Prowadząc kwerendę w przedmiocie zbrodni popełnionych od września 1939 roku na polskich kresach przez komunizujące bandy żydowskie, białoruskie, litewskie i ukraińskie trafiłem na bardzo ciekawy materiał dotyczący kolaboracji i zdrady w szeregach Gryfa Kaszubskiego- Gryfa Pomorskiego oraz o działalności "polskojęzycznego Gestapo" na Pomorzu.
Odnośnie zdrajców i kolaborantów z polskich kresów też dotarłem do porażających dokumentów dotyczących zbrodniarzy wojennych i ludobójców, którzy po wojnie uciekli na tzw. "ziemie odzyskane" gdzie ustanawiali okupacyjną władzę ludową wstępując do UB i milicji lub będąc ich lojalnymi tajnymi współpracownikami.
Ba, trafiłem na takich łajdaków, którzy zostali członkami ZBoWiDu i przynależeli do kierowniczych elit w 3Mieście i na Pomorzu. Ale o tym już wkrótce.
Ad rem.
Materiał jest szczególnie ważny i bardzo bliski m.in. dlatego, że mój były szef, kierownik działu z Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego opowiadał mi o odznaczanych przez komunistów wysokimi odznaczeniami państwowymi byłych żołnierzy niemieckich, a w tym marynarzy i lotników,Gestapo i SS oraz kolaborantów i zdrajców w czasie walk obronnych Helu, które miały miejsce na gdańskim Pomorzu.
Kilku z nich wymieniał z imienia i nazwiska i pełnionych funkcji.
Informacje, na które się natknąłem zawierają również bardzo ciekawe informacje, szczególnie dla tych, którzy potrafią w locie kojarzyć wciąż obecne w przestrzeni publicznej nazwiska, ba ludzi pełniących najwyższe funkcje państwowe, a wywodzącymi się z haniebnej przeszłości ich przodków na Pomorzu gdańskim.
Po przejściach w wermachcie, SS, Gestapo i katów w obozach zagłady przyszedł czas po wojnie, a nawet w czasie jej jeszcze trwania na służbę w NKWD, UB, a następnie w SB, MO.
Kontynuacja trwa po dziś dzień, bo obecnie rzekomo polska policja opanowana jest od samej góry przez potomków tamtych pomorskich zdrajców, kolaborantów, niemieckich i sowieckich zbrodniarzy.
Pamiętajmy, że prawie 1800 osób z obsługi KL Stutthof nigdy nie zostało ukaranych w czasach Polski Ludowej jak i jej kontynuacji pod zmienianą nazwą III RP.
Ukarano lub stracono łącznie coś około 1-2% z nich.
Zacytuję kilka tekstów i komentarzu w przedmiocie "polskojęzycznego Gestapo" na Pomorzu oraz protokołów sądowych w tej kwestii.
Kaszuby doczekały się w końcu swojego człowieka na czele polskiego rządu. Ta niewielka stosunkowo grupa etniczna (naród? wspólnota? plemię?) doświadczyła w ostatnim stuleciu wielu krzywd i upokorzeń. Zadziwiające, jak w pewnym okresie wokół nich splotły się wspólne interesy zbrodniarzy z Moskwy i Berlina.
Wszystko zaczęło się niemal nazajutrz po werdykcie wersalskim. Członkowie szacownych, kongresowych komisji, którzy z mozołem wykreślali nowe granice w Europie, zapewne nie bardzo wiedzieli, kto to są ci Kaszubi i gdzie żyją. Faktem jest, że Pomorze Gdańskie, nadwiślańskie, przyznali odrodzonej Polsce. Po 150 latach - Prusacy zagarnęli Pomorze już w pierwszym rozbiorze - większość Kaszubów stała się obywatelami polskimi.
Niemcy w żaden sposób nie mogli się z takim stanem rzeczy pogodzić. Utrata Prus Zachodnich oznaczała fizyczne odcięcie enklawy wschodniopruskiej od głównego organizmu Rzeszy. Oprócz względów gospodarczych i politycznych, największą rolę odegrały sentymenty. Pamiętajmy, że dla przeciętnego Niemca Danzig (Gdańsk) czy Bromberg (Bydgoszcz) znaczy tyle, co dla Polaka Wilno czy Nieśwież - kresowe, wysunięte placówki niemczyzny, gdzie miecz i pług germańskiego osadnika z mozołem niósł zachodnią cywilizację.
Forster wchodzi do gry...
W roku 1930, a więc na trzy lata przed dojściem Hitlera do władzy w Niemczech, szefem NSDAP w Gdańsku został Albert Forster. Ten młody ideowiec miał wówczas zaledwie 28 lat i od razu raźno zabrał się do roboty. Cele organizacji były jasne: przywrócić Prusy Zachodnie Niemcom. Od 1933 roku wszystko nabiera rozpędu. Od mniej więcej 1935 roku Forster na terenie polskiego Pomorza zaczyna tworzyć siatkę agentów. Stawia im bardzo wysokie wymagania: oprócz fanatycznych hitlerowskich przekonań, warunkiem jest biegła znajomość języka polskiego i mowy kaszubskiej. Dlatego polski kontrwywiad nazwie tę rozbudowaną sieć agentów i konfidentów Gestapo "polskojęzyczną grupą Gestapo". Polskojęzyczna grupa Gestapo była finansowana przez Deutsche Stiftung, podobnie jak mniejszość niemiecka na terenie Pomorza.
...a zaraz potem Jagoda
Zadziwiające jest, jak szybko operacyjne kontakty z tworzącym się dopiero gdańskim oddziałem Gestapo, nawiązało okrzepłe już w bojach sowieckie NKWD. Do pierwszych kontaktów na szczeblu lokalnym doszło już w 1935 roku. W grudniu tegoż roku w Oliwie doszło do spotkania Forstera z Karolem Radkiem. Ten prominentny działacz bolszewicki, nota bene polski Żyd spod Tarnowa, był szefem sowieckiej delegacji, w skład której wchodził również niejaki Bolesław Biernacki. Ten ostatni już wtedy posługiwał się zmyślonym nazwiskiem Bolesław Bierut. Pogłoski, jakoby był agentem sowieckiego wywiadu, okazały się nieprawdziwe. Bierut był etatowym oficerem NKWD i służył w randze pułkownika. Co było celem tych kontaktów? Tego łatwo się domyślić - rozpracowanie środowiska polskich Kaszubów na wypadek planowanej aneksji Pomorza.
Ramię w ramię
Sowieci i Niemcy realizowali te wytyczne wspólnie, praktycznie bez przerwy, aż do 1945 roku (a de facto nawet o wiele później). Nie jest prawdą, że funkcjonariusze polskojęzycznej grupy Gestapo nawiązali kontakty z Sowietami ze strachu, pod wpływem klęsk Wehrmachtu. Nawet w latach 1941-1943, czyli w okresie największej wrogości rosyjsko-niemieckiej, towarzyszącej sukcesom militarnym Niemców, współpraca, choć na nieco niższym szczeblu, miała miejsce. Ofiarami tej gry stali się polscy patrioci - przede wszystkim członkowie Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski". Gryfowcy, choć uznawali autorytet Rządu Polskiego w Londynie i Naczelnego Wodza, nie wstąpili do AK i zachowywali polityczną i wojskową autonomię. Wynikało to z faktu, że zapleczem politycznym "Gryfa" było potężne na Pomorzu Stronnictwo Narodowe, niechętne raczej lewicowemu skrzydłu AK. Z tego też powodu "Gryf" stał się celem numer jeden dla "oswobodzicieli".
"Wyzwolenie"
Poczynając od połowy 1944 r. Rosjanie dokonują zrzutów zwiadowczych grup desantowych na teren Borów Tucholskich. Okazuje się jednak, że zwiadowcy nie mają na celu walki z Niemcami. Zadaniem ich jest tylko inwigilacja "Gryfa". Interesują się strukturami organizacyjnymi, zbierają dane o ich przełożonych i przywódcach, sondują ich zapatrywania polityczne. Sowieci wiedzą, że na Pomorzu działa liczna, patriotyczna konspiracja niepodległościowa, skupiona wokół "Gryfa Pomorskiego" - organizacja katolicka i mocno narodowa. Wiedzą, że popierana jest ona przez miejscową ludność, a na jej czele stoi "walczący ksiądz". Sowieci słusznie sądzili, że "Gryf Pomorski" będzie przeszkodą we wprowadzeniu komunizmu w Polsce i należy go zlikwidować. Scenariusz sowieckich działań jest znany: likwidacja przywódców "Gryfa" i skompromitowanie ich w oczach społeczeństwa. Część aresztuje się, innych wywiezie w głąb Rosji, resztę zastraszy, pozostałych zmusi do współpracy na podanych warunkach. Aby nie dopuścić, by gryfowcy stali się bohaterami w walce z okupantem, trzeba było im postawić fałszywy zarzut współpracy z Niemcami. Na początku maja 1944 r., pomimo zachowania wszelkich zasad konspiracyjnych, został aresztowany Józef Bigus, żołnierz bardzo zasłużony dla "Gryfa". Przewieziono go do obozu koncentracyjnego "Stutthof", skąd nigdy nie wrócił. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Pomorze, UB wspólnie z NKWD dokonywało aresztowań gryfowców, w tym wielu z kierownictwa. Część została zamordowana, a setki innych wywieziono na Sybir, skąd już nigdy nie wrócili. Nie było nawet pozorów sądów, ani procesów pokazowych, tak jak to miało nieraz miejsce w przypadku AK. Gryfowców wyprowadzano z domów i mordowano w lasach lub skrytobójczo na przesłuchaniach w siedzibach UB. Rodziny nigdy ciał nie odnalazły. Tak zginął dokumentalista i kronikarz "Gryfa" Jan Gończ z Kościerzyny, jak również komendant naczelny pionu wojskowego (od marca 1943 r. do końca wojny) por. inż. Grzegorz Wojewski. W taki sam sposób zginęło wielu innych.
Z Gestapo do UB
Albert Forster jeszcze w 1945 roku został schwytany przez Aliantów na terenie Danii. Zgodnie z założeniami prawa międzynarodowego, przekazano go Polsce. Prawdopodobnie to uratowało mu życie. Forster trafił przecież w ręce dawnych kolegów! Prezydentem nowej Polski został Bolesław Bierut. Jak bardzo zdziwić się musiał gauleiter Prus Zachodnich. Wyrok śmierci wydał na niego sąd PRL w 1950 roku, ale prawdopodobnie żył jeszcze długie lata w polskim więzieniu, gdyż do dziś w archiwach nie odnaleziono dowodów na wykonanie wyroku - choćby aktu zgonu. Losy podwładnych Forstera były mniej nieszczęśliwe. Sowieci byłych gestapowców płynnie przekwalifikowali na aparatczyków NKWD i tworzącego sie w Polsce UB. Nikt przecież, tak jak oni, nie znał środowisk niepodległościowych na Pomorzu. Przykładem są choćby powojenne losy przywódcy polskojęzycznej grupy Gestapo, Aleksandra Arendta. W 1939 roku został szefem NSDAP na powiat kościerski, zaś już w 1947 r. komuniści mianują go starostą Kościerzyny, potem jest jeszcze komendantem MO w Kartuzach. Po wizycie w Kościerzynie Bierut zabiera do Warszawy innego członka polskojęzycznej grupy Gestapo, Heinricha Kassnera vel Jana Kaszubowskiego. To już wręcz sensacyjny przykład kariery byłego gestapowca w komunistycznej Polsce. Kassner w czasie wojny był inspektorem Gestapo w Gdańsku, prywatnie szwagrem wspomnianego Aleksandra Arendta. W 1948 roku, w Warszawie, UB zmienia mu tożsamość i staje się on Hansem Kassnerem. Zostaje doradcą samego Bieruta i pracuje w UB. Zmiana tożsamości Heinricha Kassnera na Hansa Kassnera była konieczna, ponieważ na Zachodzie Heinrich Kassner był poszukiwany jako bardzo groźny zbrodniarz wojenny. Komuniści nie mogli wydać Zachodowi poszukiwanego zbrodniarza, jednocześnie przyjaciela Bieruta, najbliższego współpracownika, tak zasłużonego dla sowieckiego okupanta. Według nowej, upozorowanej wersji życiorysu, Heinrich Kassner był bardzo zasłużonym komunistą, przeciwnikiem Hitlera i zaraz na początku wojny został aresztowany przez hitlerowców i zginął w niemieckim obozie Sachsenhausen-Oranienburg. Potwierdzenie jego śmierci na piśmie otrzymała jego żona. Heinrich Kassner był tak bardzo zasłużony dla Polski Ludowej, że jego żona, która mieszkała w Polsce - teraz oficjalnie wdowa Weronika Kassner - otrzymała po nim rentę rodzinną na siebie i dzieci, którą pobierała już od lat czterdziestych (ponieważ według fałszywych informacji w życiorysie, Heinrich Kassner już nie żył). W 1954 r., po zmianie przez Heinricha Kassnera tożsamości, odbył się całkowicie upozorowany przez UB w Gdańsku proces. Skazano go na dożywocie. W 1957 r. złagodzono mu karę do 12 lat więzienia. W 1958 r. został zwolniony z "więzienia". W latach 1958-1968 współpracował z byłymi ubowcami, którzy teraz znaleźli się w SB. W 1968 r. Heinrich Kassner nagle "ożył" - wrócił do swego dawnego nazwiska. Od polskich władz otrzymał zasłużoną, bardzo wysoką emeryturę i wyjechał na stałe do Niemiec razem z żoną.
PS. Złożony w 2000 r. wniosek o ściganie przywódców polskojęzycznej grupy Gestapo: Aleksandra Arendta i Heinricha Kassnera vel Hansa Kassnera vel Jana Kaszubowskiego, został przez Instytut Pamięci Narodowej odrzucony. Decyzja IPN spotyka się z licznymi protestami i oburzeniem środowisk kombatanckich na całym Pomorzu.
Autor: Marek Skalski
*******
Korzenie i dalsze losy polskojęzycznej grupy szpiegów Gestapo-NKWD w Gdańsku
Polacy, Kaszubi, Niemcy i komuniści
Albert Forster był jednym z najważniejszych funkcjonariuszy hitlerowskich i zaufaną osobą Hitlera. Mając 28 lat, w 1930 r., zostaje szefem NSDAP w Gdańsku (NSDAP uznana została w Procesie Norymberskim winna zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości). W latach 1939-1945 był A. Forster namiestnikiem – Gaulaiterem - tzw. Prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie. Był on największym zbrodniarzem na Kaszubach i Pomorzu. Już we wrześniu zorganizował KL Stutthof i Piaśnicę. Działania te były zgodne z dyrektywami Paktu Ribbentrop-Mołotow. Za zasługi dla Rosji, po fikcyjnym procesie w Polsce, został uwolniony. Jak do tego doszło?
Odzyskanie po I wojnie światowej przez Polskę Pomorza spowodowało odcięcie od Niemców enklawy pruskiej, która po I wojnie światowej nie została jeszcze zlikwidowana. To właśnie tu, w Gdańsku, pojawiają się pierwsze próby rewizji Traktatu Wersalskiego. Sprawa ta nabiera rozmachu, kiedy Hitler dochodzi do władzy w 1933 r. Funkcje przygotowania odpowiednich kadr do szpiegowskiej działalności na Pomorzu powierza Hitler osobiście zaufanemu Forsterowi.
Szpiedzy Hitlera
A. Forster tworzy grupę szpiegów niemieckich wywodzących się z Pomorza. Stawia im bardzo wysokie wymagania, oprócz fanatycznych hitlerowskich przekonań, warunkiem jest biegła znajomość języka polskiego i mowy kaszubskiej. Dlatego pułkownik Ludwik Muzyczka, twórca "Sieci dywersji pozafrontowej" oraz "Strzelca" na Pomorzu i w Wolnym Mieście Gdańsk w połowie lat trzydziestych, nazywa te rozbudowaną sieć agentów i konfidentów Gestapo - tzw. polskojęzyczna grupa Gestapo. Polskojęzyczna grupa Gestapo była finansowana przez Deutsche Stiftung, podobnie jak mniejszości niemieckie na terenie Pomorza.
W 1935 r. w Wolnym Mieście Gdańsk, w Oliwie, doszło do zacieśnienia współpracy wywiadów Hitlera i Stalina, to jest polskojęzycznej grupy Gestapo i NKWD, której celem była likwidacja państwa polskiego. Należy tu podkreślić, że cały szereg osób, które zajmują się historia Pomorza, szczególnie w latach 1919-1945 podaje, że dopiero po Stalingradzie, to jest około 1943 r. część gestapowców, widząc klęskę Hitlera, przeszła na współpracę z NKWD. Legendarna łączniczka "Gryfa", Agnieszka Pryczkowska i profesor Alfons Pryczkowski, w swej książce pt. "Tajna Organizacja Wojskowa Gryf Kaszubski-Pomorski, Geneza, Obsada personalna w kierownictwie, Prześladowania powojenne" wyjaśniają te okoliczności. Jako świadkowie historii stwierdzają również, że polskojęzyczna grupa Gestapo współpracowała z NKWD od co najmniej 1935 r. poprzez wspólny napad na Polskę w 1939 r., do 22 czerwca 1941, do uderzenia Niemiec na Rosję.
Radek, Bierut i inni szpiedzy Moskwy
Po 1941 r. ta współpraca między wywiadami Gestapo i NKWD była kontynuowana na niższych lokalnych szczeblach.
Po wojnie część Gestapo przeszło do NKWD i UB, dalej ścigało i likwidowało Stronnictwo Narodowe, narodowo-katolicki "Gryf" oraz AK (zobacz: Myśl Polska - Ziemie Zachodnie, 13 styczeń 2005, artykuł red. Waldemara Reksc pt.: "Dokąd zmierza Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie): Początkiem Paktu Ribbentrop-Mołotow były rozmowy prowadzone na przełomie 1935/36 roku w Gdańsku-Oliwie przez Karola Radka z NKWD (był to polski Żyd z Tarnowa, gdzie ukończył gimnazjum z nazwiskiem Sobelson, bliski współpracownik W. Lenina, należał do Rady Komisarzy Ludowych), konsultant ds. międzynarodowych partii bolszewickiej - z pułkownikiem SS Walterem Nicolaiem, doradcą zastępcy Hitlera, Rudolfa Hessa. "Można powiedzieć z całą odpowiedzialnością, ze Katyń narodził się w Gdańsku, jako pokłosie tego zbrodniczego Paktu Ribbentrop-Mołotow" - stwierdził profesor Stanisław Świaniewicz, świadek historii, który przeżył zbrodnię katyńską (zob. dwutygodnik katolicki "W RODZINIE" nr 1/215, 11 stycznia 2004 r.; Chojnice).
Należy podkreślić, że w przygotowaniu tego spotkania w Gdańsku-Oliwie brał udział pułkownik NKWD B. Bierut, który mieszkał wtedy w majątku Wernera Modrowa z NSDAP (w miejscowości Modrowo-Nygucie). B. Bierut współpracował również z Ernestem Gunterem Modrow (kuzynem Wernera Modrow), szefem NSDAP na powiat kościerski, który mieszkał w Bączku.
Po wojnie w 1952 r., z okazji 60-tej rocznicy urodzin B. Bieruta, w ramach zacierania zbrodni polskojęzycznej grupy Gestapo, majątek W. Modrow został nazwany imieniem Bieruta - Bolesławowo. Pomimo licznych protestów kombatantów nazwa Bolesławowo istnieje do dziś (w Polsce istnieje ustawowy zakaz gloryfikowania nazizmu i komunizmu - w przypadku używania nazwy Bolesławowo mamy do czynienia jednocześnie z gloryfikowaniem nazizmu i komunizmu razem; to samo przestępstwo zachodzi w przypadku honorowego obywatelstwa B. Bieruta miasta Kościerzyna).
Spotkanie tej rangi na przełomie 1935/1936 r. w Gdańsku Oliwie organizował sam Forster, szef NSDAP w Gdańsku. Ta współpraca w okresie wielkiej przyjaźni między Hitlerem a Stalinem, uwieńczona Paktem Ribbentrop-Mołotow i wspólną agresją na Polskę w 1939 roku miała wpływ na losy A. Forstera, który po 1945 r. został schwytany (w Danii) przez aliantów zachodnich i wydany Polsce, na terenie której popełnił zbrodnie. Jak wiadomo, Polska była tylko narzędziem w rękach rosyjskich. Ta okoliczność sprawiła, że A. Forster w Polsce dostał się w ręce dawnych swoich współpracowników z NKWD (między innymi B. Bieruta). A. Forster znał okoliczności powstania Paktu Ribbentrop-Mołotow, wiedział, kto był personalnie organizatorem tego zbrodniczego paktu, wiedział, kto zamordował polskich oficerów w Katyniu, dlatego nie mógł mu tu w Polsce spaść "włos z głowy" (wyrok śmierci wydany na A. Forstera w 1950 r. z dużym prawdopodobieństwem nie został wykonany - brak aktu zgonu).
We wrześniu 1939 r., jeszcze przed wkroczeniem wojsk niemieckich do Kościerzyny, członek polskojęzycznej grupy Gestapo, Ernest Gunter Modrow, współpracownik Bieruta, stanął na czele hitlerowskiej administracji państwowej i partii NSDAP na powiat kościerski. Witał kwiatami wkraczające do Kościerzyny wojska niemieckie.
Heinrich vel Hans wciąż pod ochroną?
Natomiast inny przywódca polskojęzycznej grupy Gestapo, Aleksander Arendt, został starostą Kościerzyny w 1947 r. - w tym to roku nadano B. Bierutowi honorowe obywatelstwo Kościerzyny. W czasie tego pobytu w Kościerzynie B. Bierut uwiarygodniał polskojęzyczną grupę Gestapo, przemianowaną teraz na UB, poprzez odznaczenie licznymi medalami między innymi Jana Szalewskiego. Po wyjeździe z Kościerzyny w 1947 r. B. Bierut zabiera do Warszawy innego członka polskojęzycznej grupy Gestapo, Heinricha Kassnera, vel Jana Kaszubowskiego, w czasie wojny Inspektora Gestapo Gdańskiego, szwagra Aleksandra Arendta. W Warszawie członkowie UB zmieniają mu tożsamość i zostaje on Hansem Kassner. Został tam uhonorowany i ubogacony za wymordowanie na całym Pomorzu wspólnie z całą polskojęzyczną grupą Gestapo setek Polaków, głównie ze Stronnictwa Narodowego, "Gryfa", Polskiego Związku Zachodniego i AK. Zostaje doradcą B. Bieruta i pracuje w UB. Zmiana tożsamości Heinricha Kassnera na Hansa Kassnera była konieczna, ponieważ na Zachodzie Heinrich Kassner był poszukiwany jako bardzo groźny zbrodniarz wojenny. B. Bierut nie mógł wydać na Zachód poszukiwanego zbrodniarza, swego przyjaciela, najbliższego współpracownika, tak zasłużonego dla sowieckiego okupanta w zniewalaniu Narodu Polskiego. Według nowej upozorowanej wersji życiorysu, Heinrich Kassner był bardzo zasłużonym komunistą, przeciwnikiem Hitlera i zaraz na początku wojny został aresztowany przez hitlerowców i zginął w niemieckim obozie Sachsenhausen-Oranienburg. Potwierdzenie jego śmierci na piśmie otrzymała jego żona. Heinrich Kassner był tak bardzo zasłużony dla Polski Ludowej, że jego żona, która mieszkała w Polsce - teraz wdowa Weronika Kassner, otrzymała po nim rentę rodzinną na siebie i dzieci, poczynając od lat czterdziestych (ponieważ według fałszywych informacji w życiorysie, Heinrich Kassner już nie żył). W 1954 r., po zmianie przez H. Kassner tożsamości odbył się całkowicie upozorowany przez UB w Gdańsku proces - skazano go na dożywocie. W 1957 r. złagodzono mu karę do 12 lat wiezienia. W 1958 r. został zwolniony z "więzienia". W latach 1958-1968 współpracował z byłymi ubowcami, którzy teraz znaleźli się w SB. W 1968 r. Heinrich Kassner nagle "ożył", wrócił do swego dawnego nazwiska. Od polskich władz otrzymał zasłużoną, bardzo wysoką emeryturę i wyjechał na stałe do Niemiec, razem z żoną.Złożony w 2000 r. wniosek o ściganie przywódców polskojęzycznej grupy Gestapo: Aleksandra Arendta i Heinricha Kassnera, vel Hansa Kassnera, Jana Kaszubowskiego, został przez Instytut Pamięci Narodowej - Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - odrzucony. Postanowienie to miało na celu obronę polskojęzycznej grupy Gestapo-NKWD. Decyzja IPN spotyka się z licznymi protestami i oburzeniem środowisk kombatanckich na całym Pomorzu.
Autor: R. SKOROWSKI
Współpraca: K. Wesołek
***********
przed Sądem Organizacyjnym Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski"
1 września minęła 70 rocznica wybuchu II wojny światowej i powołania Tajnej Organizacji Wojskowej “Gryf Kaszubski” (przemianowanej 6.07.1941 na “Gryf Pomorski”), powstałej na zalążku przedwojennej konspiracyjnej sieci Dywersji Pozafrontowej.
TOW “Gryf Kaszubski” został powołany w Czarlinie na Pomorzu w gospodarstwie Gierszewskich na zebraniu organizacyjnym, w którym brało udział pięć osób:
- por. Józef Dambek – wybitny polski konspirator, nauczyciel
- Józef Gierszewski – rolnik z Czarlina
- Jan Gierszewski (syn Józefa) – rolnik z Czarlina
- Klemens Bronk - rolnik z Czarlina
- Bronisław Brunka – do wybuchu wojny wójt gm. Stężyca
Deklaracja ideowa Gryfa głosiła, że ''Głównym celem Tajnej Organizacji Wojskowej “Gryf Pomorski” jest wyzwolenie Ojczyzny i Kościoła Katolickiego z niemieckiego brunatnego faszyzmu i sowieckiej czerwonej zarazy.''
Gryf był integralną częścią systemu obronnego Polski przedwrześniowej; posiadał wiele pionów. Ważnym pionem w jego strukturze był Sąd Organizacyjny TOW “Gryf Pomorski”, który wydawał wyroki w imieniu Państwa Polskiego. Przewodniczącym Sądu Organizacyjnego był sędzia - porucznik TOW "Gryf Pomorski" o pseudonimie “Biały”. W Gryfie, podobnie jak i w innych organizacjach niepodległościowych, w czasie wojny i po roku 1945 wyroki śmierci wydawano tylko za za zdradę stanu - współpracę z okupantami Polski: Niemcami i Sowietami.
Gryf był częścią ruchu narodowego na Pomorzu Gdańskim, a w jego programie było przywrócenie Polsce całego Pomorza łącznie z Rugią i Meklemburgią i – repolonizacja tych terenów.
Według naocznych świadków – braci Henryka i Zygmunta Bińczyków sędzia “Biały” był zaprzysiężony w Gryfie na początku 1942 r. przez twórcę i dowódcę Gryfa por. Józefa Dambka w Sztabie Dowódcy, mieszczącym się wówczas w leśniczówce “Młynek” koło Brus, należącej do Bińczyków.
Badania prowadzone przez Zespół ds. Upamiętniania Etosu TOW “Gryf Pomorski” pozwoliły na ustalenie szczegółów biografii "Białego", m.in. jego funkcji w Gryfie, a przede wszystkim prawdziwego nazwiska: Władysław Ostrowski.
Sędzia Władysław Ostrowski syn Jana i Leokadii urodził się 13 września 1916 r. we wsi Raduń w pow. Kościerskim na Pomorzu. Pochodził z patriotycznej rodziny – ojciec Jan Ostrowski (tak jak i Jan Gończ) był żołnierzem gen. Józefa Hallera i z błękitną armią na przełomie 1919 i 1920 r. wyzwalał Pomorze. Następnie w 1920 r. był ochotnikiem z Kościerzyny w wojnie polsko-bolszewickiej. Z Janem Gończem brał udział w decydującej bitwie na przedpolach Warszawy pod Radzyminem i Ossowem w czasie "Cudu nad Wisłą" 15 sierpnia. Ranny w bitwie stał się inwalidą wojennym, co jest wymiernym świadectwem polskiego patriotyzmu Kaszubów..
W. Ostrowski w 1936 r. ukończył Państwowe Gimnazjum typu klasycznego w Kościerzynie. W latach 1936-1939 studiował na Uniwersytecie Poznańskim na Wydziale Prawa. Studiów nie mógł ukończyć z powodu wybuchu wojny, miał już jednak przygo- towaną pracę magisterką z zakresu prawa kościelnego, którą obronił zaraz po wojnie.
W czasie okupacji przez trzy lata ukrywał się pod ziemią (zał. 1.) Wprowadzającym go do Gryfa był Jan Gończ, który przed wojną prowadził w Kościerzynie kancelarię prawniczą. Władysław Ostrowski posiadający przygotowanie prawnicze został, na wniosek J. Gończa powołany przez Radę Naczelną TOW “Gryf Pomorski” na przewodniczącego Sądu Organizacyjnego Gryfa. Przewodniczył rozprawom przeciwko zdrajcom Polski, którzy współpracowali na Pomorzu z Gestapo i NKWD.
W tym okresie wywiad Gryfa podejrzewał, Józefa Gierszewskiego ps. “Ryś”(nie mylić z bohaterem Józefem Gierszewskim z Czarlina jednym z założycieli "Gryfa Kaszubskiego") i jego kochankę Halinę Kurowską o współpracę z Gestapo, w związku z czym poddano ich ścisłej obserwacji.
15 lutego 1943 r. Kurowska udająca się do Gdyni pociągiem relacji Kościerzyna-Gdynia śledzona była przez trzech wywiadowców Gryfa. W gdyńskiej restauracji dworcowej spotkała się z oficerem Gestapo Kurtem Hagemannem katem Kaszubów i przekazała mu kopertę, którą tamten schował do kieszeni marynarki. Wywiadowcy teraz przejęli Hagemanna, który udał się do kasy biletowej i kupił bilet do Wejherowa. To samo uczynili obserwatorzy, wsiadając następnie za nim do pociągu i tego samego przedziału. Za Redą na wysokości Pieleszewa, gdzie po lewej stronie ciągną się lasy, przystąpili do akcji. Józef Drewa zażądał kategorycznie od Hagemanna koperty otrzymanej od Kurowskiej. Gestapowiec sięgnął do kieszeni, lecz zamiast koperty wyciągnął pistolet. Natychmiast więc został zlikwidowany. Zabrano mu pistolet i kopertę, którą wręczyła mu Kurowska. Wywiadowcy zerwali plombę hamulcową, i kiedy pociąg zwolnił bieg, wyskoczyli, znikając w pobliskim lesie.
W kopercie znajdowały się dokumenty pisane własnoręcznie przez Józefa Gierszewskiego "Rysia" przeznaczone dla Gestapo. Ryś z Kurowską donosili w nich, gdzie kwaterują żołnierze TOW "Gryf Pomorski", wskazywali miejsca lokalizacji bunkrów, przekazywali spisy nazwisk z adresami, a także dokumentację fotograficzną mającą ułatwić rozpoznanie i pojmanie żołnierzy Gryfa. Były tam m.in. zdjęcia rodziny Bińczyków, które Gierszewski wraz z Kurowską wykradali z rodzinnych albumów Bińczyków w czasie pobytu w leśniczówce "Młynek" koło Brus u komendanta powiatu Chojnice por. Jana Bińczyka. W wyniku ich zdrady zginęło wielu leśników, w tym Jan Bińczyk, co zostało opisane przez świadków historii - Zygmunta i Henryka Bińczyków w opracowaniu pt. Józef Gierszewski ps. "Ryś" i Halina Kurowska członkowie polskojęzycznej grupy Gestapo. Wydane przez Stowarzyszenie Ofiar Wojny Oddział Pomorski oraz Stowarzyszenie Dzieci Wojny w Polsce Oddział Pomorski, Gdynia-Gdańsk 2007.
Przejęte w czasie likwidacji K. Hagemanna dokumenty wskazujące jednoznacznie na współpracę "Rysia" i Kurowskiej z Gestapo zostały przekazane do Rady Naczelnej Gryfa. Już po dwóch dniach, 17 lutego 1943 r. "Ryś" został zdegradowany do szeregowca i razem z Kurowską usunięty z Gryfa.
Dokumenty oraz inne materiały zostały skierowane do Wojskowego Sądu Organizacyjnego Gryfa, któremu przewodniczył sędzia Władysław Ostrowski. Sąd skazał "Rysia" na karę śmierci za współpracę z Gestapo i NKWD. Pluton egzekucyjny Gryfa namierzył "Rysia" w bunkrze "Dywan" pod Kościerzyną, tam go rozbroił i po odczytaniu wyroku rozstrzelał na miejscu. (Kurowskiej udało się zbiec przy pomocy Jana Kaszubowskiego i Aleksandra Arendta do Generalnego Gubernatorstwa).
Sędzia Sądu Organizacyjnego Gryfa Władysław Ostrowski pełnił w 30-tysięcznym Gryfie bardzo ważne funkcje. Bronił struktur Gryfa przed wniknięciem w jego szeregi agentów Gestapo i NKWD, których celem było rozbicie Organizacji od wewnątrz.
W okresie "wielkiej przyjaźni pomiędzy Hitlerem i Stalinem (1935-1941) działali oni wspólnie w celu podważenia Traktatu Wersalskiego i dążyli do likwidacji m.in. Państwa Polskiego. Ta ścisła współpraca między dwoma zbrodniczymi systemami sfinalizowana została Paktem Ribbentrop-Mołotow i w jego wyniku wspólnym atakiem na Polskę we
wrześniu 1939 r.
Kiedy 22 czerwca 1941 roku doszło do wojny między dwoma okupantami Polski – Niemcami i Rosją Sowiecką, część Gestapo, tzw. polskojęzyczna grupa Gestapo”, (której członkowie znali dobrze język polski) oraz NKWD na Pomorzu dalej z sobą współpracowały. Przykładem takiej współpracy był sowiecki marszałek Konstanty Rokossowski szef NKWD na Polskę, w czasach stalinowskich m.in. Minister Obrony Narodowej, który awansował Jana Kaszubowskiego vel Hansa Kassnera – kata Pomorza, byłego inspektora Gestapo gdańskiego do stopnia kapitana NKWD. Kaszubowski wkrótce objął kierownictwo Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gdańsku. .
Agenturalną przeszłość miał także Bolesław Bierut, od 1924 r. pułkownik NKWD, który w 1947 r. mianował Kaszubowskiego swoim osobistym doradcą.
Wszyscy wymienieni byli agentami Gestapo za wiedzą ZSRR, a ich działalność była zawsze wymierzona przeciw żywotnym interesom Polski i osobom, które działały na rzecz jej niepodległego bytu.
Dlatego część polskojęzycznej grupy Gestapo, współpracująca z NKWD, pozostała w Polsce po 1945 r. i przemianowana na UB (unikając w ten sposób procesu Norymberskiego) dalej, już legalnie, pod szyldem UB mordowała kaszubskich bohaterów Gryfa.
M.in. skrytobójczo zamordowany został w Wejherowie 1946 r. por. Augustyn Westphal ostatni dowódca Gryfa, kiedy ujawnił się po pięciu latach bohaterskiej walki. Samodzielny komendant Gryfa w Grudziądzu Bernard Pawski w 1950 r. został pojmany i ze zwiazanymi na plecach rękami został utopiony w Wiśle (porównaj ze zbrodnią na ks. J. Popiełuszce).
Po wojnie prześladowania żołnierzy Gryfa przez UB i Informację Wojskową były tak silne, że Gryfowcy nie przyznawali się, że byli w Gryfie.
Władysław Ostrowski po 1945 r. został przyjęty na ostatni – IV rok prawa Uniwersytetu Poznańskiego. Kończy studia, broni pracę magistrską i w dniu 18 kwietnia 1947 r. uzyskuje tytuł magistra prawa (zał.2. i 3.).
Okres aplikacji sądowej odbywa w Sądzie Apelacyjnym w Toruniu, później pełnieni obowiązki asesora w Sądzie Okręgowym w Chojnicach, a następnie zostaje sędzią Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Po paździeniku 1956 w czasie tzw. "odwilży" i po rozwiązaniu UB na wniosek Ministra Sprawiedliwości uchwałą Rady Państwa z dn. 23 maja 1957 r. zostaje powołany na stanowisko Sędziego Sądu Najwyższego.
Sędzia Władysław Ostrowski miał bohaterską przeszłość. Jego młodość przypadała na okres odrodzonego po okresie zaborów Państwa Polskiego. Należał do pokolenia silnie doświadczonego przez los, pokolenia Kolumbów, wychowanych w służbie Bogu i Ojczyźnie.
TOW "Gryf Pomorski" - w myśl deklaracji ideowej opracowanej przez jej twórców: por. Józefa Dambka, ks. płk. Józefa Wryczę i por. Jana Gończa - tak jak w okresie powstań narodowych w XIX w. - traktowała walkę o wyzwolenie Polski i Kościoła Katolickiego jako jeden cel działania. Nie mogło w niej zabraknąć Ostrowskiego.
Władysław Ostrowski związany był emocjonalnie z Kaszubami, a szczególnie z Kościerzyną. Często przyjeżdżał z Warszawy do swojej rodziny, a także do towarzyszy wspólnej walki w Gryfie, m.in. do braci Bińczyków. Potwierdzał, że przewodniczył Wojskowemu Sądowi Organizacyjnemu Gryfa, który wydał wyrok skazujący na zdrajcę
"Rysia" za jego współpracę z Gestapo i NKWD.
Wskutek przebywania w podziemnych bunkrach leśnych, w skrajnie trudnych warunkach - co odbiło się na jego zdrowiu – Władysław Ostrowski umiera przedwcześnie 31 października 1969 r. jako czynny sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego w Warszawie.
Autor artykułu w imieniu własnym i Stowarzyszenia Dzieci Wojny w Polsce pragnie serdecznie podziękować Panu Prof. dr. hab. Bronisławowi Marciniakowi – Rektorowi Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu za przekazanie kserokopii materiałów archiwalnych dotyczących studiów Władysława Ostrowskiego.
Pragniemy podkreślić, że Archiwum Uniwersytetu Adama Mickiewicza prowadzi archiwizację dokumentów na najwyższym światowym poziomie, zgodnie ze sztuką archiwizacji dokumentów.
Dziękujemy również Panu Prof. dr. hab. Lechowi Gardockiemu Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego w Warszawie za przekazanie Stowarzyszeniu obszernej dokumentacji dotyczącej Sędziego Izby Karnej Sądu Najwyższego – Władysława Ostrowskiego, która została wykorzystana w niniejszym artykule w niewielkim tylko stopniu.
Autor: Waldemar Rekść
(członek Związku ,,Solidarność” Polskich Kombatantów)
Sopot, 30 września 2009 r.
***************
Protokół sądowy z procesu o naruszenie dóbr osobistych Józefa Gierszewskiego, byłego członka Gryfa Pomorskiego, oskarżonego o współpracę z tzw. polskojęzyczną grupą Gestapo na Pomorzu:
Sygn. akt I C 112/07
PROTOKÓŁ
Dnia 29 kwietnia 2008 r. Sąd Okręgowy w Słupsku I Wydział Cywilny w składzie:
Przewodniczący SSO Maria Cichoń
Protokolant st. sekr. sądowy Elżbieta Drozd
na rozprawie rozpoznał sprawę
z powództwa Fundacja "Naji Goche-Organizacja Pożytku Publicznego" w Borowym Młynie - Zbigniew Talewski
przeciwko Wydawca i Redakcja Dwutygodnika Katolickiego "W Rodzinie"- Andrzej Mielke i Urszula Suchomska o ochronę dóbr osobistych i zapłatę.
Posiedzenie rozpoczęto o godzinie 13 :00 zakończono o godzinie 16:00. Po wywołaniu stawili się:
za powoda Prezes Zbigniew Talewski wraz z pełnomocnikiem z urzędu Krystianem Koprowskim.
Pozwany Andrzej Mielke osobiście wraz z pełnomocnikiem adw. Anną Bogucką - Skowrońską - pełnomocnictwo w aktach. Pozwana Urszula Suchomska osobiście.
Stawił się świadek Stanisław Uciński.
Sąd postanowił:
dopuścić dowód z zeznań stającego świadka Stanisława Ucińskiego na okoliczności dotyczące ustalenia źródeł wiedzy odnośnie śmierci Józefa Gierszewskiego na przełomie maja i czerwca 1943 roku -działacza Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski"'.
Staje świadek pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań Stanisław Uciński i podaje: lat 69, nauczyciel akademicki, Gdynia, obcy, n.k, pełnomocnicy stron nie wnoszą odebrania przyrzeczenia od świadka, świadek na własną prośbę po odebraniuprzyrzeczenia
zeznaje:
skończyłem trzy uczelnie. Mam wykształcenie techniczne, jestem inżynierem historii badań morskich, mam 3,5 roku studiów filozofii oraz 3,5 roku studiów pedagogicznych . Natomiast doktoryzowałem się w Morskim Instytucie Rybackim w zakresie badań morskich. Obecnie jestem na emeryturze. Pracuje społecznie i prowadzę badania nad działalnością Organizacji „Gryf Pomorski” Działalność tą prowadzę od stanu wojennego, kiedy to założyłem Tajną Organizację Zespól ds. Upamiętniania Etosu „Gryfa Pomorskiego”. Organizacja ta działa do chwili obecnej i jest częścią Stowarzyszenia Dzieci Wojny w Polsce, której jestem wiceprezesem. W ramach tego Stowarzyszenia Dzieci Wojny opublikowałem pracę naukową „Zbrodnie Katyńską”. Praca ta została opublikowana w 1000 egzemplarzach.
W tym miejscu -.świadek składa do akt publikacje zatytułowaną „Zbrodnia Katyńska”, którą to publikację przekazała mu pozwana Urszula Suchomska.
Świadek dalej zeznaje: w opracowaniu, które złożyłem do akt jest mowa o okoliczności śmierci Józefa Gierszewskiego. Na temat działalności „Gryfa Pomorskiego" ukazała się jeszcze w ramach Stowarzyszenia Ofiar Wojny O/Pomorski praca Pani Gertrudy Medyńskiej – Wojewskiej , która była szefową sztabu Komendanta Naczelnego TOW „Gryf Pomorski” w latach 1943 – 1945 oraz praca Agnieszki Pryczkowskiej i Alfonsa Pryczkowskiego opublikowana w Zespole ds. Upamiętniania Etosu TOW „Gryfa Pomorskiego”. Pracę są dostępne w wyspecjalizowanych księgarniach w takiej formie jak złożyłem do akt..
Oprócz tego w ramach Etosu „Gryfa Pomorskiego” ukazała się praca pani mgr, Urszuli Suchomskiej i Pana Zygmunta Bińczyka i Henryka Bińczyka synów Jana Bińczyka.
Wszystkie te prace przedstawiają całokształt badań nad działalnością „Gryfa Pomorskiego”.
Świadek w/w opracowania składa do akt.
Świadek dalej zeznaje: z tych badań wynika, że na terenie Pomorza działała co najmniej od 1935 roku „polskojęzyczna grupa gestapo", którą tworzyli: Albert Foster i agent gestapo oraz NKWD Bolesław Bierut.
Na podstawie badań o których jest mowa w powyższych pracach Józef Gierszewski jako ochotnik zgłosił się podczas I Wojny Światowej do niemieckiego wojska. Z tego wynika, że miał już inklinacje do zdrady narodowej. Pracując w szkole w Chełmży w okresie międzywojennym Józef Gierszewski nawiązał romans z panią Kurowską, z która potem w czasie II Wojny Światowej ukrywał się na Pomorzu przed swoją rodziną. Był to duży skandal w Chełmży, jego kochanka była o 15 lat młodsza. W sierpniu 1942 r. w miejscowości Rębienica Józef Gierszewski został przez Dambka mianowany Komendantem Naczelnym TOW „Gryf Pomorski". W jakich okolicznościach rozpoczął działalność w „Gryfie Pomorskim" nie mamy wiedzy. Najprawdopodobniej nie działał w tej organizacji. WGryfie Pomorskim" Józef Gierszewski działał tylko 4 miesiące. Był śledzony od października 1942 r. przez działaczy „Gryfa Pomorskiego" na zlecenie Dambka. Dambek zlecił śledzenie Józefa Gierszewskiego po zdarzeniu które miało miejsce Suminach najprawdopodobniej 15.10.1942r. Tego dnia odbywało się w Suminach Zebranie Rady Naczelnej -Gryfa Pomorskiego" z udziałem Dambka i innych działaczy. O tym zebraniu wiedział Gierszewski - który powiadomił z kolei Jana Kaszubowskiego inspektora gdańskiego gestapo oraz Aleksandra Arenta etatowego pracownika gestapo. Na miejsce zebrania jechały dwa samochody z gestapo, które w odpowiednim czasie wykryły czujki chroniące zebranie i w odpowiednim czasie zebranie zostało przerwane, a uczestnicy tego zebrania poukrywali się. Od tego momentu Gierszewski był poddany śledzony przez wywiad „Gryfa Pomorskiego".
Na przełomie stycznie i lutego 1943 r. Józef Gierszewski został odsunięty od kierownictwa w „Gryfie Pomorskim". Sytuacja się wyjaśniła, kiedy został zamordowany Jan Bińczyk Komendant „Gryfa Pomorskiego", było to w maju 1943 r. Komendant Jan Bińczyk został zatrzymany przez „polskojęzyczną grupę gestapo". W skład tej grupy wchodził oczywiście Józef Gierszewski, który przecież współpracował z gestapo.
Jan Bińczyk został zaatakowany w Leśniczówce Młynki przez „polskojęzyczną grupę gestapo". Doszło do walki w trakcie której Bińczyk został ciężko ranny w udo i został zawieziony przez gestapo do szpitala w Chojnicach, a po
dwóch dniach został przewieziony na Gestapo na Kamienną Górę w Gdańsku, gdzie po torturowaniu zmarł. Łączniczka Gierszewskiego tj. Kurowska również była śledzona, bo podejrzewano ją o współpracę z gestapo.
Józef Gierszewski razem ze swoją kochanką Kurowska nocował dość często w leśniczówce w Młynkach Gierszewski zabrał z rodzinnego albumu zdjęcia rodziny Bińczyków i przekazał je na Gestapo celem łatwiejszego rozpoznania i aresztowania.
Potwierdził to Zygmunt Bińczyk - syn Jana Binczyka, który był razem z ojcem zatrzymany w jednej akcji przez gestapo. Widział on te zdjęcia na stole gestapo i okazywano mu te oraz inne zdjęcia, aby rozpoznał osoby na tych zdjęciach. W czasie kiedy została podjęta akcja śledzenia Gierszewskiego i Kurowską, Pomarańska która ich śledziła jechała pociągiem relacją Chojnice - Gdynia.
Na trasie w pociągu Pomarańska wskazała Kurowską innym wywiadowcą „Gryfa Pomorskiego".Wywiadowcy dalej śledzili Kurowska i Kurowska na Dworcu Głównym w Gdyni spotkała się z Kurtem Hagemanem - kapitanem Gestapo. Przekazała mu kopertę. Hageman wsiadł w pociąg relacji Gdynia Wejherowo. Wywiadowcy przed Wejherowem podeszli do Hagena aby wydał list, który dostał od Kurowskiej. W tym czasie Hageman wyciągnął broń, ale wywiadowcy go zastrzelili i zabrali list.
Z tego listu wynikało, że przesyłka ta zawierała zdjęcia i inne materiały dotyczące działaczy „Gryfa Pomorskiego'''. Była pewność, że te materiały Kurowska otrzymała od Józefa Gierszewskiego. To było powodem wydania wyroku na Józefa Gierszewskiego przez Sąd Wojskowy „Gryfa Pomorskiego”.
Był również wydany wyrok przez ten sąd na Kurowska. do wykonania wyroku nie doszło, bo Kurowska uciekła' i została przerzucona przez „polskojęzyczną grupę gestapo" a konkretnie przez Kaszubowskiego
inspektora gdańskiego gestapo do generalnego gubernatorstwa.
Wyrok na Józefie Gierszewskim został wykonany w miejscowości Dywana czerwiec/lipiec 1943r. Henryk Bińczyk syn Jana Bińczyka, który urodził się
1923 r. opowiadał mi osobiście, że sam chciał wykonać wyrok na Józefie Gierszewskim, ale sędzia, który wydał ten wyrok nie pozwolił mu na to mówiąc, że jest stroną, a wykonanie wyroku jest częścią procesu i nie może on tego wykonać.
Gierszewski Józef zaczął się ukrywać przed działaczami „Gryfa Pomorskiego" gdzieś od maja 1943 r. Ukrywał się on w Leśniczówce Dywan. Henryk Bińczyk zlokalizował kryjówkę Gierszewskiego w Dywanie na przełomie maja i czerwca 1943 r. o czym powiadomił wywiad „Gryfa Pomorskiego". Nie jest znana data wykonania wyroku na Józefie Gierszewskim. Natomiast Henryk Bińczyk rozmawiał z egzekutorami i od nich dowiedział się, że wyrok został wykonany przez rozstrzelanie po odczytaniu wyroku. Dokumenty, które przekazałem zawierają zeznania świadków i jednocześnie ukazują jak inne wyroki wydawane przez Sąd Wojskowy Gryfa Pomorskiego były wykonywane. Na czele Sądu Wojskowego „Gryfa Pomorskiego", który wydał m. in wyrok na Józefa Gierszewskiego stał zawodowy sędzia o pseudonimie „Biały".
Syn Józefa Gierszewskiego - Stanisław Gierszewski. który urodził się w 1929r. podjął ścisłą współpracę z „polskojęzyczną grupą gestapo" po wojnie, Ta grupa istnieje do dzisiaj. Arent niedawno umarł. Po wojnie ta grupa została przemianowana na UB. Bierut był działaczem „polskojęzycznej grupy gestapo", a później został prezydentem. Zaznaczam, że myśmy dotarli do żyjących świadków i nasze badania oparliśmy na ich relacjach, a spisywanie tych relacji jest zgodne ze sztuką archiwizacji nie tylko polską a wręcz światową. Świadkowie podpisywali te relacje przed sądem, albo przed notariuszem, a następnie m.in. były przekazywane do IPN.
Na pyt. pełn. pozwanego: Henryk Bińczyk zmarł, a Zygmunt Bińczyk żyje. Zygmunt Bińczyk urodził się w 1926 r. i posiada wiedzę na ten temat. Według Dambkowej, Wojewskiej, Pryczkowskiej nazwa „polskojęzyczna grupa gestapo" istniała już od 1935 r. tj. od spotkania Bieruta z Forsterem w Oliwie.
Znam relację księdza Władysława Szulty, który był proboszczem w Parafii Wytomino. Tą relację od Władysława Szulty odebrałem osobiście chyba w 2000 r.
W tym miejscu pełn.powoda oświadcza, iż świadkowi podpowiada strona.
Świadek dalej na pytanie pełn. pozwanego: prostuje było to w 2003r. Ksiądz Szulta miał wtedy 80 lat. Ksiądz Szulta to rocznik 1914. Kiedy ksiądz Szulta zmarł tego nie wie. Ksiądz Szulta napisał relacje na moja, prośbę. Chociaż sam z tyrn nosił się już od dość dawna. Kiedyś poprosiłem go o relację, bo wiedziałem, że był kapelanem „Gryfa. Pomorskie - to powiedział mi żebym przyszedł za 2 tygodnie. Przyszedłem do niego za 2 tygodnie i odebrałem od niego relację napisaną pismem maszynowym , bądź na komputerze i podpisaną przez niego. Kto konkretnie to napisał nie wiem czy ksiądz sam pisał na maszynie, czy też na komputerze, czy też to komuś dyktował. Z pewnością treść została sformułowana przez księdza Szultę. Zaznaczam, że jesteśmy w posiadaniu oryginału. Mówiąc rny mam na myśli Etos i Stowarzyszenie Dzieci Wojny w Polsce.
W tym miejscu Przewodnicząca zarządziła 15 minutową przerwę.
Po przerwie w tym samym skaldzie.
Świadek dalej zeznaje na pyt. pozwanego: „polskojęzyczna grupa gestapo" mieści się w pojęciu „piąta kolumna". Przy czym do tej „piątej kolumny” Bierut i Foster wybierali ludzi, którzy znali dobrze język polski, kaszubski i
lokalne warunki. Jednym z przywódców „polskojęzycznej grupy gestapo był Jan Kaszubowski. Ludzie skupieni wokół Jana Kaszubówskiego określani w
niektórych opracowaniach jako „Kaszubowski : inni" to nic innego jak członkowie „polskojęzycznej grupy gestapo”
Arent był członkiem „polskojęzycznej grupy gestapo". Działał przeciwko „Gryfowowcom” do końca swojego życia. Tj. do 2001 r. rrf do końca swojego życia tj. do 2001r.
Na pyt. pozwanej: z Janem Szalewskim poznałem w bardzo przykrych okolicznościach w 1946 r., kiedy robił on rewizję w moim domu na Żuławach. Pan Szalewski był wtedy w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa w Pruszczu Gdańskim.
Przewodnicząca uchyla pytanie: kiedy później spotkał pan Jana Szalewskiego.
Świadek dalej na pyt. pozwanej: Jan Szalewski razem z Józefie Gierszewskirn należeli do „polskojęzycznej grupy gestapo". Wiadomo z literatury jest, że Józef Gierszewski z Janem Szalewskim działali razem do same] śmierci Józefa Gier szewskiego. Według mojej wiedzy Jan Szalewski działał również po śmierci Józefa Gierszewskiego w ramach „polskojęzycznej grupy gestapo” i działał również po wojnie jako działacz UB w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Pruszczu Gdańskim.
Na pyl. pełn. powoda: wiedzę na temat działalności TOW „Gryfa Kaszubsko -Pomorskiego" w tym również działalności w ramach tej organizacji Józefa Gierszewskiego, poza oświadczeniami i relacjami członków ..Gryfa Pomorskiego", w tym również ze sztabów dowódczych, posiadam również z dokumentów z archiwów w Gdańsku, Toruniu. Ja docierałem do różnych źródeł. Spotykałem się z Arentem, Kaszubowskim. Zapoznawałem się z literaturą dotyczącą tego tematu. Zapoznałem się z literaturą pisaną w czasie PRL-u - pisaną przez mojego wykładowcę historii Pana Jakubiaka. Poza opracowaniami pisanymi w ramach Stowarzyszenia Ofiar Dzieci Wojny O/Pomorski z pojęciem „polskojęzyczna grupa gestapo" nie spotkałem się w innych opracowaniach naukowych.
Na pyt. pełn. Powoda: czy dla świadka równoznacznym ze stwierdzeniem „polskojęzyczna grupa gestapo" jest stwierdzenie "piąta kolumna" ?. Dla mnie pojecie „polskojęzyczna grupa gestapo" i pojęcia „piąta kolumna" to pojęcia tożsame. Postępowanie, które toczyło się w IPN, a które zostało zakończone postanowieniem o umorzeniu śledztwa w dniu 26.10.2005r. w sprawie S.4/00/Zk toczyło się na wniosek złożony przez Zespół ds. Upamiętniania Etosu „Gryfa Pomorskiego ". a konkretnie przez Romana Dambka bratanka dowódcy „Gryfa Pomorskiego”. Do tego wniosku zostały dołączone wszystkie dokumenty, które znajdują się opracowaniach przedłożonych przeze mnie na rozprawie w dniu dzisiejszym, w tym również oświadczenia i relacje świadków. Znam treść postanowienia o umorzeniu śledztwa.
W tym miejscu pełn. powoda odczytał ostatni akapit str. 8 uzasadnienia postanowienia.
Po odczytaniu świadek oświadcza, iż stwierdznie to jest nieprawdziwe.
Na pyt. pełn. powoda: w toku tego postępowania przed IPN byłem słuchany w charakterze świadka. Nie przypominam sobie, aby przeciwko mojej osobie toczyło się jakieś postępowanie przeciwko mojej osobie toczyło się jakieś postępowanie o fałszowanie oświadczeń, o których jest mowa na str. 83 uzasadnienia.
Przewodnicząca uchyla pytanie czy pan kwestionuje, czy też nie, ustalenia prokuratora na str. 30 przedostatni akapit uzasadnienia , że istnienie „polskojęzycznej grupy gestapo” nie zostało podparte żadnymi wiarygodnymi dowodami.
Świadek dalej zeznaje na pyt. pełn. powoda czy ma pan jakikolwiek autorytety wśród historyków, bądź też autorytetem dla pana jest Wydział Historii Uniwersytetów zajmujących się badaniem nad dziejami walki z okupantem niemieckim na terenie Pomorza: świadek podaje: dla mnie autorytetem w przedmiocie ustalenia działalności Józefa Gierszewskiego w TOW „Gryf Pomorski" były relacje bezpośrednich świadków takich jak: Józefa Drewy- szef wywiadu i kontrwywiadu Gryfa Pomorskiego". Wojewska Gertruda, Pryczkowska.
Przewodnicząca uchyla pytanie; jakie świadek ma wykształcenie historyczne.
Pełn. powoda wnosi, żeby sąd pouczył świadka, żeby nie zwracał się do pełnomocnika bezpośrednio.
W tym miejscu Prezes powodowej fundacji oświadcza, iż prosi aby sąd potraktował jego powództwo w sposób poważny, a nie poganiać, że czas ucieka.
Na pyt powoda: byłem nauczycielem akademickim w Szkole Rybołówstwa Morskiego wykładałem historię badań morza. To co powiedziałem na temat mojej wiedzy odnośnie okoliczności działalności Józefa Gierszewskiego w TOW „Gryf Pomorski" według rnnie polega na prawdzie. Do takiego osądu doszedłem na podstawie zebranych materiałów, w tym m.in, na podstawie tych, które złożyłem do sądu w dniu dzisiejszym.
Ja odbierałem osobiście podpis księdza Szulty. Ksiądz Szulta oświadczenie to podpisywał w mojej obecności. W chwili kiedy podpisywał to oświadczenie miał 89 łat.
Na pytanie powoda: to powinien pan wiedzieć, w którym roku urodził się Józef Gierszewski.
Przewodnicząca po raz kolejny upomina powoda, że świadkowi należy zadawać pytanie, a nie prowadzić z nim polemikę.
Świadek dalej na pyt. powoda. Józef Gierszewski urodził się w 1900r. Na podstawie literatury jedni piszą, że Gierszewski brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a drodzy piszą, że nie brał udziału. Wiem, że literatura jest duża na temat Gierszewskiego. Jedni piszą, że brał udział w obronnej wojnie we wrześniu 1939 r. a inni piszą, że nie. Według moich własnych badań wynika, że nie brał udziału. Uciekł od rodziny ze swoją kochanką Kurowską i ukrywał się z nią w lasach. Nie brał udziału w żadnej partyzantce. Od Henryka Bińczyka odebrałem co najmniej 6 oświadczeń. Oświadczenia te odbierałem od niego w Bytowie. Henryk Bińczyk nie żyje zmarł ze 3 lata temu. Znałem Bińczyka kiedy mieszkał on w Bytowie. Bińczyk był w różnych placówkach. W Bytowie jest pochowany. Znane mi są nazwiska profesora Ciechanowskiego, Borzyszkowskiego, Gąsiorowskiego Andrzeja, Krzysztofa Sztajera. Byli to współpracownicy Aren ta. których Arent zatrudnił w Sztutthofie i pisali to, co im Arent kazał.
Zespół ds. Upamiętniania Etosu „Gryf Pomorski" jest to zespół, który działa w ramach Stowarzyszenia Dzieci Wojny, Bylem założycielem tego zespołu w czasie stanu wojennego. Jestem przewodniczącym tego zespołu.
Przewodnicząca upomina świadka, że nie jest od tego żeby zadawać pytania.
Świadek dalej zeznaje na pyt. pełn. Powoda: według mnie profesorowie, których wymieniłem jako współpracowników Arenta nadal działają przeciwko Kaszubom rnia i nadal utrzymują wersję UB.
Recenzentami opracowań, które złożyłem na dzisiejszej rozprawie są świadkowie . Nie są to opracowania recenzowane przez historyków.
Pełn. pozwanego wyjaśnia, iż pani Suchocka, przekazała świadkowi przed rozprawą dokumenty, jakie miała m.in. oświadczenie księdza Szulty.
Pełn. powoda oświadcza, iż podtrzymuje wniosek dowodowy złożony w piśmie procesowym z dnia 10.12.2007r. wskazany w pkt. III i IV.
Pełn.. pozwanego oświadcza, iż podtrzymuj wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka Romana Dambka i Zygmunta Bińczyka. Cofa natomiast wniosek o przesłuchanie Henryka Bińczyka; gdyż świadek ten zmarł. Pozwani na to chcieliby powołać dodatkowych świadków takich jak: docenta Jakubiaka, na którego to powoływał się profesor Gasiorowski. Adres tego świadka podam w terminie 14 dni.
Staje powód, który wnosi o przeprowadzenie dowodu z przesłuchań charakterze świadków osób które poda na piśmie po przeanalizowaniu materiału, który znajduje się w aktach sprawy.
Pełnomocnicy stron zgodnie wnoszą aby sąd odroczył termin rozprawy na wrzesień, z uwagi na ukazanie się w najbliższym czasie książki prof. Andrzeja Gąsiorowskiego „Jan Kaszubowski vel Kassner - Gestapo - Smiersz - UB".
Pełn. powoda wnosi o doręczenie mu odpisu protokołu z dzisiejszej rozprawy.
Sąd postanowił:
l . rozprawę odroczyć na termin z urzędu.
2. zobowiązać pełn. stron do złożenia w terminie 14 dni ewentualnych wniosków dowodowych, których konieczność przeprowadzenia powstała w wyniku przeprowadzonego postępowania dowodowego.
Na oryginale właściwe podpisy.
"NASZ DZIENNIK"
Sobota-Niedziela, 4-5 sierpnia 2007, Nr 181 (2894)
Problemy z prezentacją historii Pomorza
Z Waldemarem Rekściem z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Gdańsku rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Ostatnio w "Naszym Dzienniku" opublikowaliśmy wywiad z pełnomocnikiem wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte, panem Mariuszem Wójtowiczem-Podhorskim, który ukazał zdumiewającą postawę władz miasta Gdańska wobec miejsca wyjątkowego bohaterstwa polskiego żołnierza. Dlaczego na Pomorzu nie dba się o polskie zabytki?
- Może nie tyle nie dba o polskie zabytki, ile jakby zapomina o polskich kartach historii Pomorza, także tych najnowszych, a nawet wręcz się je zaciera. Przeżyłem szok, gdy przeczytałem referat wygłoszony na zamku w Krokowej bodaj w roku 2002 przez pana Artura Jabłońskiego, historyka (!!!) z wykształcenia i obecnego prezesa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego (ZKP), który m.in. oświadczył, że Polacy jakoby zjawili się na Pomorzu dopiero po II pokoju toruńskim, a więc po roku 1466. Widać port i gród gdański zbudowali w X wieku... Marsjanie. Ale trudno się dziwić różnym podobnym rzeczom, skoro dla części liderów rządzącej Pomorzem Gdańskim demoliberalnej opcji politycznej w wydanej w latach 80. pracy "naukowej" walczące po wojnie rozpaczliwie z UB i NKWD resztki "Gryfa Pomorskiego" i niedobitki wileńskiej AK to byli "bandyci w polskich mundurach".
Dzięki wyjątkowej wprost determinacji księdza infułata Stanisława Bogdanowicza, dyrektora i generalnego konserwatora zbiorów bazyliki Mariackiej mgr. Tomasza Korzeniowskiego oraz garstki ofiarnych wolontariuszy podjęto akcję poszukiwania grobu "polskiego Nelsona", czyli królewskiego admirała Arendta Dickmanna, zwycięscy bitwy pod Oliwą. Gdy zabrakło funduszy na kontynuowanie tych prac, mimo oficjalnych próśb władze miasta Gdańska początkowo odmówiły jakiejkolwiek pomocy finansowej. Dopiero gdy sprawą bardzo energicznie i skutecznie zajął się minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki z LPR, prezydent miasta Paweł Adamowicz w ogóle się tym zainteresował i zadeklarował jakieś fundusze.
Problem ten dotyka również innych miast na Pomorzu...
- Tak, to prawda. Zamek malborski przez większą część jego historii był w polskich rękach jako jeden z głównych arsenałów Rzeczypospolitej, rezydencja wojewody pomorskiego, jedna z rezydencji królów polskich, siedziba kolegium Jezuitów itd. Zasłynął m.in. z bohaterskiej obrony pod wodzą Jakuba Wejhera podczas potopu szwedzkiego, o czym wspomina w "Trylogii" Henryk Sienkiewicz. Tymczasem od kilkunastu lat odnosi się wrażenie, że polskie dzieje zamku są jakby usuwane w cień, a eksponuje się wyłącznie dzieje niemiecko-krzyżackie. Nie dość na tym, zamiast usuwać świadome zniekształcenia dokonane przez pruskich konserwatorów, którzy nie tylko starannie usunęli wszelkie ślady polskiej obecności na zamku, ale i świadomie zniekształcili jego architekturę, nadając jemu bardziej "germański", brzydki wygląd, te zniekształcenia się utrwala i przywraca.
Gdyby nie ofiarność wspaniałego pana Daniela Czapiewskiego, pochodzącego ze starej kaszubskiej szlachty zaściankowej, który w Szymbarku stworzył Centrum Edukacji i Promocji Regionu będące kapitalnym pokazem i lekcją polskiego patriotyzmu i historii, zapewne nigdy byśmy się nie doczekali żadnej ekspozycji pokazującej dzieje bohaterskiej Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski".
Jakkolwiek władze hojnie rozdają różne ordery i inne odznaczenia, to jakoś nie słychać, aby uhonorowano nimi ostatnich żyjących przedstawicieli Polonii Wolnego Miasta Gdańska czy żyjących jeszcze weteranów "Gryfa Pomorskiego".
Za to nie szczędzi się pieniędzy na tablice upamiętniające Niemców, w tym tak kontrowersyjną postać jak Guenter Grass.
Być może przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać w powojennych dziejach utworzonej w roku 1935 przez Alberta Forstera polskojęzycznej grupy gestapo, wokół której nadal panuje zdumiewająca zmowa milczenia. Pani Zofia Lis, córka wybitnego działacza przedwojennej gdańskiej Polonii Jana Winieckiego, jeszcze w połowie lat 70. mówiła, że dawni polscy gdańszczanie są nadal szykanowani i prześladowani przez byłych gestapowców zajmujących wysokie stanowiska. Poza tym ruch oporu na Pomorzu Gdańskim tworzyli działacze Stronnictwa Narodowego, co też jest jakby nie w smak kręgom demoliberalnym. W efekcie tylko niektóre kościoły, jak kościół św. Brygidy w Gdańsku i św. Jacka w Słupsku, są prawdziwymi sanktuariami pamięci narodowej.
W samym Gdańsku pomniki upamiętniające bohaterstwo polskich żołnierzy powstały jeszcze przed rokiem 1989. Dlaczego obecnie ich się nie stawia?
- Zapewne z takich samych powodów, dla których się zaciera lub wręcz fałszuje polskie karty dziejów Pomorza, o czym swego czasu mówił były poseł dr Feliks Pieczka. Z jednej strony mamy euroentuzjastów, którzy nie chcą "razić" uczuć odwiedzających Gdańsk Niemców. Z drugiej - spadkobierców wspomnianej złowrogiej polskojęzycznej grupy gestapo, którzy jeszcze nie tak dawno wodzili rej nawet w ZBOWiD. Dość wspomnieć Alojzego P., który przez lata uchodził za wybitnego działacza gdańskiej Polonii, a o którym zachował się raport słynnego mjr. Żychonia z polskiego wywiadu, że "jest to wyjątkowo niebezpieczny agent Gestapo". Jeżeli pewien pan ma czelność na internetowej stronie napisać, że dla niego "miano Polaka to obelga" i ten człowiek jest aktywnym działaczem ZKP, to trudno się pewnym zjawiskom dziwić.
Jedyny pomnik upamiętniający ruch oporu na Kaszubach stoi na Złotej Górze przy Brodnicy Górnej. Jest tak koszmarny i o tak dwuznacznej politycznej wymowie, że kombatanci bezskutecznie żądają jego zmiany. Za to tylko desperacka akcja gdańskiego ZChN uratowała krzyż postawiony w miejscu śmierci twórcy i pierwszego dowódcy "Gryfa Pomorskiego" por. Józefa Dambka i sprawa ta do tej pory nie jest zakończona.
Budzi zaniepokojenie fakt, iż w wielu miejscowościach Pomorza Zachodniego, np. Winnikach koło Węgorzyna, restauruje się i odbudowuje pomniki ku czci żołnierzy Wehrmachtu. Mało tego, w parku "Dolina Miłości" w Zatoni Dolnej wciąż stoi ogromny głaz z napisem: "Deutschland, Deutschland über alles in der Welt". Jak Pan to skomentuje?
- Sam jestem inicjatorem akcji zebrania w jedno miejsce niszczejących grobów żołnierzy niemieckich porozrzucanych po sopockich lasach i pisałem o tym do lokalnego pisma "Riwiera". Tym bardziej że wielu z nich to byli Kaszubi - Polacy wcieleni do Wehrmachtu. Groby i cmentarze należy szanować. Ale pozostawianie pomników, o jakich pan redaktor mówi, to już jawny skandal, obciążający zarówno lokalne, jak i wojewódzkie władze. Wydaje mi się, że często gęsto mamy do czynienia z prymitywną chciwością i kryją się za tym pieniądze niemieckie lub zamiar przyciągnięcia niemieckich turystów. Takie same zjawiska miały miejsce na Mazurach z pomnikiem Bismarcka. Obowiązkiem władz jest położyć kres takim antypolskim poczynaniom.
Dlaczego na zabytki niepolskiego pochodzenia nie żałuje się pieniędzy, czego przykładem może być postawienie za blisko dwa miliony złotych kopii pomnika Colleoniego na szczecińskim placu Lotników, a nie troszczy się zbytnio o polskie monumenty? W tym samym mieście stoi pomnik Kornela Ujejskiego z ułamaną kartą "Chorału"...
- W tymże samym Szczecinie w ostatniej chwili dzięki akcji LPR uratowano cenną pamiątkę historyczną z okresu tak zwanej repatriacji. Sądzę, że za poczynaniami, o których pan redaktor mówi, kryją się euromaniacy lub wręcz sprzedawczyki gotowi zrobić wszystko za niemieckie pieniądze. Nie tak dawno wydano w Polsce "naukową" pracę mającą udowodnić, że w Bydgoszczy w roku 1939 hordy żądnych krwi polskich bandziorów mordowały pokój miłujących Niemców. U nas się szykanuje wydawnictwa narodowe, a jednocześnie toleruje ewidentnie antypolskie książki i najwyższy już czas, aby położyć temu kres.
Nie ma żadnego powodu, aby zacierać niemieckie karty dziejów Pomorza, byle tylko nie wybielać niemieckich zbrodni. Może i słusznie się honoruje zasłużonych niemieckich prezydentów Szczecina, ale tylko głębokie oburzenie i niesmak wzbudza fakt, że jednocześnie zupełnie się zapomina o tak zasłużonych dla tych ziem postaciach, jak pierwszy powojenny burmistrz Stargardu Szczecińskiego, który ryzykując, że znajdzie się w ubeckim więzieniu, uratował bezcenny, także dla światowej kultury, tamtejszy kościół Mariacki.
Można i trzeba odnawiać wartościowe pomniki z czasów niemieckich, ale odnosi się wrażenie, że jednocześnie zaczyna usuwać się w cień polskie karty dziejów Pomorza. W Słupsku nikt do tej pory nie pomyślał, aby upamiętnić godnym pomnikiem postać Kaźka Słupskiego, niedoszłego króla Polski. Przeciwko takim postawom protestuje coraz więcej osób, jak bardzo energiczna pani Jadwiga Gosiewska z Darłowa, nosząca się z zamiarem utworzenia organizacji, która zajmie się ratowaniem i promocją polskich pamiątek historycznych na tych ziemiach.
Czy zwiedzający Muzeum Miasta Sopotu w willi Claaszena muszą odnosić mylne wrażenie, że Sopot był zawsze niemieckim miastem, tzw. urdeutsche stadt? Próżno tam bowiem szukać informacji o prawdziwych dziejach Sopotu czy o przedwojennej sopockiej Polonii...
- Do tej pory w Muzeum Miasta Sopotu nie ma nawet cienia wzmianki o polskich kartach historii tego miasta i nikt nie pomyślał, aby w mieszczącej muzeum willi upamiętnić postać twórcy polskiej gospodarki morskiej, inżyniera Eugeniusza Kwiatkowskiego, który po wojnie mieszkał w tym budynku jako delegat rządu do spraw zagospodarowania Wybrzeża, czy utworzyć stałą ekspozycję poświęconą dziejom i męczeństwu przedwojennej sopockiej Polonii.
Ale - gwoli rzetelności - warto wspomnieć o wyjątkowo patriotycznie obchodzonym w Sopocie święcie 11 Listopada w asyście żołnierzy Morskiego Batalionu w historycznych mundurach, którzy w nocy z 1 na 2 września 1939 r. śmiałym atakiem wdarli się do Sopotu. Należy także z najwyższym uznaniem przyjąć zamysł postawienia w Sopocie pomnika Żołnierzy Wyklętych. Tylko bardzo istotne jest pytanie, komu tę inicjatywę zawdzięczamy?!
A dlaczego zignorowano postulaty, aby nowy most wantowy w Gdańsku nazwać imieniem majora Szendzielarza "Łupaszki", a także aby w odkrytych niedawno kazamatach ubeckich przy ul. Kurkowej, gdzie katowano i mordowano setki polskich patriotów, otworzyć Izbę Pamięci Narodowej?
- Szczególnym skandalem jest, że wyrzucono do kosza wniosek, aby zamaskowane po roku 1956 i niedawno odkryte dawne kazamaty UB przy ul. Kurkowej - miejsce kaźni i śmierci wielu polskich patriotów - zamienić w miejsce pamięci narodowej. Ale - podkreślam - genezy takiego postępowania należy szukać w powojennych dziejach polskojęzycznej grupy gestapo, która po wojnie wznowiła dawną "braterską" współpracę z NKWD i UB, jeszcze do niedawna mając znaczące wpływy.
Czy to prawda, że mało brakowało, aby na reprezentacyjnym skwerze Kościuszki w Gdyni stanął monument upamiętniający ofiary "bałtyckich tytaników", czyli niemieckich "turystów", którzy przybyli na Pomorze Gdańskie we wrześniu 1939 z tzw. wizytą przyjaźni, a także planowano w Pomorskim Katyniu - Lasach Piaśnickich, umieścić pamiątkową tablicę ku czci pomordowanych tam... Niemców?
- Tak, to prawda. Są to poczynania na poziomie osławionej pani Eriki Steinbach, które pod pretekstem chrześcijańskiego miłosierdzia mają zrównać kata z ofiarą. Nawet "Rotę" pierwotnie chciano wyeliminować w Gdańsku z programu ratuszowego carillonu w ramach "pojednania" z Niemcami. Po zajadłej walce, głównie dzięki postawie zasłużonego dla miasta prof. Andrzeja Januszajtisa i gdańskiego ZChN, "Rota" jest jeszcze wygrywana w południe.
http://www.sgw.com.pl/index.php?option= ... &Itemid=14
PS
"Rota", zgodnie z polityką prowadzoną przez prezydenta Pawła Adamowicza (właśnie wybranego przez tępy- jak wszędzie indziej zresztą- gdański motłoch na kolejną kadencję) została wymieniona na hymn eurokołchozu "Odę do radości". "Europeizacja" Pomorza trwa. KLIK!
PPS
W tym miejscu warto przypomnieć wątek "Albin Siwak o przemówieniu Tuska w 1992 r.".
*********************
- Dagome Sędzia
- Posty: 2819
- Rejestracja: 10 sty 2010 18:40
Re: Polskojęzyczni gestapowcy (później ubecy) na polskim Pomorzu
A tu mały zbiór informacji o ideowo wywodzącej się z ruchu narodowego, a organizacyjnie opartej na bazie tzw. dywersji pozafrontowej, Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski":
http://sitwp.umwp.pl/gryf_pomorski/index.htm
http://gryf-pomorski.prv.pl/
http://www.bibula.com/?p=19434
Krótki materiał z obchodów 65. rocznicy (21/22.III.2009) likwidacji bunkra "Gryfa Pomorskiego" przez Niemców koło wsi Męcikał:
http://www.youtube.com/watch?v=Sc4QpSJwlA4
Film dokumentalny pt. "Gryf Pomorski - powrót do wolności"
1) http://www.youtube.com/watch?v=ReVnBpID ... re=related
2) http://www.youtube.com/watch?v=wR54UsZP ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=7CiLQAOm ... re=related
oraz drugi dokument o tej organizacji pt. "Zapomniana historia. Zdeptana pamięć"
1) http://www.youtube.com/watch?v=z11lUrTY ... re=related
2) http://www.youtube.com/watch?v=T3RQSnok ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=nTcRkK1V ... re=related
a na koniec jeden z odcinków "Sensacji XX wieku" B. Wołoszańskiego o zamachu na Hitlera dokonanym przez partyzantów "Gryfa Pomorskiego"(sic!). Chcieli wysadzić osobisty pociąg Hitlera "Amerika", ale z powodu pewnego zbiegu okoliczności wysadzili inny:
1) http://www.youtube.com/watch?v=iPrUlV-R6v4
2) http://www.youtube.com/watch?v=WNBF8BzN ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=qhztIa3y ... re=related
4) http://www.youtube.com/watch?v=diwPijda ... re=related
5) http://www.youtube.com/watch?v=AYRkxTRz ... re=related
http://sitwp.umwp.pl/gryf_pomorski/index.htm
http://gryf-pomorski.prv.pl/
http://www.bibula.com/?p=19434
Krótki materiał z obchodów 65. rocznicy (21/22.III.2009) likwidacji bunkra "Gryfa Pomorskiego" przez Niemców koło wsi Męcikał:
http://www.youtube.com/watch?v=Sc4QpSJwlA4
Film dokumentalny pt. "Gryf Pomorski - powrót do wolności"
1) http://www.youtube.com/watch?v=ReVnBpID ... re=related
2) http://www.youtube.com/watch?v=wR54UsZP ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=7CiLQAOm ... re=related
oraz drugi dokument o tej organizacji pt. "Zapomniana historia. Zdeptana pamięć"
1) http://www.youtube.com/watch?v=z11lUrTY ... re=related
2) http://www.youtube.com/watch?v=T3RQSnok ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=nTcRkK1V ... re=related
a na koniec jeden z odcinków "Sensacji XX wieku" B. Wołoszańskiego o zamachu na Hitlera dokonanym przez partyzantów "Gryfa Pomorskiego"(sic!). Chcieli wysadzić osobisty pociąg Hitlera "Amerika", ale z powodu pewnego zbiegu okoliczności wysadzili inny:
1) http://www.youtube.com/watch?v=iPrUlV-R6v4
2) http://www.youtube.com/watch?v=WNBF8BzN ... re=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=qhztIa3y ... re=related
4) http://www.youtube.com/watch?v=diwPijda ... re=related
5) http://www.youtube.com/watch?v=AYRkxTRz ... re=related
- Dagome Sędzia
- Posty: 2819
- Rejestracja: 10 sty 2010 18:40
Re: Polskojęzyczni gestapowcy (później ubecy) na polskim Pomorzu
Jeszcze tu artykuł o zamachu na Hitlera, dokonanym przez Gryfa Pomorskiego:
1) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 69173,4558
2) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 173,4558,2
3) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 173,4558,3
1) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 69173,4558
2) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 173,4558,2
3) http://facet.interia.pl/militaria/konfl ... 173,4558,3
- Dagome Sędzia
- Posty: 2819
- Rejestracja: 10 sty 2010 18:40
Re: Polskojęzyczni gestapowcy (później ubecy) na polskim Pomorzu
Warto odnotować, że niedawno ukazała się książka nt. działalności tzw. polskojęzycznej grupy Gestapo:
Stefan Dargacz, "Zbrodnie polskojęzycznej grupy Gestapo przemianowanej po 1945 roku na UB", Gdynia 2010.
Stefan Dargacz, "Zbrodnie polskojęzycznej grupy Gestapo przemianowanej po 1945 roku na UB", Gdynia 2010.
Źródło: KLIK!
************************************************************************
Czy są jakieś dodatkowe pytania w temacie - Kto po dziś dzień rządzi w III RP?
Jest to moje pytanie retoryczne dla świadomego małego odsetka Polskiego Narodu.
Obibok na własny koszy


Czy ktoś spoza rodziny może potwierdzić te informacje?
Kiedy wprowadzono stan wojenny miał Pan JEDENAŚCIE lat!
Ten pan to Narcyz
A dla swoich dzieci , jak sam stwierdził w ciągu 10 lat znalazł aż 16 (słownie; szesnaście) godzin.
I co tu komentowac.
Nathanel
Nie da się iść dwiema drogami na raz.
nie macie racji, panowie
markowa
Pytam pana Pomorskiego o jego działalność opozycyjną jako jedenasto- czy dwunastolatka.
no coś Ty, Traube!
Jak "narodowe", to narodowe i koniec dyskusji!!!:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
@Dixi
Z drugiej strony, jaki to narodowiec, który walczyć chce z nacjonalizmem, toż to lewak albo anarchista.
No i bardzo kiepski rodzic i ojciec, że w małżeńskie sprawy i alkowy się nie wtrącę.
Obstawię też i to, że od 1989 roku albo i wcześniej DM nie śmierdziały - nawet te od rodziny esesmanów.
Obibok na własny koszt
działanie Jugendamtów to jedno...
Nawet jestem w stanie zrozumieć faceta, któremu zabrali dzieci. Nawet rozumiem, że tacy jak on zakładają stowarzyszenia...
Z drugiej strony "widziały gały, co brały".
Niemiachy walą kupę kasy (we własnym interesie, rzecz jasna)na "szczęśliwe, niemieckie rodziny".
Do rozwodu z przedstawicielką lub przedstawicielem "rasy panów"...
Najpierw ktoś "emigruje" (raczej nie z powodów politycznych, może raczej... jakiś dziadek w Wermachcie:):):)?), a potem nagle odkrywa, że miska nie jest za darmo...
Nie chcę nikomu nic insynuować, ale sprawa zaczyna mi podśmierdywać czymś więcej niż tylko rodzinnymi tragediami (często, najczęściej, wojenkami)...
Tak czy inaczej uważam, że jeśli ktoś kłamie w jednym, to nie zasługuje na zaufanie drugim, trzecim i tak dalej.
Wreszcie jest tak wielu, którzy naprawdę walczyli z komuną, dostawali w d.pę i... nie wystawiają piersi do orderów, a nawet, najczęściej, przymierają głodem...
Jest też wielu (większość) takich, którzy nagle nie "odkryli w sobie Niemieckich korzeni", a nawet jeśli, to nie rzucali Polski w diabły, nie zdradzili...
PS
Cały wywiad jest przesłodzony, wylizany i łzawy.
Niby "profesjonalny", ale to z wysiłkiem wypichcone, farmazony. Gładkie słówka, okrągłe zdania, niby-emocje...
Mnie to odstręcza, a co gorsza - wywołuje nieufność.
Ta naciągana, kłamliwa w zasadzie, autoprezentacja na końcu to już prawdziwa katastrofa.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Nathanel
Spodziewam się raczej pouczeń o tym, że strollowałem dyskusję.
Ja tego nie rozumiem!
Na portalu, na którym tyle miejsca zajmuje walka o prawdę, walka z kłamstwami i przemilczeniami propagandy Tuska, walki z budowanymi na siłę i wbrew faktom legendami - w sensie dosłownym - o opozycyjnej działalności pani Krzywonos czy Pana Bolesława, nikogo nie dziwią informacje o opozycyjnej działalności 11-stolatka.
Mało tego, kolejne wpisy pan Pomorskiego są przez Administrację promowane!
Prawicowe portale, Radio Maryja, prawicowe gazety przechodzą do porządku nad informacjami, że wyemigrował on z powodów politycznych, jako prześladowany solidarnościowiec, w lipcu 1989 roku PO DRUGIEJ TURZE WYBORÓW DO SEJMU KONTRAKTOWEGO!
Przecież to powinno wywoływać las rąk, jak mawiali moi nauczyciele, powtarzających moje pytania i domagających się odpowiedzi.
Kolega bloger all10101, podobnie jak pan Pomorski Bytowianin , a nawet rówieśnik, dodał swoje pytania o konkretne nazwiska nauczycieli, którzy rzekomo Wojciecha Pomorskiego prześladowali. Tak jak i ja nie doczekał się odpowiedzi.
A przecież to chodzi o konkretne szkoły i konkretnych ludzi wobec których wysuwane są bardzo poważne zarzuty!
wątek jest o dzieciach
A mnie interesuje temat
Nadal nie została zaspokojona moja ciekawość przed jakimi prześladowaniami politycznymi uciekało się z Polski latem 1989 roku.
Re: Nathanel
Re: Re: Nathanel
Poza tym gdyby zaglądał, przestałby powielać informacje o swojej działalności opozycyjnej - skoro zobaczyłby, że to jest kwestionowane.
Re: Re: Re: Nathanel
Ja kwestionuję również to, co ten łgarz wygaduje na antenie Radia Maryja jak i to, co pisze o swoim ojcu i sobie także i w tej notce.
Więcej na pisałem w moim komentarzu, bo już na prawdę nie wytrzymałem,a wręcz się zagotowałem.
Jest to bezmyślny kłamca, który wciągnął w swoje kłamstwa nie tylko całą swoje rodzinę - ojca i swoje rzekomo dzieci, ale i postronnych ludzi.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Dzieci są tu używane ,moim zdaniem , jako narzędzie.
Na innych portalach ten pan, niewygodne pytania usuwa a pytajacych banuje.
A tu powinna być szczera prawda przedewszystkim.
Nathanel
Nie da się iść dwiema drogami na raz.
Nathanel
Tak jak piszesz: "A tu powinna być szczera prawda przedewszystkim."
Bo nie można się czepiać legend budowanych wokół np. Henryki Krzywonos, akceptując zarazem legendy budowane wokół pana Pomorskiego.
Jeśli ja tu zobaczę cytaty z jakiś opracowań IPN-u podnoszące wiodącą rolę Wojciecha Leszka Pomorskiego w działaniach podziemnej Solidarności w Bytowie w czasie stanu wojennego albo przeczytam wypowiedź wiarygodnego świadka owej działalności, to z radością pozbędę się moich wątpliwości.
Jednak do tego czasu będę te wątpliwości zgłaszał, właśnie dlatego, że tu powinna być szczera prawda przede wszystkim!
Chętnie poznałbym motywację tego zgłoszenia
Czy zgłaszający ma to minimum odwagi cywilnej, żeby powiedzieć mi, co w moim komentarzu narusza netykietę albo jakieś normy etyczne lub prawne?
może się dowiemy, może nie
Nie było innej opcji.
Po pierwsze ze względu na manipulacje i kłamstwa autora.
Po drugie - domagając się ukarania osoby, która "flaguje" bez najmniejszego powodu.
Może się dowiemy, może nie, kto uprawia chamski, nachalny trolling.
Dlaczego?
Mam swoje podejrzenia, ale ich nie zdradzę:):):)
PS
Gdybym przypadkiem "zamilkł", to...
..."Buzidupciherbawitku" (jak mi sto lat temu rzucił na pożegnanie pewien AGH-owiec na w windzie akademika:):):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Re: Dziecko ma być niemieckie i już!
Nie zamierzałem w ogóle pisać po tym moim komentarzu, gdy napisałem, kto i jacy ludzie wyjeżdżali na rzekomo emigrację z przyczyn rzekomo politycznych.
Poczynając od roku 1989 wyjeżdżali tylko emigranci przyczyn ekonomicznych lub służbowo, którzy kierowani byli na emigrację agenci MSW i WSW, a wszystko to działo się pod kierownictwem moskiewskich wasali i samej Moskwy.
Tak, więc jesteś jednym z dwóch przypadków i przestań tu łgać, że wyjechałeś z przyczyn politycznych, bo ubliżasz takim jak piszące te słowa osobom, a na to mojej zgony nie miąłeś i nie masz.
Czy zrozumiałeś to, co wyżej napisałem, czy mam napisać to tobie jeszcze raz, lecz dużymi literami?
Wskaż mi tu na stronach IPN gdzie widnieje imię i nazwisko twojego rzekomo aresztowanego ojciec, bo ja go nie odnajduję w przeciwieństwie do mojego nazwisko przynajmniej jak stwierdziłem figuruje w jednej ze spraw prowadzonych przeciwko mojej osobie z oskarżenia w trybie doraźnym, do której byłem aresztowany.
Nie wskażesz, bo jesteś po prostu kłamcą.
Ułatwię tobie:
IPN TU: http://www.13grudnia81.pl/sip/index.php?opt=3&n=...
Jest też wydanie w wersji PDF: internowani.pdf
Jeśli zajdzie taka potrzeba, to służę także fotografiami książki papierowej, ze stronami na literę P dotyczących internowanych z Pomorza od Szczecina, Koszalin, Trójmiasto, Elbląg, Olsztyn, Bydgoszczy aż po Toruń. Według opracowania IPN z 2011 roku.
Jeśli uważasz, że tym stwierdzeniem cienie obrażam i pomawiam, to wskaż źródło w IPN lub przedstaw skan dokumentu – postanowienia o aresztowaniu twojego ojca, a wówczas przeproszę i odszczekam publicznie, po sprawdzenie w IPN przedstawionego prze ciebie skany postanowienia o aresztowaniu twojego ojca.
Wielu było zatrzymanych przypadkowi, tak jak dajmy na to kapitan Mieczysław Wachowski w Strzebielinku, Katarasińska – Śledzińska, gdy niedopita szukała meliny by nabyć coś na ząb w pianym widzie.
Podobnie, jak co niektórzy członek KK Solidarności, który nie był nawet świadom tego, że nie leży na łóżku w sopockim Grand Hotelu tylko na łóżku w Ośrodku Internowania w Strzebielinku albo i w hotelowym łóżku Monopol w Gdańsku na wprost dworca głównego PKP w Gdańsku, który na kacu niezbyt wiedział, co robią w centrum Gdańska czołgi, wozy opancerzone o oddziały LWP i ZOMO.
Jak widzisz różni byli to działacze, jak ci, którzy w ponad 20. procentowym stanie osobowym OS w Strzebielinku podpisali lojalki i poszła na współpracę z policją polityczną.
Część z tych, którzy tam trafiła w pierwszych dniach stanu wojennego zdążyła już wcześniej zostać TW coś tam coś tam.
To z pośród tych gro zwolniono w pierwszych dniach stanu wojennego, bo WRONy uznały, że większy z nich pożytek będą mieli na zewnątrz, b w ośrodkach nabór był niczym udane żniwa dla każdego rolnika, chłopa.
Ci zwolnieni z internowania mieli inne zadanie, jak tworzenie melin i rzekomo podziemnych struktur Solidarności, bo jako ci ważni i odważni działacze, po internowaniu, choć tak po prawdzie na „parę sekund”.
Inaczej esbecy postępowali do innych, których chciano zdyskredytować, pokazując tym samym, że nie są w ogóle w strefie zaangażowania tajnej policji, na których ci, TW coś tam coś tam rzucali, jako pierwsi bezpodstawne oskarżenia o agenturalność ludzi uczciwych i oddanych sprawie.
Trafiłem też na taką listę w kościele Św. Brygidy, gdzie była zainstalowana pod opieką KO siatka TW cos tam coś tam, którą to ja zacząłem podejrzewać o agenturalności, a zaczęło się od gospodyni prałata i jej nieopatrznie wypowiedzianych pod moim adresem słów o tym, że gdybym się nie zajmował polityką to nie musiałbym chodzić po żebrach za mlekiem w proszku dla mojego 8. miesięcznego syna. Te słowa pamiętam do dziś, O nich powiedziałem prałatowi, nie wiedziałem wówczas, że mówię to o swoich podejrzeniach do SBbeckiego KO. No i zaczęło się, bo ruszyli inni TW coś tam coś tam z oskarżaniem mojej osoby. Dotknął mnie z tego powodu ostracyzm tam zgromadzonych działaczy podziemnej Solidarności, tak ze już w styczniu 1982 roku postanowiłem pisać o tym, że Lech Wałęsa jak i niektórzy członkowie KK Solidarności są agentami policji politycznej, a LW jest UBeckim Bolkiem. Gdy zostałem w dniu 31 sierpnia 1982 roku aresztowany i trafiłem do więzienia, to byłem jednym z więźniów, który nie został objęty opieką i pomocą w kościele św. Brygidy, do akcja pomocy kierował TW coś tam coś tam, z którym miałem już na pieńku w czasie działalności Solidarności w latach 1980-1981. Dziś wiem, że ten były działacz podpisał lojalkę i podjął współpracę od świadka ze Strzebielinka, który została tak jak i inni przeciwnicy Magdalenki i OS wypchnięci poza margines.
Chociaż odżegnywał się Bolka to jednak od roku 1989 znalazł się pośród TW Olków i Borsuków podczas zakładania nowej Solidarności Kiszczaka, jako etatowy jej pracownik, który zwalczał przeciwników jego św. Magdalenki i jej okrągłego ołtarza, podobnie jak za czasów pierwszej Solidarności należał do bojówki TW Bolka.
Tak, więc jeśli podasz mi tu na Niepoprawnych źródło lub jednostkę, IPN, która potwierdzi twoje bredni i konfabulacje, które może opowiadać tylko ułomny na umyśle maniakalny łgarza, tym bardziej na antenie Radia Maryja m.in., o tym, że policja polityczna PRL włamywała się do waszego mieszkania w Bytowie pod waszą nieobecność, co łatwo byłoby sprawdzić, bo raczej tak jak o zatrzymaniu ojca tak i o włamaniu do mieszkania też winne być odnośne adnotacje o zgłaszanych włamaniach w dziennikach milicyjnych komendy MO w Bytowie.
No chyba, że twoi rodzice w ogóle postanowili nie zgłaszać włamań, bo uważali, że szkoda waszego czasu, bo w takie bajki to niech wierzą dzieci i inni łgarze - ja w nie uwierzę i basta.
Ojciec twój w oparciu o posiadaną przeze mnie wiedzę był jedynie zatrzymany nawet nie 48 godzin na komendzie i tyle wynika z tego rzekomego aresztowania i rzekomego internowania twojego ojca, który nie posiadał statusu internowanego choćby w jednostce czasu, jakim jest sekunda.
Na prośbę jednego z Niepoprawnych odsłuchałem fragmentu wywiadu z RM ze stekiem kłamstw człowieka, któremu jak widzę dziś wszystko się przypomniało jak i to, że to inni są winni twojemu losowi, bo co do ciebie to jesteś świętym aniołkiem, prawda?
Teraz idziemy dalej, bo nie ja będę ustalał fakty z przeszłości dotyczące twojego ojca, lecz poproszę o to moich kolegów z Pomorza i Kaszubów, którzy wiedzą dużo więcej od niejednego oddziału, IPN.
Teraz czas zająć się twoimi sprawami osobistymi, które wywlekłeś na forum publiczne.
Po tym jak mleko się rozlał i po niewczasie zacząłeś z wielką zajadłością i niczym niepohamowaną ochotą opluwać swoich wcześniejszych bardzo cacy niemieckich teściów ich potomków, w tym ich córki, a twojej śliczniej i dobrej niemieckiej żony, którą dopiero dziś widzisz, ze jest córką i wnuczką esesmanów.
Czynisz to z taką zajadłością i zaciekłością, jakbyś ich wcześniejszej przeszłości w ogóle nie znała, a dostrzegłeś dopiero podczas twojego konfliktu małżeńskiego i rodzinnego.
Rozumie, że taki stan rzeczy tobie wcześniej nie przeszkadzała, prawda?
Bo nie sposób dać wiarę w to, że nie wiedziałeś, że twoja żona i matka twoich dzieci jest córką i wnuczką byłych esesmanów H. Himlera, prawda?
Po tym, co sam o nich napisałeś i powiedziałeś śmiem twierdzić, że wiedziałeś nim wżeniłeś się w rodzinę tych niemieckich esesmanów.
Wiedziałeś a mimo to płodziłeś z nią jej niemieckich dzieci, bo z tym płodzeniem dzieci jest tak, ze to matka daje im życie i matka niemiecka jak i żydowska daje na świat tylko i wyłącznie albo dzieci niemiecki lub żydowskie, w zależności od tego, która z nich je rodzi.
Prawo matki, prawo talmudyczne, powinieneś znać je, nim zacząłeś w obozie azylanckim pluć na Polskę i Polaków, bo nie czaruj tu nikogo, że tego akurat nie uczyniłeś, tak jak czyniło to wielu innych uciekinierów, opluwających bez umiaru i opamiętania tak Polskę jak i Polaków, by przypodobać się krajowi, w którym ten czy inny azylant stara się o prawo pobytu stały czy czasowy.
Wiedziałeś, w jaką rodzinę niemiecką się wżeniłeś, a mimo to płodziłeś dzieci, bo wszak nie jedno, prawda?
Trudno było tobie pojąć i ogarnąć, że skoro tam osiadłeś po wcześniejszych zabiegach o azyl, pobyt, obywatelstwo, to uważałeś i myślałeś, że Niemcy pozwolą akurat tylko tobie na odstępstwa od obwiązujących zasad i prawa, które tam obowiązuje wszystkim nie tak jak jest to w II PRL, gdzie są równi i równiejszymi oraz totalne bezprawie w myśl hasła - RÓBTA, CO CHCETA!
Niestety łżesz we wszystkim jak tylko otworzysz organ oralny, a ja mam już tego twojego kłamstwa poganianego kłamstwem po prostu DOŚĆ.
Rozumiesz, czy mam napisać to jeszcze raz, po jednej literce, sylabami czy dużymi literami?
Jeśli tak to tak napiszę, byś pojął, że nie masz tu tylko zidiociałych słuchaczy, którzy łykną każde bzdury wypisywane przez łgarza i kłamcę.
Jesteś nie gorszym kłamcą jak Michniki, Kuczyńskie, Borsuki, Bolki, Krzywe i proste nosy.
Gardzę tobą i twoimi rodzicami za to, że tak źle ciebie wychowali i za to, że pozwalają na twoje wierutne kłamstwa rozpowiadane publicznie, w tym opluwania swoich bądź, co bądź dzieci, którym przypiąłeś publicznie swoim dzieciom łatkę prawnuków esesmanów.
Nie napiszę tego, co o tobie myślę publicznie tylko z powodu, że musiałbym się wstydzić słów, jakimi powinienem ciebie tu i teraz nazwać publicznie.
Jesteś jednym z najgorszych okazów turystów i flanelek, jakie się tu pałętają i pałętały.
Postanowiłem też napisać list tak do Redakcji RB, TV Trwam jak i o. Tadeusz Rydzyka, by w końcu przejrzeli na oczy i przestali zadawać się i poświęcać czas antenowy łgarzowi, bo jak dla mnie ojcem i rodzicem jesteś żadnym.
Plwam na takie nic z nicości.
Z należnymi łgarzom wyrazami.
Obibok na własny koszt
EOT
Obibok...
Długie to, ale było warto!
Dziękuję za wsparcie:-)
UFFFF!
Po prostu tak uważam i taką mam opinię o tych wszystkich, którzy wleźli do władzy i swoją piersi wypchnęli do odznaczeń pod byle pozorem.
Wiesz, że większość wśród odznaczonych po 1989 roku stanowią jak nie komunistyczni zbrodniarze, pośrednicy i tylko w 1/3 ofiary.
W pierwszej kolejności byli odznaczeni bojówkarze od Bolka i Borsuka.którzy przez dziesięciolecia prześladowali tych, którzy byli w tzw. Gwiazdozbiorze i przeciwko ich św. Magdalence i jej okrągłemu ołtarzowi.
Znam tak wieli, że gdyby przyszło ich odznaczać za 48. godzinne zatrzymanie, to spod orderów wypłynęły by ichnie jeno flaczki.
Z odznaczeniami jak i z wpisem do Encyklopedii Solidarności jak podobnie.
Dostają je ci którzy o to sami występują, w oparciu polecających świadków z koterii, a w ES ci, którzy sami napiszą sobie laurkę biogram.
Ci którzy nie zrobią ani jednego ani drugiego pozostaną bezimiennymi, acz też wyklętymi przez komunistów i tych od okrągłego ołtarza poświęconemu WRONie, Kiszczakowi i tym Magdalenki.
Jak zwykle z należnymi Tobie pozdrowieniami.
Obibok na własny koszt
@Onwk
Notki biograficzne w Encyklopedii Solidarności, powiadasz...
A ja znam takich, co jeszcze w latach `90 załatwili sobie zaliczenie "konspiracji" do stażu pracy dla ZUS... Zabawne, nie?
Pozdrawiam
@TŁ - Och, nie wiem czy zauważyłeś, że
No i kto to to robi?
Czyżby to był kolejny rok spadających gwiazd Solidarności, tym razem walczącej.
Morawicki, Pinior...............
O tym ZUS słyszałem, bo chyba Borsuk i Bolek też są na tej liście.
W każdym bądź razie Michał D. działacz podlaskiej Solidarności, a wcześniejszy sekretarz gminny PZPR ma ciągłości pracy w ZUS, a nawet jak się nie mylę ma swoją komunistyczną konspirację jako działacz Solidarności zaliczoną jako lata składkowe, o tak.
Łatwo go poznasz z nazwiska z tej polecanej przeze mnie publikacji - laurce czerwonych z Podlasia, wydanej przez tamtejsza Solidarność, w której on na zjeździe regionu przede wszystkim zatroszczył się by być etatowym podrzędnym działaczem, delegatem na I WZD "S" w gdańskiej Hali Olivia.
Tradycje były kontynuowane, bo w 2004 roku w XX rocznicę mordy na Popiełuszce, został nagrodzony i uhonorowany przez kiszczakowską neo Solidarności.
chichot komuny i zbrodniarzy Kiszczaka i z PZPR nad grobem ofiary, prawda?
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
@Onwk
Akta ZUS to byłaby ciekawa lektura ;-)! Ale też mają tam pewnie zbiór zastrzeżony...
Chichot to jest taki, Obiboku, że czasem trudno wytrzymać...
Dobranoc, Obiboku. Zaraz idę spać.
@TŁ
Podobnie jak brygadzista Stanisław w publikacjach występuje innymi imionami.
Przeglądając zapisane strony w moich zakładkach stwierdziłem, że zostało usuniętych masę artykułów o budowie pomników na gdańskim Wybrzeżu w roku 1980.
Czyżby mieli zamiar podmienić budowniczych kolejnymi Krzywymi i prostymi nosami kolejnych łgarzy?
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
PS
Mg ich wszystkich walić w poroże, bo w przeciwieństwie to takich pomorskich nie pobiegłem wystawiac pierś, bo nawet nie miałem ochoty przez trzydzieśi lat pochwalić się tym co robiłem z potrzeby chwili i serca, b tak po prosytu należało robić. Tak wówczas jak i dziś, gdy jest o wiele trudniej, wręcz nieporownywalnie trudniej od czasów pierwszej jak i stanu wojennego, bo dziś menda na mendzie ssie ostatnią kroplę polskiej krwi.
Onwk.
ten komentarz Obiboka jest więcej wart niż...
PS
Plenią się u nas masowo i "emigranci" (co to w twardej walucie zarabiali w towarzystwie agentów), i "represjonowani" (za połamanie kredek), i "liderzy jedynych słusznych partii", i polityczny plankton, i śmierdzące na kilometry trupem zombie, i... gawędziarze-onaniści, tak że spod stosu tego śmiecia (reklam, ulotek, plakatów, odezw, oświadczeń i wezwań do wspólnego działania - najczęściej "no name" lub "pod przykryciem") trudno coś wartościowego wygrzebać.
Szkoda, bo mogło być (mam nadzieję, że także może) inaczej.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Dixi
Pozdrawiam,
@Traube
letniego działacza opozycji solidarnościowej.
Mój syn ma taki oto dowód na to,że brał jako 5 latek udział w manifestacjach w 1986 roku, a mimo to, mojemu synowi nawet na myśl nie przyszłoby mówić i pisać o tym, że był działaczem opozycji solidarnościowej w wieku 5 lat i jednego miesiąca.
http://kfp.pl/pic/bp/f5/wyd0798k.jpg
Żeby nie było, że to jest jakiś tam chłopak, a nie mój syn to zamieszczam inne fotografiie z tamtego okresu:
Tu jest nawet ubrany w tej samej bluzie sztruksowej.
A mimo to jak pisałem, synowi nawet do głowy by nie przyszło pisać o sobie jako o opozycjoniście solidarnościowym.
Szkoda, a właściwie brak słów.
Obibok na własny koszt
Re: @Traube
On swoich rodziców, matki i ojca się nie wstydzi praz nie unika, a wręcz odwrotnie lgnie.
Mało tego.
Mój Syn jest dumny ze mnie jako swojego ojca i ma mnie za swojego najlepszego przyjaciela, któremu powierza swoje tajemnice.
Jak sam piszesz i mówisz masz ze swoimi córkami problem, bo one jak się domyślam ciebie po prostu unikają.
Obibok na własny koszt
Obiboku...
Chciałbym tylko podkreślić, że ostatnie zdanie Twojego komentarza nie jest skierowane do mnie, bo ja nie mam córek:-), tylko do szanownego autora wpisu.
A ja tymczasem też pogooglałem i ciekawostkę sejmową znalazłem.
Możliwe, że gdzieś pan Pomorski prostował to, co mówi Nelli Rokita, ale ja tego nigdzie nie znalazłem. Miejmy nadzieję, że nam tutaj napisze.
@Traube
"UPS!!! Czyżby Mój Syn, Polak i nacjonalista się nie spodobał?"
Nie wiem dlaczego i z jakiego powodu program zmienił temat i wstawiła "Re Traube"?
Mój komentarz był do autora, który oflagował prawie wszystkie moje posty, miast dać dowód na te swoje łgarstwa i konfabulacje.
Za głupią druplę przepraszam i pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
@Dixi
Wirtualnie trudno zgnieść, więc ją chociaż posyp.
;-))
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
PS
Nawet bym obstawił, a zapewne szybciej bym trafił niż TW Bolek w kolekturze SB.
Onwk.
żadna, Obiboku...
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Polecam, oryginalna pisownia, komentarze do zabierania dzieci
Re: Dziecko ma być niemieckie i już!
Ta notka tylko z powodu steku kłamstw zawartych w stopce winna wylądować w piwnicy, a już z całą pewnością nie powinna być promowana prze Redakcję NP.
Rzekłem.
Obibok na własny koszt
Uzupełnienie do wcześniejszego mojego komentarza
/Opracowano na podstawie publikacji;
Instytutu Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Gdańsku Delegatura w Bydgoszczy, „TRZYNASTEGO GRUDNIA ROKU PAMIĘTNEGO..”,
INTERNOWANI W STANIE WOJENNYM Z POWODÓW POLITYCZNYCH Z WOJEWÓDZTW BYDGOSKIEGO, ELBLĄSKIEGO, GDAŃSKIEGO, SŁUPSKIEGO, TORUŃSKIEGO l WŁOCŁAWSKIEGO,
Opracował zespół: Piotr Brzeziński, Krzysztof Filip, Igor Hałagida, Arkadiusz Kazański, Katarzyna Maniewska, Karol Nawrocki, Krzysztof Osiński, Przemysław Wójtowicz, Pod redakcją Igora Hałagidy, Bydgoszcz-Gdańsk 2011/
Nazwiska wszystkich internowanych rozpoczynające się na literę „P”:
Pacewicz-Sobótka Jan, ur. 23 VI 1960 - członek NSZZ „Solidarność" w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. 13 XII 1981-29 IV 1982 internowany w Strzebielinku.
Paluszak Włodzimierz, ur. 12 II1940 - pracownik Stoczni Gdańskiej im. Lenina, po wprowadzeniu stanu wojennegouczestnik strajku (14-16 XII 1981) w zakładzie pra¬cy. 16 XII 1981-15 II 1982 internowany w Iławie.
Pawełek Waldemar, ur. 18 VII 1960 - pracownik Przedsiębiorstwa Państwowego „Polmozbyt" w Gdańsku, po
wprowadzeniu stanu wojennego uczestnik demonstracji (16-17 XII 1981) w Gdańsku, według dokumentów SB
„podejmuje działalność o skutkach anarchizujących życie społeczeństwa województwa gdańskiego". 17 XII 1981-6 I 1982 internowany w Iławie.
Pawlak Edward, ur. 13 X 1961 - student Politechniki Gdańskiej, uczestnik demonstracji (3 V 1982) w Gdańsku, według dokumentów SB „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że przebywając na wolności, nie będzie przestrzegać porządku prawnego". 7 V-2 VI 1982 internowany w Iławie.
Pawłowski Krzysztof, ur. 12 V 1958 - sympatyk RMP, fotograf w ZR, po ogłoszeniu stanu wojennego drukarz i
kolporter ulotek. 5 11-21 VI 1982 internowany w Iławie, a następnie (21 VI-13 VII 1982) w Kwidzynie.
Pelowski Maciej Albin, ur. l III 1952 - członek NSZZ „Solidarność" w Spółdzielczych Zakładach Gumowych im. Mariana Buczka w Redzie, przewodniczący KZ, uczestnik strajku (14-16 XII 1981) w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. 16 XII 1981- 28 V 1982 internowany w Iławie, a następnie (28 V-23 VII 1982) w Strzebielinku.
Petriczuk Wiktor, ur. 27 III 1946 - członek NSZZ „Solidarność" w Zarządzie Portu w Gdańsku. 5 XI-7 XII 1982
internowany w Strzebielinku.
Piekarski Marian, ur. 15 XII 1951 - współpracownik WZZ Wybrzeża, uczestnik strajku sierpniowego w 1980 w Fabryce Urządzeń Okrętowych „Techmet" w Pruszczu Gdańskim, członek KS, członek NSZZ „Solidarność", przewodniczący KZ, delegat na I WZD Regionu Gdańskiego, członek ZR (do listopada 1981), 17 XII 1981 zwolniony z pracy za próbę zorganizowania strajku. 12 V-21 VI 1982 internowany w Iławie, a następnie (21 VI-23 VII 1982) w Kwidzynie.
Pienkowska Alina, ur. 12 11952 - pielęgniarka w Przemysłowym Zespole Opieki Zdrowotnej przy Stoczni Gdańskiej im. Lenina, członkini WZZ Wybrzeża, uczestniczka strajku sierpniowego w 1980 w stoczni, przewodnicząca KS w stoczniowej przychodni, członkini Prezydium MKS, współredaktorka 21 postulatów, sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych, członkini NSZZ „Solidarność", członkini Prezydium MKZ i przewodnicząca Krajowej Sekcji Służby Zdrowia, delegatka na I WZD Regionu Gdańskiego, członkini ZR (do listopada 1981), delegatka na I KZD. 13-16 XII 1981 internowana w Strzebielinku i w areszcie śledczym w Gdańsku, a następnie w Bydgoszczy-Fordonie (16 XII 1981-9 I 1982) oraz Gołdapi (10 1-23 VII 1982).
Pieńkowski Roman, ur. 7 X 1951 - członek NSZZ „Solidarność" w Biurze Projektowo-Konstrukcyjnym Stoczni Gdańskiej im. Lenina, redaktor naczelny zakładowego „Biuletynu Informacyjnego >Solidarność<". 13-23 XII 1981 internowany w Strzebielinku.</p>
Pietrucha Tadeusz, ur. 21 IX 1934 - członek NSZZ „Solidarność" w Polskich Liniach Oceanicznych w Gdyni, członek Prezydium KZ i jej przewodniczący. 13 XII 1981-2 XII 1982 internowany w Strzebielinku.
Pilachowski Zbigniew, ur. 18 II 1958 - członek NZS, etatowy pracownik BIPS (sekretarz redakcji ds. organizacyjnych). 14 XII 1981-24 VII 1982 internowany w Strzebielinku.
Pionk Hubert Jan, ur. 8 V 1943 - członek NSZZ „Solidarność" w Zakładach Mechaniki Precyzyjnej „Unitra-Magmor" w Gdańsku, przewodniczący KZ. 191-27II1982 internowany w Strzebielinku.
Piotrowski Mieczysław, ur. 7 I 1940 - członek NSZZ „Solidarność" w Zarządzie Portu w Gdańsku, przewodniczący Komisji Rewizyjnej KZ. 5 XI-7 XII 1982 internowany w Strzebielinku.
Pirowski Jarosław, ur. 13 XI 1959 - członek NSZZ „Solidarność", etatowy pracownik ZR (Radiowej Agencji
„Solidarność"). 14 XII 1981-23 VII 1982 internowany w Strzebielinku.
Pisarski Artur, ur. 31 III 1964 - uczeń Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr l w Gdańsku, społeczny kolporter ZR. 14 XII 1981-29 IV 1982 internowany w Strzebielinku, a następnie (29 IV-10 V 1982) w Iławie.
Plewa Romuald, ur. 18 II 1953 - student Politechniki Gdańskiej, fotograf-dokumentalista początków NSZZ
„Solidarność", współpracownik Sekcji Historycznej przy MKZ. 17 V-12 VII 1982 internowany w Strzebielinku.
Płaza Andrzej, ur. l XII 1954 - pracownik Stoczni Gdańskiej im. Lenina, po wprowadzeniu stanu wojennego uczestnik strajku (14-16 XII 1981) w zakładzie pracy. 16 XII 1981-17 II1982 internowany w Iławie.
Pobidyński Jarosław Lech, ur. 20 11961 - niepracujący, członek Gdańskiego Środowiska Narodowego, współwydawca prasy bezdebitowej (m.in. „Przeglądu Gdańskiego"). 13 II-9 III 1982 internowany w Strzebielinku.
Popliński Walter, ur. 21 IX 1941 - członek NSZZ „Solidarność" w Zakładzie Transportowo-Spedycyjnym „Transocean" w Gdyni, członek Prezydium KZ. 13 XII 1981-12 II1982 internowany w Strzebielinku.
Popławski Zdzisław, ur. 14 I 1945 - członek NSZZ „Solidarność" w Gdańskiej Stoczni Remontowej, jeden z inicjatorów strajku (13 IV 1982) w zakładzie pracy. 12 V-23 VI 1982 internowany w Strzebielinku.
Poziomski Antoni, ur. 16 X1953 - członek NSZZ „Solidarność" w Polskich Liniach Oceanicznych w Gdyni,
przewodniczący koła związkowego. 13 XII 1981-3 VII 1982 internowany w Strzebielinku.
Poźniak Zbigniew, ur. 2 XII 1957 - członek NSZZ „Solidarność" w Zakładzie Trans-portowo-Spedycyjnym „Transocean"w Gdyni, członek KZ, redaktor zakładowego „Biuletynu Informacyjnego KZ". 13 XII 1981-12 VII 19 82 internowany w Strzebielinku.
Prądzyński Ludwik, ur. 5 X 1956 - współpracownik WZZ Wybrzeża, współorganizator strajku sierpniowego w 1980 w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, członek KS, członek NSZZ „Solidarność", członek Komitetu Założycielskiego (następnie KZ), wiceprzewodniczący Komisji Wydziałowej Wydziału K-3. 13 XII 1981-24 VII 1982 internowany w Strzebielinku.
Przysiężny Leszek, ur. 14 VI1959 - student Politechniki Gdańskiej, członek Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego NZS, wiceprzewodniczący Prezydium KKK NZS. 13 XII 1981-29 IV 1982 internowany w Strzebielinku.
Plik PDF pochodzi z archiwum IPN i nosi nazwę: internowani.pdf
Plik jest dostępny do pobrania w Internecie.
Obibok na własny koszt
Re: Dziecko ma być niemieckie i już!
Na spacerniaku
22 D. Stola, op. cit., s. 315.
IPN - Wykaz aresztowanych od 13 grudnia 1981 roku do 1990 roku
Pabisiak Jarosław, 09-12-1957, imię ojca: Edmund
Pacholczyk Marek Jerzy, 23-06-1962, imię ojca: Zdzisław
Pacula Jan, 17-10-1941, imię ojca: Wojciech
Pacuła Stanisław, 06-07-1954, imię ojca: Wojciech
Paczyński Włodzimierz, 16-01-1953, imię ojca: Stefan
Padurska Regina, 02-10-1955, imię ojca: Jan
Paja Maria, 14-01-1959, imię ojca: Mieczysław
Pajda Krzysztof, 02-09-1963, imię ojca: Alfred
Paklepa Dariusz Tomasz, 30-05-1963, imię ojca: Jerzy
Pakoński Krzysztof, 20-09-1947, imię ojca: Mieczysław
Pakuła Zbigniew, 29-09-1957, imię ojca: Franciszek
Palka Grzegorz, 08-05-1950, imię ojca: Michał
Palka Mirosława, 30-03-1961, imię ojca: Mieczysław
Paluch Andrzej, 30-08-1953, imię ojca: Julian
Paluch Józef, 29-12-1951, imię ojca: Antoni
Paluch Leszek, 06-05-1950, imię ojca: Józef
Paluch Maria, 31-10-1931, imię ojca: Paweł
Paluszak Jan, 23-05-1950, imię ojca: Stanisław
Paluszek Ewa Dorota, 12-03-1953, imię ojca: Edward
Pałczyński Marek, 26-05-1963, imię ojca: Kazimierz
Pałtys Kazimierz, 27-07-1954, imię ojca: Tadeusz
Pałubicki Janusz, 02-01-1948, imię ojca: Jan
Pałubicki Jerzy, 30-07-1940, imię ojca: Jan
Pałucki Krzysztof, 06-12-1956, imię ojca: Edmund
Pałuczak Grzegorz, 18-04-1957, imię ojca: Tadeusz
Pałuszyński Zdzisław Kazimierz, 22-11-1943, imię ojca: Bonifacy
Pamuła Marian, 09-05-1937, imię ojca: Władysław
Panasiuk Piotr, 19-09-1963, imię ojca: Bolesław
Pancerz Andrzej, 20-06-1948, imię ojca: Jan
Panek Tadeusz, 27-10-1956, imię ojca: Władysław
Pankanin Piotr, 29-06-1956, imię ojca: Benedykt
Pankowski Antoni, 01-10-1956, imię ojca: Józef
Papież Stanisław, 29-03-1965, imię ojca: Erazm
Parczyński Bogusław Stanisław, 12-04-1950, imię ojca: Stanisław
Parkita Janusz, 30-05-1952, imię ojca: Stanisław
Partyka Krzysztof Adam, 24-05-1960, imię ojca: Stanisław
Partyka Małgorzata, 06-08-1957, imię ojca: Michał
Partyka Mieczysław, 25-09-1954, imię ojca: Paweł
Pasieka Marian, 10-05-1935, imię ojca: Adam
Pasoń Jadwiga, 09-10-1948, imię ojca: Wacław
Pastuszewski Bronisław, 13-09-1947, imię ojca: Czesław
Pastuszewski Stefan, 19-08-1949, imię ojca: Czesław
Pastuszko Wiesław, 08-12-1944, imię ojca: Jan
Pastwa Tomasz, 15-04-1961, imię ojca: Roman
Paszkiewicz Włodzimiera, 25-12-1943, imię ojca: Władysław
Paszkiewicz Janusz Jerzy, 10-05-1950, imię ojca: Franciszek
Paszko Eugeniusz, 01-11-1949, imię ojca: Bronisław
Paszkowski Jerzy, 05-08-1958, imię ojca: Kazimierz
Pasznik Dariusz, 20-11-1964, imię ojca: Jarosław
Pater Andrzej Zygmunt, 26-05-1957, imię ojca: Jerzy
Patora Krzysztof, 10-02-1952, imię ojca: Walenty
Patrzałek Edmund, 15-04-1949, imię ojca: Jan
Patyk Grzegorz, 29-05-1954, imię ojca: Antoni
Patyk Zbigniew, 06-02-1958, imię ojca: Marian
Pawelec Piotr, 30-07-1964, imię ojca: Stanisław
Pawełczak Marek, 29-04-1963, imię ojca: Ludwik
Pawełczyk Ryszard, 15-03-1954, imię ojca: Kazimierz
Pawełkiewicz Bogusław, 27-05-1964, imię ojca: Jerzy
Pawlak Maciej, 05-07-1955, imię ojca: Jerzy
Pawlak Maria, - - , imię ojca: brak
Pawlak Roman, 28-07-1954, imię ojca: Edmund
Pawlęga Kazimierz, 12-08-1954, imię ojca: Jan
Pawlicki Roman, 28-02-1935, imię ojca: Ignacy
Pawlik Andrzej, 08-01-1951, imię ojca: Wincenty
Pawlik Jerzy, 14-08-1930, imię ojca: Józef
Pawluk - Jaszczuk Lech, 19-08-1955, imię ojca: Władysław
Pawlus Józef, 07-03-1946, imię ojca: Władysław
Pawluś Adam, 20-05-1955, imię ojca: Wojciech
Pawlyta Piotr, 05-05-1953, imię ojca: Konrad
Pawłowski Roman, 14-10-1948, imię ojca: Piotr
Pawłowski Ryszard, 03-04-1951, imię ojca: Dionizy
Pawłowski Stanisław, - - , imię ojca: -
Pawłowski Jacek, 05-11-1961, imię ojca: Andrzej
Pawłowski Piotr, 25-06-1955, imię ojca: Bernard
Pazdej Ryszard, 23-08-1957, imię ojca: Henryk
Paździor Adam, 12-08-1955, imię ojca: Kazimierz
Paździor Czesław, 15-04-1945, imię ojca: Józef
Pączek Roman Stanisław, 11-07-1955, imię ojca: Stanisław
Pąk Henryk, 02-01-1958, imię ojca: Bartłomiej
Pelc Janusz, 03-09-1935, imię ojca: Franciszek
Pelc Waldemar, 07-09-1956, imię ojca: Władysław
Pelowski Maciej, 01-03-1952, imię ojca: Józef
Pełka Jan, 08-12-1939, imię ojca: Roman
Perchał Andrzej, 20-11-1944, imię ojca: Rudolf
Peret Adam, 15-09-1946, imię ojca: Roman
Perkowski Adam, 23-12-1953, imię ojca: Konstanty
Peroń Janusz, 31-05-1951, imię ojca: Ferdynand
Perski Józef, 23-02-1936, imię ojca: Stefan
Perucki Andrzej, 24-04-1967, imię ojca: Czesław
Petecki Jerzy, 10-09-1952, imię ojca: Józef
Petlicki Jerzy, 25-11-1948, imię ojca: Władysław
Pędzich Franciszek, 06-12-1936, imię ojca: Stanisław
Pędziński Ryszard, 28-09-1947, imię ojca: Roman
Pędzisz Marzena, 10-05-1964, imię ojca: Eugeniusz
Pękala Krzysztof, 05-08-1963, imię ojca: Wacław
Pękala Mariusz, 10-04-1965, imię ojca: Benedykt
Pękala Mirosław, 23-07-1965, imię ojca: Remigiusz
Pęksyk Zygmunt, 24-04-1949, imię ojca: Adam
Pęski Leszek, 06-07-1952, imię ojca: Czesław
Piasecki Adam Józef, 16-12-1951, imię ojca: Józef
Piasecki Dariusz, 23-03-1963, imię ojca: Józef
Piasecki Tadeusz Andrzej, 29-10-1950, imię ojca: Zdzisław
Piaseczny Marian, 17-08-1933, imię ojca: Jan
Piaskowska Ewa, 14-09-1959, imię ojca: Jan
Piątek Henryk, 19-01-1949, imię ojca: Stanisław
Piątka Bolesław, 21-10-1932, imię ojca: Józef
Piątkowska Jadwiga, 22-12-1949, imię ojca: Tadeusz
Piątkowski Wiesław, 01-08-1945, imię ojca: Władysław
Pichur Julian, 04-05-1953, imię ojca: Stefan
Piech Stanisław, 18-05-1954, imię ojca: Władysław
Piechocki Krzysztof, 05-12-1952, imię ojca: January
Piechocki Marek, 18-12-1950, imię ojca: Stanisław
Piechowiak Ryszard, 18-01-1948, imię ojca: Celestyn
Piechowski Andrzej, 29-11-1957, imię ojca: Hubert
Piechowski Zbigniew Jerzy, 17-02-1956, imię ojca: Hubert
Piechowski Adam, 26-09-1950, imię ojca: Leszek
Piecki Andrzej, 19-12-1947, imię ojca: Marian
Piecuch Aleksander, 12-06-1961, imię ojca: Mieczysław
Pieczarka Józef, 11-11-1949, imię ojca: Wiktor
Pieczarkowski Janusz, 06-01-1955, imię ojca: Adam
Pieczeniewski Jacek, 08-04-1957, imię ojca: Jerzy
Pieczonka Tomasz Józef, 02-03-1964, imię ojca: Kazimierz
Piekarczyk Artur Jan, 17-10-1963, imię ojca: Leon
Piekarska Zofia, 09-12-1921, imię ojca: Władysław
Piekarski Jerzy, 21-01-1954, imię ojca: Stanisław
Piekart Ryszard, 27-07-1937, imię ojca: Wacław
Piekarz Tadeusz, 27-10-1941, imię ojca: Józef
Pienszka Waldemar, 20-05-1963, imię ojca: Jan
Pieńkowski Adam, 17-04-1939, imię ojca: Rajmund
Pieńkowski Andrzej, 05-07-1963, imię ojca: Jerzy
Pieróg Antoni, 14-01-1942, imię ojca: Antoni
Pierzchalski Marian Stanisław, 14-04-1957, imię ojca: Bogumił
Pieszko Jerzy, 21-04-1951, imię ojca: Jan
Pietkiewicz Mirosław, 01-02-1960, imię ojca: Gerard
Pietras Anna, 29-05-1938, imię ojca: Stanisław
Pietrasiewicz Tomasz, 21-08-1955, imię ojca: Zygfryd
Pietrowicz Maria, 23-11-1957, imię ojca: Aleksander
Pietruczanis Zdzisław, 28-02-1943, imię ojca: Stefan
Pietrukaniec Robert , 17-01-1965, imię ojca: Adam
Pietrusa Jadwiga Teresa, 09-04-1951, imię ojca: Jan
Pietruszewski Stanisław, 16-03-1937, imię ojca: Jan
Pietruszyńska Genowefa, 22-08-1945, imię ojca: Jan
Pietryk Grzegorz, 28-08-1952, imię ojca: Bronisław
Pietryk Henryk, 01-01-1956, imię ojca: Bronisław
Pietrzak Ryszard, 14-05-1960, imię ojca: Franciszek
Pietrzak Tadeusz, 11-03-1949, imię ojca: Karol
Pietrzak Wojciech Marian, 02-02-1960, imię ojca: Henryk
Pietrzak Zbigniew Waldemar, 16-04-1955, imię ojca: Mieczysław
Pietrzak Antoni, 26-08-1953, imię ojca: Ignacy
Pietrzak Jacek, 05-08-1965, imię ojca: Tadeusz
Pietuch Jan, 01-11-1932, imię ojca: Bolesław
Pigłowski Bogdan, 16-04-1949, imię ojca: Roman
Pigoń Zenon, 29-06-1940, imię ojca: Józef
Pikos Joanna, 11-11-1949, imię ojca: Marian
Pikul Antoni, 04-01-1954, imię ojca: Tadeusz
Pilch Józef Adam, 06-03-1949, imię ojca: Zygmunt
Pilch Marian, 07-10-1951, imię ojca: Henryk
Pilipiec Tomasz, 02-10-1959, imię ojca: Aleksander
Piłka Marian, 16-06-1954, imię ojca: Ludwik
Pińkowski Józef, 25-03-1946, imię ojca: Władysław
Piotrowicz Maria, 13-01-1945, imię ojca: Stanisław
Piotrowska Biesiekierska Krystyna, 02-09-1932, imię ojca: Henryk
Piotrowski Krzysztof, 22-12-1965, imię ojca: Marian
Piotrowski Andrzej, 04-10-1956, imię ojca: Henryk
Piotrowski Edward, 13-10-1941, imię ojca: Stanisław
Piotrowski Jan, 08-02-1959, imię ojca: Antoni
Piotrowski Jan, 14-08-1961, imię ojca: Marian
Piotrowski Krzysztof, 13-12-1964, imię ojca: Edward
Piórecki Marek, 27-08-1964, imię ojca: Eugeniusz
Piórkowski Stanisław, 19-12-1958, imię ojca: Franciszek
Piras Zbigniew, 03-01-1950, imię ojca: Tadeusz
Piróg Marta, 09-01-1960, imię ojca: Józef
Pirtynis Hilary, 16-12-1953, imię ojca: Franciszek
Piskier Ewa, 11-02-1961, imię ojca: Leszek
Piskorek Henryk, 17-09-1955, imię ojca: Edmund
Piszczek Mieczysław, 15-06-1948, imię ojca: Ludwik
Piwowar Bronisław, 26-02-1946, imię ojca: Stanisław
Piwowar Zbigniew Zdzisław, 03-07-1958, imię ojca: Stanisław
Piwowarczyk Leszek, 03-01-1943, imię ojca: Antoni
Piwowarski Zdzisław, 11-03-1963, imię ojca: Lech
Plasota Kazimierz, 18-02-1946, imię ojca: Jan
Pleczuk Danuta Czesława, 19-04-1960, imię ojca: Witold
Plencler Mariusz, 21-11-1959, imię ojca: Wiktor
Plewako Krzysztof Antoni, 31-01-1947, imię ojca: Marian
Plisow Robert, 16-09-1953, imię ojca: Włodzimierz
Plotecka Marzena, 01-09-1965, imię ojca: Ginter
Pluciński Kazimierz, 15-02-1947, imię ojca: Wacław
Pluciński Zbigniew, 21-06-1949, imię ojca: Tadeusz
Pluta Sylwester, 30-08-1962, imię ojca: Mirosław
Pluta Andrzej, 26-11-1962, imię ojca: Michał
Plutecki Ludwik, 21-08-1913, imię ojca: Ignacy
Płaczek Aleksander, 05-09-1964, imię ojca: Adam
Płatek Bogdan, 27-06-1955, imię ojca: Jerzy
Płatek Stanisław, 05-02-1951, imię ojca: Paweł
Pławiński Tadeusz, 12-12-1951, imię ojca: Henryk
Płażewski Kajetan, 02-08-1959, imię ojca: Kajetan
Płoński Stanisław, 16-05-1956, imię ojca: Jan
Płuciennik Maria Bogumiła, 02-03-1946, imię ojca: Wawrzyniec
Pocica Jerzy Janusz, 28-09-1960, imię ojca: Józef
Pocztowski Józef, 21-05-1952, imię ojca: Jan
Podanowski Henryk, 30-04-1956, imię ojca: Władysław
Poddębski Jerzy, 20-03-1960, imię ojca: Józef
Podgórski Marian, 24-05-1947, imię ojca: Mieczysław
Podkrólewicz Tomasz, 28-09-1963, imię ojca: Józef
Podlasek Tadeusz, 22-06-1955, imię ojca: Stanisław
Podlasiewicz Grzegorz, 24-08-1963, imię ojca: Stefan
Podlaszewski Edward, 08-12-1957, imię ojca: Henryk
Podsiadło Henryk, 03-11-1943, imię ojca: Marian
Podsiadło Małgorzata, 12-10-1963, imię ojca: Tadeusz
Podworska Krystyna, 22-02-1934, imię ojca: Wacław
Pogorzelec Jarosław, 25-01-1961, imię ojca: Czesław
Pogorzelski Kazimierz, 11-05-1948, imię ojca: Stefan
Pogorzelski Stanisław, 04-01-1939, imię ojca: Jan
Pokrywka Halina, 19-01-1955, imię ojca: Michał
Polak Józef, - - , imię ojca: Piotr
Polak Józef, 17-02-1931, imię ojca: Piotr
Polak Jerzy Jakub, 06-01-1953, imię ojca: Mieczysław
Polaszek Janusz, 28-06-1958, imię ojca: Lech
Polcyn Roman, 21-06-1957, imię ojca: Antoni
Polkowski Andrzej, 22-10-1950, imię ojca: Jan
Poll Zdzisław Jan, 03-02-1948, imię ojca: Jan
Polok Paweł, 18-04-1962, imię ojca: Paweł
Polonis Ryszard, 12-07-1963, imię ojca: Edward
Połeć Paweł Piotr, 11-08-1951, imię ojca: Stefan
Połowniak Jerzy, 02-08-1961, imię ojca: Ryszard
Połubok Alina, 28-12-1952, imię ojca: Edward
Pomirski Mirosław, 31-08-1954, imię ojca: Julian
Ponceleusz Zbigniew, 04-01-1949, imię ojca: Eugeniusz
Popek Andrzej, 30-10-1957, imię ojca: Franciszek
Popek Krysztof, 02-05-1965, imię ojca: Antoni
Popiel Marek, 26-04-1958, imię ojca: Wiesław
Popiel Olgierd, 28-04-1965, imię ojca: Jan
Popiel Ryszard, 28-04-1965, imię ojca: Jan
Popiel Adam, 14-08-1944, imię ojca: Karol
Popielczyk Grzegorz, 20-03-1945, imię ojca: Feliks
Popielski Zbigniew Mariusz, 24-10-1961, imię ojca: Ryszard
Popiołek Marian, 30-06-1963, imię ojca: Stanisław
Popławski Józef, 19-04-1957, imię ojca: Jan
Popławski Waldemar, 18-08-1939, imię ojca: Leon
Poprawski Wojciech, 20-02-1942, imię ojca: Franciszek
Porawski Andrzej, 01-03-1951, imię ojca: Roman
Porc Stanisław, 05-04-1934, imię ojca: Stefan
Porczak Teresa Bogusława, 09-09-1963, imię ojca: Roman
Porębski Kazimierz, 02-01-1935, imię ojca: Rudolf
Poroszewski Andrzej, 06-06-1949, imię ojca: Tadeusz
Porowski Piotr, 09-05-1956, imię ojca: Kazimierz
Posmyk Bogusław, 16-11-1954, imię ojca: Bolesław
Postrożny Jan, 03-06-1959, imię ojca: Antoni
Pośpieszny Bogdan, 24-07-1958, imię ojca: Franciszek
Potarzyńska Beata, 31-10-1951, imię ojca: Tadeusz
Potaśniczak Ryszard , 01-09-1949, imię ojca: Michał
Potocki Jerzy Witold, 15-02-1942, imię ojca: Witold
Potoczny Wojciech, 15-04-1962, imię ojca: Antoni
Potoczny Henryk, 09-08-1956, imię ojca: Adam
Powalski Edward, 31-07-1953, imię ojca: Antoni
Powolny Tadeusz, 05-10-1950, imię ojca: Józef
Pozorski Jerzy, 28-11-1947, imię ojca: Bronisław
Poźniak Bogusław, 25-06-1961, imię ojca: Mieczysław
Późniak Tadeusz Janusz, 20-11-1946, imię ojca: Kazimierz
Pralicz Ferdynand, 24-04-1945, imię ojca: Ferdynand
Prendota Janusz, 19-02-1959, imię ojca: Marian
Presman Michał Błażej, 03-02-1947, imię ojca: Aleksander
Pręgowski Artur, 03-09-1963, imię ojca: Kazimierz
Prężyna Ryszard, 19-07-1940, imię ojca: Jan
Prochal Jerzy, 24-05-1946, imię ojca: Józef
Prochownik Tadeusz, 28-10-1956, imię ojca: Bronisław
Prokopiuk Sławomir, 15-11-1960, imię ojca: Piotr
Prokopowicz Krystyna, 25-10-1929, imię ojca: Władysław
Prot Janusz Stanisław, 06-04-1959, imię ojca: Jan
Protzner Krzysztof, 23-07-1953, imię ojca: Alojzy
Prószyński Roman, 11-01-1955, imię ojca: Eugeniusz
Prucnal Henryk, 19-01-1943, imię ojca: Józef
Pruszkowski Zdzisław, 18-10-1958, imię ojca: Jan
Prymak Anna Wanda, 26-07-1933, imię ojca: Józef
Przasnyski Maciej Bolesław, 25-06-1956, imię ojca: Anhello
Przedpełska Anna, - - , imię ojca: (-)
Przeradzki Stanisław, 05-06-1934, imię ojca: Bolesław
Przesmycki Krzysztof, 19-03-1945, imię ojca: Tadeusz
Przewieźlik Andrzej, 18-01-1951, imię ojca: Marian
Przybyliński Roman, 09-01-1955, imię ojca: Mieczysław
Przybylski Bogdan Kazimierz, 13-03-1944, imię ojca: Franciszek
Przybył Stanisław, 14-09-1957, imię ojca: Anastazy
Przybyła Marek, 17-03-1954, imię ojca: Stanisław
Przybyłko Włodzimierz, 16-02-1936, imię ojca: Czesław
Przybyłowski Apolinary, 14-01-1941, imię ojca: Apolinary
Przychodzki Jan, 13-05-1953, imię ojca: Mikołaj
Przygodziński Aleksander, 23-01-1942, imię ojca: Stefan
Przygócki Mirosław, 13-08-1957, imię ojca: Józef
Przymorski Piotr, 29-04-1963, imię ojca: Benedykt
Przystaj Urszula, 18-05-1961, imię ojca: Franciszek
Przystaś Sławomir, 25-09-1960, imię ojca: Zbigniew
Przytuła Stanisław Franciszek, 23-05-1952, imię ojca: Franciszek
Przywarka Piotr, 11-05-1959, imię ojca: Paweł
Psujek Julian Wawrzyniec, 08-06-1944, imię ojca: Eugeniusz
Psujek Maciej, 12-05-1947, imię ojca: Eugeniusz
Psuta Wiesław, 31-01-1955, imię ojca: Jerzy
Pszczoła Cezary, 11-02-1963, imię ojca: Henryk
Pszczółkowski Stanisław, 01-04-1946, imię ojca: Aleksander
Ptak Marek, 30-06-1950, imię ojca: Zbigniew
Ptaszek Irena, 31-10-1947, imię ojca: Marian
Ptaszkiewicz Sławomir, 27-03-1961, imię ojca: Szczepan
Pucher Krystian, 25-11-1942, imię ojca: Teodor
Puczkowski Zbigniew , 01-03-1936, imię ojca: Czesław
Puczydłowski Jan, 05-12-1954, imię ojca: Aleksander
Pudliński Marek, 26-10-1948, imię ojca: Witold
Pulchny Anna, 18-05-1956, imię ojca: Zdzisław
Pulikowski Roman, 09-07-1954, imię ojca: Franciszek
Puła Tomasz Ryszard, 30-09-1966, imię ojca: Tadeusz
Purolczak Marianna, 30-11-1935, imię ojca: Stanisław
Puryja Andrzej, 14-09-1959, imię ojca: Jarosław
Pusz Ryszard, 29-04-1952, imię ojca: Zdzisław
Puzio Ryszard, 06-02-1956, imię ojca: Stanisław
Pyrkosz Marian, 01-04-1959, imię ojca: Romuald
Pyskło Jerzy, 06-04-1952, imię ojca: Stanisław
Pyszko Mirosław, 03-08-1959, imię ojca: Stanisław
Pytlarz Janusz, 06-11-1948, imię ojca: Mieczysław
Pyzio Arkadiusz, 12-01-1947, imię ojca: Eugeniusz
ZA:http://www.13grudnia81.pl/sip/index.php?opt=3&n=P
Nie figuruje tam nazwisko Wacława Pomorskiego - ojciec tego kłamcy, który zamiast udowodnić kwestionowane nie tylko przeze mnie dane, to zgłaszając moje i innych komentarze jako rzekome naruszenia jedynie potwierdza zasadność Naszych opinii.
Kłamca jest i pozostanie zwyczajnym kłamcą.
Obibok na własny koszt
PS
Tym, którym nie przeszkadzają kłamstwa i oceniającym to jako poprawną normę moralną nie było i nie jest mi po drodze do Wolnej Polski, bo z takimi jak ten kłamcami Polska nigdy być wolna i niepodległa nie będzie.
Onwk.
@Onwk
"Wacław Pomorski, ur. 16 IX 1939 w Kamienicy Szlacheckiej k. Kartuz. Ukończył Studium Nauczycielskie w Szczecinie (1961). Nauczyciel wychowania plastycznego i technicznego, wychowawca w bytowskich placówkach edukacyjnych. Od 1975 instruktor ds. plastyki w Miejskim Domu Kultury w Bytowie. Od IX 1980 w „S”, członek Prezydium MKK „S” w Bytowie. Zatrzymany 16 XII 1981, podjął głodówkę protestacyjną, zwolniony 18 XII 1981. Pod koniec lat 80. współpracownik podziemnego pisma „OKO” Międzyregionalnej Komisji Koordynacyjnej Pomorza Środkowego Koszalin-Słupsk. 1989-1990 redaktor „Biuletynu Bytowskiego”. 1990-1991 w PC, 1991-1993 przewodniczący Regionalnego Ruchu KO „S” w Słupsku. 1991-1996 w RdR, 2000-2003 w PiS, od 2004 w Partii Centrum. Autor książki W cieniu komuny. Zapiski na gorąco (2001). Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007). Rozpracowywany przez p. V RUSW w Bytowie w ramach KE krypt. Plastyk."
http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/ind...
Pozdrawiam
aneks
http://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_Centrum_%28P...
PS
"Od Sasa do lasa" najwyraźniej rodzinne:):):)
A propos:):):)
http://dyskryminacja.de.nowyekran.net/
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
@TŁ
M.i. pomników PPP/AK i Gdańskich Harcerzy oraz tablic, pod którymi w dniu 1 sierpnia 2013 r. zostawiłem po dwie polskie flagi narodowe. Dziś tylko przy tablicach na ścianie budynku Domu Harcerz "WATRA" nie "zwiędły" w przeciwieństwie do pozostałych.
AD zapisu ES.
Znałem go, a mój komentarz może być taki, że ja nie musiałem podejmować głodówki, a i tak nie dostałem nic do jedzenia poza wodą z kranu we wiadrze ocynkowanym w areszcie milicyjnym w komendzie MO w Tczewie.
Rak więc moja głodówka trwała od popołudnia 31 sierpnia 1982 r. do popołudnia 3 września 1982 r. gdy dostałem chleb, kawałek margaryny, kawę zbożową i białe szaleństwo.
W AŚ w Gdańsku śniadania były co dna takie same mleczna woda z kilkoma ziarnami ryżu lub innego paskudztwa. a Kolacje były podobne i przemienne,raz białe a raz czarne szaleństwo (twaróg lub kaszanka), tak że po tygodniu głodówka była dobrowolna, a chleb z więziennej piekarni to pod celą suszyliśmy by było czym rzucać w szczury na dziedzińcu przyszpitalnym, gdzie wylegały setki tysięcy szczurów, gdy tylko więźniowie schodzili z budowy - remontowano wówczas oddział szpitalny w AŚ w Gdańsku, na który mieliśmy widok z celi nr 34 III Oddziały Pawilonu Centralnego. Wiem jedno, że szczury nie jedzą kakao w proszku, bo tylko ono ocalało z rakiety, która zerwała się nam z kobyły.
Tak więc ja chcąc nie chcąc mimowolnie uczestniczyłem w głodówce protestacyjnej prze bite trzy doby, za to w tym czasie przeszedłem tylko w dniu 31 sierpnia 1982 r. aż 3 ścieżki zdrowia (2 w Gdańsku i jedną w Tczewie), a w kolejnych dniach podczas przesłuchań też miałem oklep i bitki, nie na talerzy wszak ale na całym ciele i nie tylko na plecach.
Wiesz @TŁ jestem bardzo ciekaw jak wyglądała ta głodówka protestacyjna w bytowskiej izbie zatrzymań, bo chyba nie tak jak głodówka w AŚ w Gdańsku w 1982 roku, prawda?
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
PS
Uważam patrząc na osiągnięcia ojca i jego syna, to mój syn powinien jak nic zostać już dawien dawno odznaczony jakimś orderem i wpisany do annałów w ES, bo nie tylko jako 5 latek protestował czynnie ale i jako niespełna 14 miesięczny wróg komunizmu zatruł się gazem podczas zadymy w Gdańsku w dniu 3 maja 1982 r. Chorował nie krócej niż tydzień po zatruciu gazami, prawda?
Onwk.
PPS
Żeby nie było że to jest fotka mojego syna z maja 1986 r. została wykonana przeze mnie podaję link od niej na dwóch stronach – na tej Dz.B. wisi bez zgody mojego syna, który jest jej zmieszczeniem oburzony, bo nadal jest przeciwnikiem budowy elektrowni atomowej jak i wówczas.
http://kfp.pl/page,propozycja,id,7531,tytul,DZIE...
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Za-13-lat-el...
Onwk.
Wojciech Leszek Pomorski, to kłamca i łgarz, który nie jest
Rzekłem to ja,
Obibok na własny koszt
Obibok...
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/464106/
niesmak, niesmak...
Rozwód - Niemcy zabierają dzieci i kasę.
PiS przegrywa wybory, kończy się pomoc i kasa...
Ta narracja jest, niestety, żenująca.
Nagle "Kto ty jesteś? Polak mały..." i "jak trwoga, to do Boga" (RM)
Powtarzam, że rozumiem dramat ojca, któremu odebrano dzieci.
Rozumiem, że Niemcy, jak to oni, są butni, brutalni, bezwzględni i z pogardą traktują słabszych, co musi budzić zarówno jak frustrację, jak gniew.
A są znowu silni, my zaś - słabi.
Dbają o swoje (temu też się nie dziwię), a my, znowu, nie...
Sprawa jest ważna, chodzi bowiem o dzieci.
Tylko czyje?
Mniejsza o tatusia.
"Nasze" czy "ich" (bo mają też mamusię)?
To poza wszystkim sprawa uderzającej i skandalicznej asymetrii w stosunkach międzynarodowych, więc polityczny i dyplomatyczny.
To także skandal na miarę cho.ernej Unii Europejskiej (która to miała nas przytulać i bronić), a nawet świata.
Moim zdaniem tym problemem powinno znów (!!!)zająć się państwo.
Może niedługo będzie mogło się zająć.
Bez takich pośredników, dodam bezlitośnie.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
@Dixi
Ci zgermanizowani, którzy mieli na Kaszubach swój mały Heinemat nigdy nie byli Kaszubami, tak jak rodziny Tusków i Dawidowskich.
To ci właśnie ruszyli od 1989 roku do Gross Faterlandu, za lepszym i łatwiejszym chlebem, bo przestraszyli się Polaków, szczególnie po wyborach w czerwcu 1989 r.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
to właśnie miałem na myśli, Obiboku!
Kombinatorów nie brakowało nigdy, ale to nie powód, żeby im pobłażać.
Mnie najbardziej wpieprza, że ludzie, którzy naprawdę napie.dalali się z komuną, brali w ryj i... do dziś tylko tyle.
Znam przypadek opozycjonistki (nie jestem uprawniony, żeby podawać jej dane), prawdziwej, która naprawdę musiała wyjechać na inny kontynent.
Jednak wróciła.
Nie potrafiła inaczej.
Może nawet minęła się na granicy z Naszym Bohaterem?
Przywiozła trochę ciężko zarobionych "twardych", kupiła małe gospodarstwo na wsi i...
Żegnaj piękny śnie o Ojczyźnie!
Zgłosiła kilka uwag do (wspominanej już wyżej) "Encyklopedii Solidarności", a miała prawo, bo naprawdę działała, ryzykowała, widziała i przeżyła dużo.
Za dużo.
W efekcie...
Jest zastraszana, żyje sama w nędzy.
Zajmuje się bardzo interesującą, cenną i piękną dziedziną rękodzieła artystycznego, ale... zlecenia się urwały...
Mimo to potrafiła publicznie obnażyć kłamstwa Hipopotamicy Która Zatrzymała Tramwaj:):):)
Tacy byli są (jeszcze) prawdziwi opozycjoniści.
Nie gnojki, którzy plakat zerwali, albo oblali go farbą.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
@Dixi
Znamy z historii takich, z którymi rzekomo był z nimi Bóg.
Niestety nawet napisy na orderach, krzyżach i klamrach do pasów nie pomogły,prawda?
Gott mit uns, na mnie Polaku po prostu nie działa i tyle o tym waZi ojcowie i waZi matki.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Te czerwone komunikaty...
Zapewne robi to jakiś podstępny wróg pana Pomorskiego, pragnący stworzyć tą drogą wrażenie, że pan Pomorski tylko skarżyć do Administracji potrafi, zamiast nas tu wszystkich rozwalić w try miga rzeczowymi i co najważniejsze prawdziwymi argumentami.
Ja cały czas czekam, kiedy się na niepoprawnych zarejestrują koledzy pana Wojciecha z okresu działalności w podziemnych strukturach "Solidarności" w Bytowie.
Czekam, kiedy przemówią i powspominają tamte czasy, zwłaszcza okres tuż po wprowadzeniu stanu wojennego. Opiszą atmosferę konspiracyjnych zebrań z udziałem młodziutkiego wtedy jeszcze Wojtusia, jakieś wspólne akcje czy po prostu te nocne z nim Polaków rozmowy.
Witaj Obibok
Odwaliłeś kawał dobrej pracy,by oszustowi udowodnić.
Pozdrawiam prawdziwego człowieka Solidarności i patryiote dla wolnej Polski.
Marek
Re: Witaj Obibok
To dopiero od 1989 roku doznałem prawdziwych szykan i poniosłem największe straty nie tylko na własnej osobie ale i zdrowiu mojego syna, tego z fotografii.
Pod przywództwem nowej mafii powołanej pod patronatem Kiszczaka w św. Magdalence i wymodlonej przez komunistów razem ze zdrajcami przy okrągłym ołtarzu dotknęły mnie o wiele gorsze represje i szykany niż zaznałem za czasów PRL, bo przyszło bić się ze złodziejami bez barw.
Ci rzekomo "nasi" byli o wiele bardziej podli i zajadli niż komunistyczne sekretarzyki czy esbecy, bo starali się przypodobać komunistom by wkupić się w ich łaski, by móc razem z nimi rozkradań polskie mienie narodowe.
To rzekomo "nasi" grozili mi wielokrotnie pozbawieniem życia mnie lub kogoś z mojej rodziny, kiedy to emisariusz z sopockiej spółki doradczej, który przybył do mnie z listem polecającym od wojewody gdańskiego raczył mnie straszyć, szantażować i grozić śmiercią jeśli nie zlecę im dokonanie wyceny przedsiębiorstwa państwowego, które było w gestii wojewody gdańskiego, który był organem założycielskim i właścicielskim tego p.p.
Nie zapominajmy też i tego, że ten wojewoda od kominiarskiej koterii jako pełnomocnik rządu (posiadał takie pełnomocnictwa, a jednak oszusta w Stoczni Gdynia tolerował) ma udział w doprowadzeniu do tego do czego doprowadzony przemysł stoczniowy w 3mieście.
Nie jedną tragedię rodzinną mają te rzekomo "nasze" łotry z 3miasta na swoich sumieniach, a i krew na złodziejskich łapach.
Pozdrawiam serdecznie.
Obibok na własny koszt
PS
Ten kłamca to już jest jak dla mnie moralny trup.
Onwk.
@Traube - Dziękuję.
Sam wstęp dotyczy łgarstw rzekomej działalności, internowania, aresztowania i prześladowania, a także rzekomych włamań pod nieobecność domowników, o których rzekomo posiada dowody IPN:
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/464106/
O ojcostwie i rodzicielstwie wypadłoby napisać oddzielną notkę, wskazując tutejsze źródło jako przykłady negatywne.
Bo tu według mnie może chodzi o to by uniknąć płacenia alimentów na swoje dzieci, które w Niemczech nie są na poziomie II PRL, gdzie MOPR płacą max. 500 zł. o ile "rodzic" lub osoba na której spoczywa obowiązek alimentacyjne się uchyla.
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Użytkownik Traube
Obibok na własny koszt
Czy Nelli Rokita kłamie?
Dziękuję. Zajmuję się obecnie dwiema sprawami dotyczącymi polskich obywateli. Uważam, że jest to mój obowiązek.
Jedna z nich to sprawa pana Pomorskiego. Zajmuję się nią od dwóch lat. Osobiście poznałam pana Pomorskiego. Byłam u niego w domu w Hamburgu. Hamburg to moje rodzinne miasto. Obecnie właśnie tam trwa rozprawa w tej sprawie. /.../
Wrócę jednak na chwilę jeszcze do sprawy pana Pomorskiego. Z przykrością muszę stwierdzić, że im dłużej zajmuję się tą sprawą, tym nabieram do niego większego dystansu.
Niestety, ale tak właśnie jest. /.../ Zgadzam się z tym, co słusznie powiedział pan poseł Sellin. Nie dostrzegamy dobra dzieci.
Ja naprawdę polubiłam pana Pomorskiego. Naprawdę, całym sercem z nim jestem. Muszę jednak zachować obiektywizm. Jestem to winna innym obywatelom.
Pan Pomorski dopiero po dwóch latach miał możliwość spotkania się z dziećmi. Wiem, że był źle traktowany przez urzędy i odmawiano mu prawa do mówienia po polsku. Uważam, że dla dobra dziecka trzeba pójść na kompromis. Czy nie warto?
Pan minister krótko wspomniał o mediacji. Chciałabym się więcej na ten temat dowiedzieć. Co mogę zrobić, aby zostać mediatorem? Jestem tym naprawdę zainteresowana? Chciałabym być mediatorem w tych dwóch sprawach. Chciałabym móc wytłumaczyć panu Pomorskiemu, że teraz sąd austriacki pozbawia go praw rodzicielskich. Teraz sprawą zajmuje się sąd austriacki. Ona wyjechała do Wiednia. To już tak daleko zaszło. On nie wygra z tymi wszystkimi urzędami. To się bardzo komplikuje. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że urzędy polskie nic nie robią. Konsulat w Monachium wykazał daleko idące zrozumienie dla tej sprawy. Wiele spraw mi wyjaśniono. Szczerze powiedziawszy, jestem w rozterce i nie wiem co zrobić, aby było jak najlepiej. Oczekuję pomocy ze strony ministerstwa. Dziękuję bardzo.
Poseł Nelli Rokita-Arnold (PiS) – spoza składu Komisji:
Bardzo przepraszam, ale chcę jeszcze wrócić do kwestii pana Pomorskiego. On ma podwójne obywatelstwo. Obywatelstwa niemieckiego nie nabył poprzez zawarcie związku małżeńskiego, ale na podstawie pochodzenia.
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/4466E9B9444AF89AC12576B90032AFFC/$file/0323906.pdf
@Traube
Podobnie jak i to, ze był to wyjazd z przyczyn ekonomicznych i niemieckiego pochodzenia.
Jak i to, ze DM rodziny niemieckich esesmanów też mu nie śmierdziały.
Tu nie chodzi według mnie o dobro dzieci, lecz o to by uniknąć płacenia wysokich alimentów na swoje córki, które jak zauważyłem po tum co pisał i mówiła go jako ojca po prostu unikają.
Może być to "ojciec" jedynie odgrywający rolę dobrego ojca przed ludźmi nie zorientowanymi w faktycznej sytuacji rodzinnej.
Sm znałem taką kanalię, co przed ludźmi odgrywała rolę super ojca, gdy tymczasem swoje dzieci godził, poniżał, uniemożliwiał kontynuacji nauki w szkołach ponadpodstawowych, a także je katował i terroryzował.
W tym co powiedziała w sejmie Nelli Rokita ja wyczuwam podobną sytuację, ze on chce z siebie zrobić ofiarę kosztem swoich nieletnich córek.
Po tym jak łże w sprawie swojego ojca jak i siebie w tym m.in. o rzekomym obozie dla azylantów, którego według mnie nie przechodził, bo jak powiedziała Nelli Rokita:
"Obywatelstwa niemieckiego nie nabył poprzez zawarcie związku małżeńskiego, ale na podstawie pochodzenia."
Zwróciłem na to uwagę już wcześniej, gdy napisał, ze on w czasie pobytu w obozie dla azylantów przyjechał do III RP, a taka sytuacja jest według mojej wiedzy w tamtym czasie była wręcz niedopuszczalna.
Tak więc kłamstwo kłamstwem pogania i tyle w temacie tego kłamcy i łgarza.
Obibok na własny koszt
PS
Chciał na ołtarze, to ma ołtarzyk łgarza i kłamcy, prawda?
Onwk.
przerywnik artystyczny
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Re: przerywnik artystyczny
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Niemiecki pomorski możeł, a może kogucik pomorski?
Wygląda jak plagiat kaszubskich kogucików.
Obibok na własny koszt
Ech...nawet z wikipedii bidaka wywalili
Mnie wywliło z Niepoprawnych z powodu nagłej awarii Firefoxa
Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt
Wyjątek z postu:
Polak, lat 43, pochodzący z Kaszub. Urodzony w Bytowie (woj. pomorskie)." Pozwolę sobie zapytać: jaki to Polak, jeżeli wyjechał na tzw. "pochodzenie"? Znaczy to ni mniej ni więcej, że albo jego przodkowie byli rdzennymi Niemcami, albo zostali umieszczeni wysoko na liście DVL (Deutsche Volksliste), czyli byli Volksdeutschami. W takim razie, dzieci tego pana z Niemką w żadnym razie nie są polskimi dziećmi i jako takie nie powinny być zmuszane do mówienia po polsku, jeśli tego nie chcą. Co więcej, temu panu w żadnym razie nie powinny pomagać w takiej sprawie POLSKIE SŁUŻBY, bo stawanie wobec niemieckiego urzędu w sprawie niemieckiego obywatela i jego jeszcze bardziej niemieckich dzieci nie należy do ich działań. Nie wiem, w co "gra" ten pan, ale ta sprawa i szum robiony wokół niej nieprzyjemnie mi śmierdzą. Jak jakaś prowokacja. Pozdrawiam serdecznie Traubego i oczywiście Obiboka i dziękuję za wyczerpującą kwerendę na temat tego pana.