i ich POmagierów,takich jak
wieprz bolek i jemu POdobnym.
Dzięki za relacje,dzięki tobie sporo się dowiedziałem o tych
ścierwojadach POmagającym ubecji.
pozdrawiam serdecznie.
Odgadłaś Gościówo!
Obrazek użytkownika
obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 9 Września, 2013 - 21:05
Mend choćby i gadających nie oglądam i nie słucham, tak więc mam ten
luksus, że nie muszę się trudzić i z mieszkania telewizora wyrzucać nie
muszę, bo po prostu mam ciekawsze zajęcia i o wiele ciekawszych ludzi,
choćby o bardzo bardzo młodych, których towarzystwo wolę od choćby i
kształconych PrOfesUrów.
Mendy niech się mendolą we własnym łonowym środowisku naturalnym.
Pozdrawiam
Obibok na własny koszt
PS
Czy współpraca z SB i zatajenie tego faktu ma wpływ na wiarygodność
dziennikarza?
Czy były agent SB, którego współpraca z komunistycznymi służbami
specjalnymi jest nadal niejawna, ma moralne prawo do bycia
dziennikarzem?
Niby proste pytania, a ile choćby za chwilę tu i teraz może się pojawić
masę wprost wykluczających się opinii, prawd?
Onwk.
PPS
Autor, przepraszam za OT.
Onwk.
obiboknawlasnykoszt
Obrazek użytkownika WZZW
WZZW - 10 Września, 2013 - 06:11
wzzw.wordpress.com
Dziekuje za przywolanie tych wszystkich faktow i materialow. Ciagle
wnosza cos nowego. To wszystko trzeba uporzadkowac i w przystepnej
formie szeroko rozpowszechniac.
Masa doskonalych i waznych informacji.
Pozdrawiam
Lech Zborowski
Szanowny @Obiboku n,w.k :)
Obrazek użytkownika gość z drogi
gość z drogi - 10 Września, 2013 - 06:40
gość z drogi
całym lekiem na otaczające nas z telewizorni zło jest kontakt z
Młodymi...:)
mam nadzieję,że ten właśnie kontakt pozwoli IM na ukształtowanie się na
Dobrych i Przyzwoitych Polaków...
uwielbiam nasze sobotnie wyprawy,które zawsze zaczynają się od
postawienia
znicza" małym Zołnierzom" czyli śląskim Harcerzom :)
Pewien Mały Człowiek staje wtedy na moment na baczność i długo patrzy w
ICH twarze,poczem głośno mówi tą sama formułkę...
"wiem,to dzięki nim nie mówimy po niemiecku":)
ot ,taki skrót historyczny....podobnie jest przy pomniku Katyńskim i tam
..podobna formułka..tylko,że ..."dzięki Nim nie mówimy teraz po
rosyjsku"
no coż ,zobaczymy co wyrośnie z tego Młodego i Młodziutkiego
POKOLENIA...
Mam Nadzieję, ze Nowa Polska :)
serdeczności i uściski...dla Młodych :)
Dobrego Dnia Tobie,Dobrego Polsko ...gdziekolwiek Jesteś :)
PS
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 13 Września, 2013 - 00:32
Pisałem o kwiaciarce z gdańskich Stogów, która miała kiosk z kwiatami
przy gdańskiej hali targowej, a która wykonywała wraz z innymi gdańskimi
kwiaciarkami wieńce i wiązanki, które były składane w dniu 3 maja i na
Jana w dniu 24 czerwca pod gdańskim pomnikiem Jana III Sobieskiego oraz w
w dniu 16 grudniu przy bramie Nr 2 SG przy ulicy Doki.
Znalazłem w swoich albumach fotografie z lat 70. XX wieku (chyba z roku
1978 lub 1979), z której Ją wykadrowałem i dlatego fotografia jest
niezbyt wyraźna.
To jest ta Pani z lewej strony fotografii w ciemnej bluzce.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
@Obibok na własny koszt :)
Obrazek użytkownika gość z drogi
gość z drogi - 13 Września, 2013 - 09:30
gość z drogi
ukłony dla dzielnej Pani :)
serdeczności :)
@Gość z drogi
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
obiboknawlasnyk... - 13 Września, 2013 - 12:05
Nie wiem czy jest możliwość ukłonienie się Tej Pani Kwiaciarce, bo nie
mam z nią kontaktu gdyż wyjechała do syna lub córki i zięcia, którzy
byli i są w Niemczech.
Widoczna na fotografii druga pani jest już śp. matką zięcia tej
kwiaciarki córki.
Chyba napisałem zrozumiale o stosunkach rodzinnych obu pań z fotografii,
czy tak?
To m.in. syn tej drugiej pani Janek P., córka kwiaciarki Ewa K. oraz
Barbara S. i Zbigniew S., Renata i Leszek L, mój brat ten budowniczy
gdańskiego pomnika i ja byliśmy taką jakby małą samoistną grupą
antysystemową z gdańskich Stogów w drugiej połowie lat 70. i pierwszych
latach 80. XX wieku na gdańskich Stogach, która uczestniczyła m.in. w
corocznym składaniu kwiatów w miejscach wymienionych we wcześniejszym
moim komentarzu(i moim komentarzach wcześniejszych pod różnymi wątkami
jak i na różnych blogach i portalach).
Musiałbym koniecznie spotkać się z moimi kolegami z gdańskich Stogów
(Lechem L. i Zbyszkiem S.), którzy nadal mieszkają na tej gdańskiej
dzielnicy by ich zapytać czy oni może wiedzą coś więcej o rzekomo
działającej innej grupie związanej z LW w latach 70-70. XX wieku na
Stogach, bo mieszkali i mieszkają nadal w tm samy bloku jak i w budynku
obok byłego mieszkania LW, które było przy ulicy Wrzosy.
W tamtych latach mieszkałem przy ulicy Tamka pod dwoma adresami, w tym u
tej gdańskiej kwiaciarki z fotografii.
O mieszkaniu mojej przygodzie z nim już tu na NP pisałem w mojej notce.
Stare czasy, a mimo to nadal tak ważne.
Chcę wrócić do grudnia 1970 roku, bo jest to bardzo ważne dla mnie
wydarzenie gdyż wówczas moglem zostać ślepcem na całe życie i być może
nigdy bym nie napisał tego co napisałem i nie zrobiłbym tego wszystkiego
w swoim życiu co jednak zrobiłem.
Nie wiem czy zachowała się gdziekolwiek dokumentacja medyczna za okres
od grudnia 1970 - moja 1971 r. jak i protokoły przesłuchać mnie jak i
poszkodowanego mojego kolegi Genka B. z MO i SB z 1971 roku.
Może będzie coś w IPN, ale czy zdążą Oni się do nich dokopać i odnaleźć
choćby gdzieś i one tam w aktach były?
Wówczas nie myślałem o tym by gromadzić dowody tak medyczne jak i
zachować wezwania na przesłuchania.
Najważniejszym dla mnie było wówczas to by lekarzom, którzy dokonywali
co w było w ich ludzkiej mocy by przywrócić mi wzrok, a mi by go
odzyskać, co też nastąpiło z boską opatrznością, bo reszta była już dla
mnie jako 17. latka nieistotne i mało ważną sprawą.
Chociaż odnalazłem swój pamiętnik w roku 1969, a rozpoczynający się
pierwszym wpisem pod datą: Piątek - 14 III 1969 r.
Data napisana jest w oryginalnym układzie ;-)
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
@Obibok na własny koszt ,czy nie myślałeś
Obrazek użytkownika gość z drogi
gość z drogi - 13 Września, 2013 - 13:48
gość z drogi
o zebraniu tego wszystkiego i o napisaniu o TYM książki...serdecznie Cie
do tego namawiam,bo rozrzucone wspomnienia i świadectwa o tamtych
czasach...nie zawsze są uchwytne w Całości ...wszyscy jesteśmy zabiegani
,nie śledzimy bez przerwy nawet najciekawszych tekstów,bo czasu
brakuje...a życie pogania co raz bardziej ze swoimi kłopotami...
serdeczności dla Ciebie i dla bliskich...
z drogi do nowej Polski... :)
przyłączam się do apelu.
Obrazek użytkownika Dixi
Dixi - 13 Września, 2013 - 13:52
Zresztą od dawna namawiam do tego Szanownego Obiboka.
"Rękopisy nie płoną", ale...
Co zebrane i wydrukowane, to jest... bardziej:):):)
Ściskam!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
P
@Dixi :) to jest już nas dwoje :)))
Obrazek użytkownika gość z drogi
gość z drogi - 14 Września, 2013 - 12:30
gość z drogi
serdeczności....
PS
przed chwilką wysłuchałam ciekawej rozmowy w TV
Republika
Pan Cenckiewicz próbował wykazać podstawowe błedy historyczne ,jakie
jakie występują w nowym filmie wajdy...
szcczególnie zabolało mnie fałszowanie prawdy przez reżysera w przypadku
pani Annny Solidarność i żony Borsuka .
W filmie podobno jest,że obie panie klaszczą w dłonie dziękując
wałesie za zakończenie strajku...
a prawda była wszak inna,
obie panie rozbiegły się w dwie rózne strony...z nie dopuszczając do
zakończenia strajku...podmalowana też jest rola Tramwajarki...a my znamy
przecież z przekazów prawdziwych świadków...że TO Anna ,w obronie
której strajkowano,była prawdziwą bohaterką...
ciekawe co na to wszystko Nasz Obibok powie...
jest jeszcze jedno w/g pana Cenckiewicza...ciekawe spostrzeżnie,że
początkowo wałesa pokazywał całkiem inne miejsce,gdzie przeskaiwał
mur...Cenckiewicz jest dla mnie wiarygodniejszym histrykiem o niebo od
wajdzisty...mam Jego Książki,każda jest jak ogromna cegła...i wszystko
co pisze podpiera żródłami
serdeczności :)
Mam problem z Wajdą:):):)
Obrazek użytkownika Dixi
Dixi - 14 Września, 2013 - 13:33
Nie chodzę na jego filmy, żeby mu nie nabijać widowni i kabzy.
Tak samo było z g.wnami typu "Pokłosie".
Potem trudno krytykować i spotykam się z zarzutem, że wydziwiam "w
ciemno".
Z drugiej strony tego badziewia naprawdę nie chce mi się oglądać, nawet
na kompie.
"Katyń" przekonał mnie, że naprawdę nie warto.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Za całkowity brak asertywności zostałem po ponad roku publicznie oskarżony przez autora teksów w miejscu, w którym nie pisałem i nie komentowałem i nie zamierzam czynić tego w przeszłości, bo w pewnych miejscach nawet wirtualnych się nie bywa, a szczególnie nie bywają ludzie posiadający zdolności honorowe i szanujący samych siebie przed lustrem.
Postanowiłem skopiować i zawiesić moje komentarze na moim blogu, bo jako niechciane i nieprzystające do narracji autora mogłyby ulec zniknięciu.
Nie mogę polegać na kimś kto raczył publicznie kłamać, manipulować, dezinformować i pisać na podstawie swoich łgarstm paszkwile niegodne człowieka ani istoty ludzkiej.
Obibok na własny koszt
PS
Na nowym NIE @gaWRiONa najzabawniejsze są chochliki, które opałowały stare teksty i komentarze sprzed okresy gdy rozpoczął się misyjny i obłąkańczy wynalazek dla idiotów z piaskownicy.
Onwk.
PPS
To jest moja dedykacja dla "wybitnego działacza", a przede wszystkim konfidenta z ogromnymi i wieloletnimi doświadczeniami, któremu ksywy i nazwiska wypadają same z pyska.
obibonawlasnykoszt
Nie pamietam kto mi to opowiadal, ale historie naciskow na GSR ze strony walesowych bojowek slyszalem. Jezeli przypmnimy, ze liderzy stoczniowej komisji Solidarnosci prosili bezpieke aby nie dala Annie Walentynowicz paszportu aby ta nie mogla jezdzic i mowic prawdy o Walesie, to wszystko jest raczej jasne.
Jesli chodzi o Zdzislawa Zlotkowskiego to musze byc sprawiedliwy. Jeszcze w czasie jego oddelegowania do MKZ nie mielismy watpliwosci, ze on nie wiedzial dokladnie co sie wokol naprawde dzialo. Mielismy w tym wzgledzie przewage bo znalismy Bolka i ludzi wokol niego. Zdzislaw Zlotkowski znalazl sie w samej bliskosci Walesy i nie mial zielonego pojecia kim my jestesmy. Jego wiadomosci o nas pochodzily od Walesy tak wiec byly jednoznaczne. On nie mial w tym maglu manipulacji zadnych szans. Walesa klamal i manipulowal. Zdzislaw Zlotkowski podpisal sie pod wieloma rzeczami, ktore bardzo nam zaszkodzily, ale wierze szczerze, ze nigdy nie spodziewal sie, ze skonczy sie to napadem bojowki. Potem juz pewnie z obawy o siebie podpisal sie pod nieprawdziwym raportem, ale przyznam, ze odnosilismy wrazenie, ze on nie majac innych informacji wierzyl w to co mowili ludzie Walesy.
Najwazniejsze jest jednak to, ze on jako jedyny mial odwage przyznac, ze popelnil blad i przeprosic za to, ze pozwolil sie zmanipulowac. Uczynil to kiedy podczas internowania znalazl sie w szpitalu w Wejcherowie. Pojechalismy tam slyszac, ze jest tam ktos z internowanych. On widzac nas na korytarzu nie unikal nas tylko podszedl i powiedzial, ze zrozumial, ze byl oszukiwany przez Walese szczerze nas przeprosil. Tylko on mial tyle odwagi i zasad.
Wiem, ze dzis jest zdecydowanym przeciwnikiem Bolka i reszty.
Jesli chodzi o pytanie czy zmiana delegata GSR w MKZcie cos by dala? - Absolutnie nie. Z tamta szajka walesowo esbecka nikt nie mial szans!
Pozdrawiam serdecznie i przylaczam sie do pozdrowien dla pana Sniezko
Lech Zborowski